Siódmy zmysł

Nie jesteśmy wcale najmądrzejsi. Zwierzęta widzą, słyszą i przeczuwają – więcej od nas!

Zwierzęta widzą, słyszą i przeczuwają – więcej od nasWiosenna łąka buchająca feerią barw, kolory jesiennych liści czy desenie letnich sukienek... Myślisz, że znasz już wszystkie kolory świata? Otóż nic z tego! Na świecie są odcienie, o których nawet ci się nie śniło. Widzą je magowie i istoty nadprzyrodzone, ale też... koty, ptaki i owady. Okazuje się, że Oktaryna – ósmy kolor tęczy – nie jest tylko wytworem wyobraźni Terry’ego Pratchetta, autora książki „Kolor magii”. On istnieje naprawdę. Wiedzą o tym zwierzęta. Niczym wytrawni czarownicy, są zdolne „omieść” wzrokiem szerszy i bogatszy obraz światła niż my i zobaczyć... ultrafiolet.

Ta niezwykła umiejętność nie jest im jednak potrzebna do czarów, a do odnajdowania pokarmu czy partnera. Nam wiele kwiatów jawi się jednolicie ubarwionych, ale taka na przykład pszczoła widzi na nich wymalowane ultrafioletem znaki – kierunkowskazy, które wiodą ją wprost do pysznego nektaru. A mogą wieść w jeszcze bardziej pożądane rejony... Na przykład niektóre ptaki mają ozdobione ultrafioletem piórka (nam wydają się bure), które niczym seksowna sukienka, skłaniają płeć przeciwną do zalotów.

Stworzenia widzące ultrafiolet mają w oczach po cztery rodzaje komórek czułych na barwy, podczas gdy my zazwyczaj tylko trzy, co pozwala nam rozróżnić około miliona kolorów i odcieni.

ELEKTRYCZNY WABIK

Możesz zastygnąć w bezruchu, wstrzymać oddech – a on, gdy zechce, i tak cię namierzy. Nie dość, że potrafi wyczuć kroplę krwi z odległości 400 metrów, to jeszcze natura usiała jego głowę receptorami czułymi na pole elektryczne, wytwarzane przez inne stworzenia. Dzięki nim jest w stanie bezbłędnie zlokalizować nieruchomą rybę, ukrywającą się choćby na dnie oceanu. Kto? Rekin! A dorównuje mu w tym poczciwy dziobak. Przedziwny ssak, z dziobem kaczora i ogonem bobra, żywi się drobnymi żyjątkami, zamieszkującymi muliste dno rzek. Podczas podwodnego polowania zamyka oczy, uszy i nozdrza, by woda ich nie podrażniła i przeszukuje dno za pomocą dzioba i zmysłu elektrycznego.

reklama

Dobrze znanym „elektrykiem” wśród ryb jest też węgorz. Pozwala mu to orientować się w mętnej wodzie, w której nie ma co liczyć na wzrok. Dzięki niej węgorz wie, czy w okolicy jest obiadek albo wróg. Największe gatunki węgorzy elektrycznych mogą wytworzyć ładunek, który byłby w stanie rozświetlić kilka żarówek. W ich ogonie może powstać napięcie sięgające nawet 600 woltów i śmiertelnie „trzepnąć” potencjalną ofiarę.

Ale my tu tylko o zabijaniu i jedzeniu. A gdzie miłość? Tu – jak się okazuje – „iskrzenie” elektryczne również pomaga. Na przykład trąbonosom. Te afrykańskie rybki używają elektryczych ładunków do zdobycia serca samiczek. My szukamy „drugiej połówki jabka”, a trąbonosy – kogoś o takim samym ładunku.

ZOBACZYĆ ŚWIATŁO

W ich niecnych zamiarach nie przeszkodzi im najczarniejsza noc. Bo węże również mogą się pochwalić supermocą. Dusiciele – boa i pytony – jak również grzechotniki nie mają tak doskonałego wzroku. One „widzą” ciepło pyskiem! W jego przedniej części mają termoreceptory, którymi bezbłędnie wykrywają ciepłokrwiste stworzenia i dzięki temu mogą precyzyjnie zadać śmiertelny cios.

W iście egipskich ciemnościach swobodnie czują się też nietoperze i delfiny, które orientują się w przestrzeni, „analizując” odbite dźwięki. Dzięki echolokacji potrafią bez pudła określić, czy teren jest pagórkowaty czy płaski, a także liczbę i wielkość mijanych przeszkód, jak również „wywąchać” przelatujący czy przepływający obok posiłek. Co niesamowite, cała ta analiza odbijanych od okolicznych przedmiotów fal odbywa się dosłownie w ułamkach sekund. A przecież nietoperze mają móżdżek wielkości paznokcia!

PTASI KOMPAS

Znalezienie obiadu, partnera, rozpoznanie wroga czy orientacja w najbliższej przestrzeni – to wystarczy, jeśli jesteś domatorem. Są jednak tacy, których instynkt niesie daleko, nawet tysiące kilometrów od domu. A co jeśli przemierzasz tę trasę po raz pierwszy życiu? W jaki sposób gołębie pocztowe odnajdują drogę do domu, a motyle monarchy trafiają z Ameryki Północnej do tej samej kępy drzew w Meksyku? Jest to możliwe dzięki wrodzonemu kompasowi. To jeden ze zwierzęcych zmysłów, który od dawna fascynuje ludzi. Do dzisiaj jednak nie udało się w pełni wyjaśnić mechanizmu jego działania. Wiemy tylko, że zwierzęta w jakiś cudowny sposób wyczuwają linie pola magnetycznego Ziemi. Kierują się też kątem padania promieni słonecznych i położeniem gwiazd.

Magnetyczny kompas w głowie gołębia pozwala mu odnaleźć drogę do domuMożemy myśleć o sobie jako o najmądrzejszych na ziemi, ale pod wieloma względami jesteśmy ślepi jak przysłowiowe krety. I nie chodzi tu tylko o zmysły, które mamy po prostu słabsze od wielu zwierząt, takie jak węch, słuch czy wzrok, ale także te, o których posiadaniu nawet się nam nie śniło. Dzięki postępom nauki dowiadujemy się o ich istnieniu, ale i tak pewnie nigdy w pełni nie zrozumiemy, jak to jest mieć na przykład zmysł elektryczny albo widzieć/czuć pole magnetyczne Ziemi. Nasze urządzenia pomiarowe jedynie przekładają to na wrażenia dostępne naszym zmysłom.
Gdybyśmy mogli wejść na chwilę w skórę takiego zwierzaka, odczuwać w pełni tak jak on, pewnie odkryłyby się przed nami całkiem inne światy. A tak możemy  co najwyżej naśladować nietoperze, co udaje się niektórym niewidomym.


Hanna Jabłońska
fot. shutterstock.com



Źródło: Wróżka nr 6/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020