Czego oczy nie widzą

Nie tylko kobiety mają kłopoty z podzielnością uwagi. Napoleoński mózg to mit wymyślony przez wielbicieli cesarza. Kiedy skupiamy się na drzazdze, nigdy nie zobaczymy belki.

Nasze mózgi są atakowane bodźcami, ale mamy skromne możliwości skupiania uwagiNa zebraniach konasz z nudów i w kółko spoglądasz na zegarek. Czy choć raz zarejestrowałaś, która była godzina? Wątpię. Pewnie nawet nie pamiętasz, jak wygląda cyferblat twego zegarka. Bo zauważamy mniej, niż nam się wydaje. A to, co widzimy, nie musi przypominać rzeczywistości.

Kiedy oni patrzą sobie w oczy, świat przestaje istnieć. To musi być miłość… – można usłyszeć. Ale do takiego cudu nie trzeba wcale porywów serca. Dotyczy dwóch na trzy osoby. W neurologii nazywa się go ślepotą pozauwagową, a w psychologii – „efektem goryla” (od eksperymentu, w którym badani, skoncentrowani na liczeniu piłek, nie zobaczyli przechodzącego przez środek mężczyzny w stroju goryla).

Na ukochanym zdecydowanie lepsze wrażenie zrobi określenie – „widzenie tunelowe”. To skutek uboczny skupiania uwagi i odrzucania tego, co ją zakłóca. Gdy się na czymś koncentrujemy, nie widzimy tego, co pojawia się niespodziewanie. A im bardziej coś absorbuje naszą uwagę, tym bardziej jesteśmy ślepi na inne bodźce.

Iluzjonista i hipnotyzer, Keith Barry, umówił się na randkę z dziewczyną. Koncentrując swój wzrok na punkcie między oczami kobiety, wywołał u niej ślepotę pozauwagową. Dziewczyna tak głęboko patrzyła mu w oczy, że nie zauważyła, kiedy współpracownicy Barry’ego zmienili wystrój restauracji. Jak pokazują badania, z równie dobrym skutkiem mężczyzna mógł pod byle pretekstem wstać od stołu i wrócić w innej koszuli. Też by tej zmiany nie zauważyła.

reklama

Ślepota na zmiany jest odmianą ślepoty pozauwagowej i, choćbyśmy nie wiadomo jak się koncentrowali, i tak niczego nie wyłapiemy. A to dlatego, że wystąpiła „chwila przerwy w dostawie obrazu”, co uniemożliwiło śledzenie zmian. Zdaniem psychologa Daniela Simmonsa wystarczy skoncentrować się np. na tłumaczeniu, jak dojechać na pocztę, by się nie zorientować, że pytający z blondyna zmienił się w bruneta!

Nasze mózgi są atakowane bodźcami, ale mamy skromne możliwości skupiania uwagi. Dyktowanie przez Napoleona kilku listów jednocześnie to legenda, bo – jak twierdzą naukowcy – człowiek nie potrafi robić naraz kilku rzeczy. A ci, którzy mówią, że to potrafią, tylko przełączają się z zadania na zadanie.

Sposób, w jaki działa nasza uwaga, przypomina reflektor. Dzięki jego światłu możemy skoncentrować się na tym, na czym nam zależy. Wąski snop pozwala dostrzec szczegóły, szerszy ukazuje widok ogólny, ale utrudnia obserwację detali. Kiedy nasz mózg zdecyduje, co jest dla niego (i ciebie) ważne, wypełnia resztę obrazu tym, co – jego zdaniem – powinno się tam znajdować. Ale niekoniecznie tam jest.

W efekcie to, jak widzimy świat, często zależy nie od naszych doznań, lecz od tego, co nasz umysł, zamknięty w czaszce, wyobraża sobie na temat osób, sytuacji bądź rzeczy. A kiedy człowiek to sobie uzmysłowi, nabiera dystansu do rzeczywistości. Także tej widzianej na własne oczy.

Harvard i Hogwart

– Pokaz białej magii to rodzaj mentalnej wolnej amerykanki – mówi amerykańska neurobiolog, dr Susana Martinez-Conde. Iluzjoniści stosują jednocześnie kilka różnych sposobów manipulowania uwagą (odciągnięcie uwagi, nawijkę, widzenie tunelowe). Obie branże zjednoczyły wysiłki, by wyjaśnić największą sztuczkę naszego mózgu – świadomość. Tak powstała neuromagia – nowa dyscyplina nauki, która bada, w jaki sposób kuglarskie sztuczki oszukują mózgi widzów.


Leszek Lato
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 2/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020