Nasiona cierpienia można usunąć

Lęki z dzieciństwa, stłumiona złość czy zazdrość – raz zasiane w duszy, mogą się rozrastać i niszczyć nas od środka. Stąd wszystkie choroby! Złych myśli i przeżyć nie da się uniknąć, ale można sprawić, żeby nie zakiełkowały. I w tym pomaga medytacja – twierdzi duchowa terapeutka Sigrun Olsen.

Sigrun Olsen pokonała raka. To choroba pchnęła ją ku medytacjiMówi pani, że życie jest jak film, złożony z wielu klatek. Jeśli uda nam się wyciąć z niego wszystkie złe ujęcia, będziemy szczęśliwsi i unikniemy wielu chorób.
To prawda. Negatywna energia, którą w sobie tłumimy, bywa przyczyną wielu poważnych schorzeń. Jako mała dziewczynka starałam się być ideałem. Wzorową córką, najlepszą koleżanką. Chciałam być kochana przez wszystkich. Myślę, że stres, jaki temu towarzyszył, zaowocował później chorobą nowotworową.

Ale lekarze twierdzą, że choroba najczęściej ma wiele różnych przyczyn, które się na siebie nakładają.
Zgadzam się. Poza przeżywanym stresem mogą być też inne powody. Czasem trudno jest wskazać tylko jeden z nich. Oczywiście, trzeba słuchać lekarzy, ale warto także rozejrzeć się wokół, sprawdzić, co jeszcze mogę dla siebie zrobić. Popracować nad sobą, uspokoić się i zacząć myśleć pozytywnie.

To trudne w sytuacji, kiedy człowiek choruje.
Okaże się całkiem proste, jeśli zaczniemy przyglądać się swoim myślom i emocjom, wejdziemy w siebie, odnajdziemy źródła swojego niepokoju czy gniewu – nasiona swojego cierpienia – i przekształcimy je w pozytywne uczucia. Żeby to się udało, trzeba wrócić do przeszłości. Okazuje się, że nasze przeżycia z wczesnego dzieciństwa są zapisane w naszej podświadomości jak na twardym dysku w komputerze. Nasi rodzice byli tylko ludźmi, kochali nas, ale popełniali błędy. Zdarzały się chwile, w których czuliśmy się niechciani, albo się baliśmy i doświadczaliśmy uczucia zazdrości. To często pozostaje w nas na zawsze.

reklama

Przeszłość jest tylko przeszłością.
Nie. To nie tak. Nierozwiązane problemy z przeszłości należą do teraźniejszości. Ktoś krzyczy, a nas to dotyka bardziej niż innych. Zastanawiamy się – dlaczego, przecież to był drobiazg. Tymczasem naszą reakcję potęgują doświadczeniem z dzieciństwa. Trzeba odnaleźć w sobie to nasiono cierpienia i wyciąć je, jak klatkę filmową z naszej pamięci. Wtedy kolejny krzyk już nas nie zaboli.

Jak uwolnić się od złych przeżyć?
Opowiem pani o jednym z najbardziej traumatycznych zdarzeń z mego dzieciństwa. Mieszkałam z rodzicami w Holandii. Pewnego dnia, kiedy robiliśmy zakupy w sklepie, podszedł do nas obcy mężczyzna. Pamiętam, że wydał mi się strasznie wysoki, po prostu olbrzym. Powiedział do moich rodziców: „jaka śliczna dziewczynka, czy mogę ją ze sobą zabrać?”. To był żart, więc moi rodzice też zażartowali: „jeśli chcesz pójść z tym panem, to możesz”, powiedzieli do mnie.

Śmiali się, ale ja potraktowałam to bardzo poważnie. Poczułam się niepewnie, byłam przerażona. To uczucie wracało za każdym razem, kiedy rodzice zostawiali mnie samą w domu. Na pewno nie zdawali sobie sprawy, jaki był skutek tej pozornie niewinnej rozmowy. A i ja dopiero po latach zrozumiałam, skąd się u mnie wzięło uczucie odrzucenia. Wycięłam klatkę z „olbrzymem” z filmu mojego życia, wspominając wielką miłość, jaką obdarzyli mnie moi rodzice. W ten sposób pozbyłam się okropnego przeżycia z przeszłości.

Przykrości dotyczą nie tylko dzieciństwa, spotykają nas każdego dnia.
Co wieczór, zanim zaśniemy, warto się zastanowić, jaki mieliśmy dzień. Nie zatrzymywać negatywnych energii w naszych sercach. Jeśli ktoś był dla nas nieuprzejmy, nie zaprzeczamy temu, nie zmieniamy faktów, staramy się jedynie zmienić nasze odczucia. Pomaga w tym medytacja. To najlepszy sposób na odzyskanie spokoju, równowagi i siły.

Czyli trzeba pracować nad sobą, żeby się udoskonalić. Ale jak to zrobić?
Po pierwsze, regularnie ćwiczyć medytację. To wzmacnia wewnętrznie, pozwala odnaleźć właściwą drogę, sprawia, że zaczynamy rozumieć, na czym polegają nasze problemy. Po drugie, żyć zdrowiej. Na przykład, można przejść na dietę. Ja jestem wegetarianką. Zdałam sobie sprawę, że zwierzęta są przyjaciółmi człowieka i po prostu przestałam je jeść. Mam to szczęście, że uwielbiam warzywa.

Są smaczne i dostarczają mojemu organizmowi wielu cennych składników odżywczych. Sprawiają, że wyglądam i czuję się zdrowo. Najcenniejsze są warzywa w kolorze zielonym, bo zawierają dużą ilość chlorofilu, który wychwytuje energię słoneczną. Poza tym, są alkaliczne, pomagają neutralizować szkodliwe kwasy w naszym ciele, czyli utrzymać zdrowe (lekko zasadowe) pH.

Jak udało się pani pokonać raka?
To wszystko działo się 28 lat temu, właśnie skończyłam studia, kiedy lekarze odkryli u mnie nowotwór płuc z przerzutami. Zalecono mi chemioterapię. Usłyszałam, że jeśli kuracja nie zadziała, będę miała przed sobą tylko dwa miesiące życia. Pytałam Boga: dlaczego ja? Ci, co przeszli chemioterapię, wiedzą, że to koszmar. U mnie chemioterapia trwała cały rok, to było jak wchodzenie w ciemność. Mimo to przez cały czas starałam się myśleć pozytywnie o sobie, o przyszłości, o wszystkich ludziach wokół mnie.

Źródło: Wróżka nr 2/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020