Prezent ślubny od wiosny

Czy można sobie wyobrazić kogoś, kto nie ucieszyłby się, dostając w prezencie ślubnym obraz Sandro Botticellego?

Sandro Botticelli: „La Primavera”, 1475-1478, Galeria UffiziUcieszył się z pewnością pan młody, Lorenzo di Pierfrancesco, 19-latek z bocznej linii Medyceuszy, rodziny, która w XV wieku trzęsła Florencją. Lorenzo żeni się w maju 1482 roku. Na ślubie zyskuje nie tylko obraz Botticellego („La Primavera”, 1475-1478, Galeria Uffizi. „Wiosna” zatytułował obraz Giorgio Vasari), który stanie się jednym z najcenniejszych na świecie, ale też 18-letnią żonę Semiramide Appiani.

Obraz zachwyca wszystkich: i młodą parę, i zaproszonych weselnych gości, ale jego wartość doceniły i wyceniły dopiero następne pokolenia. Narzeczona – Semiramide – była bardzo cenna już w momencie zaślubin. W posagu wniosła nie tylko imponujące wiano, ale także silne polityczne powiązanie z potężnym rodem Aragonów neapolitańskich. Czy młodzi, obdarowani obrazem, się kochali? Tego nie wiemy.

Z całą pewnością małżeństwo było ustawione. Lorenzo jest potomkiem rodu, który obsadzał papieskie trony, prowadził własne wojny i zatrudniał Leonarda da Vinci. W tej rodzinie każde małżeństwo było ruchem taktycznym, szansą na nowych sprzymierzeńców i dalszy rozwój wpływów. Czy Semiramide była szczęśliwa? Obraz ucieszył ją na pewno, zwłaszcza że miał ozdobić jej sypialnię w Palazzo Medici na Via Larga. I tam był z nią przez całe życie. To pod nim zostało spłodzonych i urodzonych pięcioro dzieci młodej pary.

reklama

Równie wiernym towarzyszem był mąż – Lorenzo, którego, przyznajmy, można było pokochać. W dniu ślubu był przystojnym, wykształconym, młodym florentyńczykiem. Nie tylko odziedziczył fortunę i sieć koneksji, ale miał też głowę na karku – jako bankier i polityk przez całe życie pomnażał rodzinne dobra i wypełnił życzenie rodziny zaklęte… w obrazie.

Dlaczego młodej parze podarowano obraz z postaciami mitologicznymi? Jaką treść zapisano w skomplikowanych, antycznych alegoriach? Jeszcze sto lat wcześniej z takiej okazji ofiarowano by obraz religijny, Matkę Boską z dzieciątkiem albo patrona młodych. W XV wieku Florencja jest jednak na tyle świecka i tak zafascynowana antykiem, że taki prezent był jak najbardziej na miejscu.

Obraz wyrażający zachwyt nad odradzaniem się życia, płodnością, bogactwem natury – czyż mogą być piękniejsze życzenia dla małżonków, od których ród oczekuje potomstwa? Może w ten subtelny, poetycki sposób rodzina mówi: kochajcie się i zapewnijcie nam kolejne pokolenia, zdolne unieść i rozwijać naszą potęgę. Żeby nie było wątpliwości, do kogo kierowane są te życzenia, Botticelli umieścił w obrazie portrety młodej pary: centralna postać – Primavera – ubrana w szatę i chustę na głowie ma twarz Semiramide, a rysy jej męża Lorenza nosi Merkury – młodzieniec w lewym rogu obrazu, który unosi kaduceusz (laskę oplecioną przez dwa węże, z parą skrzydełek na szczycie, która służyła rzymskiemu bogowi do zażegnywania sporów, symbol handlu i pokoju).

Ale zobaczmy, co dzieje się na obrazie, w którym obserwujemy cztery wątki. W jego centrum jest figura Primavery-Wenus-Semiramidy, stojąca w arkadzie, którą tworzą gałęzie drzewa pomarańczowego (symbol Medyceuszy). Wenus w swojej sylwetce ma jeszcze coś ze średniowiecznej Madonny, wyraźnie widzimy jej wypięty (brzemienny?) brzuch pod fałdami powiewnych szat. W prawym rogu towarzyszy jej grupa przedstawiająca epizod porwania nimfy Chloris przez Zefira i jej przemianę we Florę – motyw oparty na „Kalendarzu poetyckim” Owidiusza. Zefir porywa Nimfę Chloris, rzuca na nią czar płodności, dzięki czemu nimfa obsypuje świat kwiatami, co Botticelli przedstawił bardzo dosłownie. Kwiaty płyną wprost z jej ust, zdobią też suknię Flory – bogini kwiatów. Botanicy doliczyli się ich kilkudziesięciu gatunków, a na całym obrazie blisko 120!

Z drugiej strony obraz równoważy grupa „Trzech gracji”: Miłości (twarz jednej z gracji, a także Horze, jednej z bogiń pór roku w „Narodzinach Wenus” użyczyła miłość i muza Sandro Botticellego, Simonetta Vespucci ), Piękna i Czystości, wzorowana na antycznych rzeźbach. Do jednej z nich celuje wznoszący się nad głową Wenus Kupidyn – bożek miłości.

Wreszcie ostatnia postać – Merkury, czyli sam pan młody, któremu powierzono zadanie… Jakie? O to do dziś trwają spory. Czy rozpędza chmury gromadzące się nad idylliczną sceną – co oznaczałoby banalny przekaz dla ojca rodziny: pilnuj, żeby nad twoim rodem wciąż świeciło słońce pomyślności? Czy też jego ruch to wskazanie na „sfery wyższe” – na miłość idealną w znaczeniu neoplatońskim? Nigdy jednoznacznie tego nie wyjaśniono. Nie tylko zresztą tego. Nawet tytułu „La Primavera” nie nadał obrazowi  Botticelli. Dopiero kilkadziesiąt lat po namalowaniu zrobił to uczony i badacz malarstwa – Giorgio Vasari. Może więc tematem obrazu wcale nie jest wiosna? Może ukryto w nim poza portretami młodej pary jeszcze inne klucze i zagadki?

Naukowcy zastanawiają się i przedstawiają kolejne hipotezy, a piękna Semiramide od 600 lat stoi pod arkadą z gałęzi i przyjmuje kolejne domniemania i domysły z niezmiennie tajemniczym uśmiechem.


Katarzyna Foks
fot. Wikipedia
 

Źródło: Wróżka nr 4/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020