Ciemne szkiełko i oko

Wymyślono je, by chronić oczy przed słońcem. Dziś za okularami kryjemy swoje dusze.

Audrey Hepburn i jej słynne „przerośnięte” okularyGdy w marcu tego roku Elton John, wokalista, który w hołdzie księżnej Dianie zaśpiewał piękną piosenkę „Candle in the Wind”, występował w Brazylii, zażądał od organizatorów m.in. dwóch waz z białymi i czerwonymi różami, czterech butelek soku żurawinowego, dwóch butelek białego wina oraz… dodatkowego pokoju, w którym temperatura miała wynosić dokładnie 16ºC. Jak się potem okazało, potrzebował tego pomieszczenia do… przechowywania swoich okularów przeciwsłonecznych.

Elton John zbudował swoją karierę na zjawiskowym głosie i ekstrawaganckich okularach. Przez lata uzbierał pokaźną kolekcję. – Nie mam iPoda, komórki ani komputera – opowiadał niedawno w wywiadzie dla angielskiego radia – ale za to mam ćwierć miliona par okularów. Tak, tak, oczy cię nie mylą – 250 tysięcy! Bo wokalista doskonale wie, że okulary przeciwsłoneczne od zarania rządzą show biznesem. A od kilkudziesięciu lat również naszym życiem.

Moda i magia

Gdy w „Śniadaniu u Tiffany’ego” zjawiskową urodę Audrey Hepburn przysłoniły „przerośnięte” okulary Oliver Goldsmith, widzowie rzucili się do sklepów, by je kupić. Wśród mężczyzn emocje budziły szkła Persol 649, zza których Marcello Mastroianni w „Rozwodzie po włosku” uwodził kobiety. Pierwsze okulary przeciwsłoneczne powstały jednak nie za sprawą mody, lecz z konieczności.

reklama

Eskimosi od tysięcy lat mieszkają w krainie wiecznego śniegu, a jego biel odbija światło tak silnie, że może uszkodzić oko. Z kawałków drewna lub kości wycinali cienkie i płaskie, pasujące do twarzy deseczki. Następnie robili w nich cieniutkie szpary. Dzięki nim do oczu docierała tylko odrobina światła, która wystarczała, by zobaczyć, co się dzieje dookoła. Ciekawą odmianą takich gogli były te robione z odpowiednio naciętych kopyt renifera. Jedno kopyto wchodziło na jedno oko, całość zaś łączono sznurkiem.

Początków okularów w formie, jaką znamy, szukać należy w Chinach. Zauważył je już Marco Polo podczas pierwszej podróży na wschód w 1271 r. Wbrew pozorom nie były to okulary optyczne – miały szkła zerówki, które tak naprawdę nie były szkłem. Jako soczewek używano szlifowanego kryształu przywożonego z Mongolii. Nie był on przezroczysty, lecz zabarwiony na kolor herbaciany. Dzięki temu okulary chroniły przed zbyt intensywnym światłem. Chińczycy wierzyli, że w krysztale zawarte są lecznicze i ochronne substancje, które uwalniają się, gdy pada na nie światło, a następnie świetlnym promieniem są przenoszone do oka.

Kolorowy świat

Za pioniera okularów przeciwsłonecznych uważa się Nerona. W jego czasach nie były one tak bardzo twarzowe jak dzisiaj, a po prawdzie zaś w ogóle ich nie było – cesarz-podpalacz zwykł bowiem oglądać walki gladiatorów przez perfekcyjnie oszlifowany szafir.

Na dobre okulary zagościły w Europie pod koniec XIII w. Podobno wymyślił je florentczyk Sylviano D’Armato. Wyczyn ten odnotowano na jego grobowcu, który – niestety – nie dotrwał do naszych czasów. Okulary szybko upowszechniły się wśród najbogatszych. W 1462 r. książę Francesco Sforza z Mediolanu nakazywał swemu przedstawicielowi we Florencji przysłanie trzech tuzinów okularów. „Nie dla nas, broń Boże, bo nic naszym oczom nie dolega, ale dla tego i owego z dworu, którzy nieustannie o nie proszą”.

Źródło: Wróżka nr 7/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020