Wakacyjna miłość życia

Wakacyjna miłość życiaTo mit, że każdy romans na urlopie kończy się wraz z turnusem. Jeśli facet ma zadatki na mężczyznę życia, warto trochę pomóc losowi.

Życie bywa przewrotne. Miesiącami, a nawet latami szukamy miłości. Logujemy się na kilku portalach dla samotnych, katujemy na siłowni, pląsamy w klubach, a nawet zgłaszamy do sekcji wędkarskiej, byle tylko natknąć się na tego jedynego. I nic. A później, zrezygnowane i bez nadziei na przyszłość we dwoje, jedziemy do Mrzeżyna, wynajmujemy pokój nad smażalnią ryb i... bingo! Jest!

Wszechświat wspiera odważnych

Dokładnie taki, jak chciałyśmy: lekko szpakowaty, nieźle zbudowany, do złudzenia (po kilku piwach) przypominający George’a Clooneya, wpatrzony w morze, zamyślony nad książką, szarmancki dla kobiet, jeżdżący przyzwoitym, ale nie kłującym w oczy samochodem, kupujący kwiaty i pierścionki na letniej promenadzie, z poczuciem humoru i... uf. To chyba aż nadto. Czy takiemu facetowi można pozwolić zniknąć? Powiedzieć, że było cudownie, ale wszystkie letnie romanse kiedyś się kończą? Nigdy w życiu!

Po pierwsze, jeśli faktycznie jest naszą drugą połową, to on także będzie o nas walczył. Po drugie, my też mamy coś do powiedzenia i nie powinnyśmy oddawać miłości walkowerem. Nawet jeśli on jest z Mszany Dolnej, a my ze Szczecina. Odległość nie ma znaczenia, gdy jest uczucie. Wie o tym Magda, która wychowała się w Policach, a jej wyśniony facet w... Górach Sowich! Miłość złapała ich na statku wycieczkowym po Adriatyku i już nie puściła. Ona ufnie przeniosła się w Sudety i nigdy tego nie żałowała, choć wszyscy krakali, że zostanie bez pracy, domu i faceta. – Wszechświat wspiera odważnych – mówi Magda i wyciera nos trzylatkowi, owocowi ich miłości. Często się wycisza, słucha wewnętrznego głosu i idzie za nim, choćby mówił coś dziwnego. Zawsze dobrze na tym wychodzi.

reklama

Zanim więc spakujemy walizki i zrobimy sobie „pa, pa”, warto spytać samą siebie, czy to ten. Gdy odpowiedź będzie pozytywna, trzeba pomyśleć nad metodami umacniania związku. Możemy na przykład spotkać się raz, drugi, trzeci w pół drogi. Możemy pisać, dzwonić, gadać na Skypie i obserwować, co rośnie: tęsknota czy obojętność?

Agnieszka zaobserwowała tęsknotę. Poznali się na turnusie rehabilitacyjnym. On miał łękotkę po remoncie, ona leczyła łokieć tenisisty. Rozwiedziony. Z nastoletnią córką. I co z tego? Miłość nie pyta o przeszłość, choć czasem powinna. Ale trudno szukać ideału, kiedy się już u siebie zaobserwowało pogłębione bruzdy nosowo-wargowe oraz sporo siwych włosów. A facet od łękotki potrafił pół nocy jechać z Katowic, by rano, u niej w Ostródzie, położyć na stole ciepłe bułki. Gdy wytrwał pół roku, załatwiła mu robotę u wuja Stefana. Pensja mniejsza niż ta w Katowicach, ale za to podzielili koszty mieszkania. A szansa na wspólne życie: bezcenna!

Kaśka zauważyła Artura na pomoście. Rugał jakiegoś młokosa, że tamten skacze na główkę. – Chcesz, głupku, do końca życia nie ruszyć ani ręką, ani nogą?! – wrzeszczał. Tym zaangażowaniem wzbudził jej zainteresowanie. Niewysoki, dobrze zbudowany, o przeciętnej twarzy. Ale w oczach miał blask, który przyciągał, pewnie nie tylko ją – tak pomyślała. By żadna jej nie ubiegła, zaczepiła go, przezwyciężając nieśmiałość. Dalej poszło jak z płatka: spacery, wspólne oganianie się od komarów i smarowanie pleców kremem z filtrem. Nie zdążyli wylądować w łóżku, bo odebrał telefon z pracy, że go pilnie potrzebują. Patrzyli na siebie tęsknie, a jego jakby sparaliżowało. W ostatniej chwili wymienili się numerami telefonów.

Nie dzwonił i nie dzwonił, a Kaśka chodziła jak struta. – Pierwsza się nie odzywaj, bo cię zlekceważy! – Marta, jej przyjaciółka, jest strasznie cięta na wakacyjnych podrywaczy, po jednym cierpiała przez rok. – Jak tęskni, to da głos! Ale nie posłuchała i po pięciu dniach zadzwoniła. Jak on ją przepraszał! Jak dziękował, że się odezwała, bo z tęsknoty usychał! Telefon wpadł mu do wanny i stracił połowę kontaktów! Kaśka odetchnęła. Uratowała honor i miłość. Teraz mówi, że czasem warto schować ambicję i posłuchać serca.

Głos rozsądku i intuicji

Nie zaszkodzi też posłuchać, co szepce nam podświadomość! Gdyby Grażyna nie zlekceważyła czerwonej lampki, która zapaliła się w jej głowie, gdy aksamitny, męski głos młodego Jana Suzina zaproponował ogień, kiedy szukała w popłochu zapalniczki, nie miałaby później moralnego kaca i debetu na koncie. – Głupio dałam się nabrać – wzdycha. – Ale to był profesjonalista, złapał mnie na lep. A mnie się jakoś tydzień przed wyjazdem tak źle śniło! Siedziałam na wysokim krześle i miałam długie, kasztanowe loki. I ktoś mi je obcinał: ciach, ciach, ciach. Mama załamała ręce: „Włosy obcinać to stratę ponieść! Żebyś ty w tym Kołobrzegu uważała!”. Tylko się zaśmiałam. A ten morski oszust udawał romantyka. Dziś już wiem, że przy każdej prześwietlał w słońcu liść, by obejrzała żyłki, każdą obsypywał płatkami róż, dawał w łapę kelnerowi, żeby nakrył stolik na uboczu. Stare numery. Ale na kobiety, zwłaszcza te spragnione czułości i seksu, zawsze podziałają.

Grażyna dała się zwieść. Po upojnym tygodniu, gdy już układali listę gości weselnych, poniósł jej chwilę torebkę. Dlaczego ona wszystkie piny do kart kredytowych trzymała w kosmetyczce?! Musiał o tym wiedzieć. Zanim się zorientowała, miała potężny debet. Jednak smutna historia skończyła się dobrze: na policji zgłoszenie przyjął facet wyjątkowo cięty na wakacyjnych oszustów. Zobaczyli się, żeby uzupełnić zeznania, i przedłużyli spotkania o kilka tygodni. Policjant, a dla niej już Mareczek, powiedział w końcu żartobliwie: „Grażynko, rezygnujemy z płatków róż i oglądania liści w słońcu. Przynajmniej na razie”. Z ulgą się zgodziła. Teraz jest tak szczęśliwa, że zapomniała o erotycznym złodzieju. Bo w życiu jest tak, że strata często prowadzi do zysku. I to zysku, którego nie da się przeliczyć na pieniądze.

  • Nawiąż telepatyczny kontakt

Jeśli facet wpadł ci w oko, a ty nie wiesz, jak go poznać, zrób to telepatycznie. Przechodząc obok, powiedz „cześć!”, ale w myślach. W ten sposób wyślesz sygnał, że jesteś otwarta na kontakt. Jeśli to ten jedyny, na pewno go odbierze.

  • Noś amulet przyciągający miłość

Jeśli marzysz, by na wakacjach spotkać swoją drugą połówkę, zabierz ze sobą (albo kup na miejscu) różowy kwarc. To kamień, który otwiera serce na nowe uczucie, wzmacnia namiętność oraz własne poczucie atrakcyjności. Noś go ze sobą, a w nocy trzymaj pod poduszką.

  • Podnoś wibracje, czaruj rzeczywistość

Najpiękniejszym rytuałem na miłość jest roztaczanie wokół siebie dobrej energii. Wysyłaj prosto z serca promyki światła nie tylko w kierunku jednego faceta, ale też wszystkich ludzi. To wpłynie na podniesienie wibracji w twoim życiu i przyciągnie osoby zainteresowane budowaniem z tobą szczęśliwego związku.

  • Aby wzmocnić kiełkującą miłość

Posadź szybko rosnącą roślinę (np. rzeżuchę). Zrób to w czasie pełni, powtarzając: „Jak ty rośniesz wysoko, tak nasza miłość sięga głęboko”. Kiedy roślina wypuści młode pędy, zerwij je i dodaj do potrawy, którą podasz ukochanemu.  

Sonia Ross
fot. shutterstock 

Źródło: Wróżka nr 8/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019