Wieża Oksany

Oksana Rud wróży z kartOksana Rud próbowała niegdyś uciec od wróżbiarskiego dziedzictwa. Dziś już wie, że karty Madame Lenormand wybrały ją nieprzypadkowo.

Kobieta nosiła długi, piękny warkocz. Była młoda, ładna i... załamana. Pojawiła się u Oksany Rud, wróżki z krakowskiego salonu AstroVita, tuż po rozstaniu z ukochanym. Chciała wiedzieć, czy jest jeszcze szansa, by do niej wrócił. Oksana rozłożyła więc przed kobietą karty, które według tradycji stworzyła Marie Anne Lenormand – XIX-wieczna francuska wróżbitka, nazywana Sybillą z Przedmieścia Saint-Germain – by z 36 tajemniczych obrazków, podzielonych na pozytywne, neutralne i negatywne, wyczytywać losy wielkich tego świata. To karty Madame Lenormand powiedziały wprost żonie Napoleona Bonaparte, Józefinie, że cesarz się z nią rozwiedzie. To z nich Robespierre dowiedział się, że trafi na szafot. Nie owijają niczego w bawełnę. Potrafią dotrzeć do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy, odsłonić nawet to, czego człowiek nie chce dostrzec. Przekonała się o tym również młoda klientka Oksany.

– Układ pokazywał jasno: jej ukochany to hulaka, niebieski ptak, w ogóle szemrany typ – wspomina wróżka. Przeraziła się jednak dopiero, gdy kolejne karty ułożyły się według mrożącego krew w żyłach klucza. Obok siebie stanęły: Krzyż, Kosa, Księżyc i Trumna. – Mówiły, że on może wobec niej użyć „zimnej” broni – opowiada Oksana. – Kobieta przyznała, że gdy jeszcze byli ze sobą, wiele razy groził jej nożem.

reklama

To, wnusiu, jest jak piętno

Po raz pierwszy śmierć w kartach Oksana ujrzała, gdy była jeszcze nastolatką. Już wtedy uwielbiała wróżyć. W końcu to rodzinna tradycja. – Tylko nie igraj z kartami, nie baw się nimi, bo mogą się zemścić, napisać za ciebie twój los – ostrzegała ją babcia Marija, ukraińska szeptunka z długiego rodu znachorek i wróżek znad Dniepru. Oksana urodziła się w Doniecku, w ukraińskim zagłębiu górniczym Donbas. W domu z widokiem z jednej strony na kopalnię, z drugiej na urwisko, pełne drzew, z szumiącą rzeką na dole. Dwa nieprzystające do siebie światy, a jednak współistniejące ze sobą.

Tak jak istniały obok siebie komunistyczna, „racjonalna” rzeczywistość ówczesnego ZSRR i świat wierzeń ukraińskich kobiet, takich jak babcia Oksany. Kobiet, które nie chciały zapomnieć o przenoszonych z pokolenia na pokolenie dawnych rytuałach, mądrości swoich przodkiń. Choćby tajemnej wiedzy o ziołach, którą przywiozła ze sobą do Donbasu Marija. – To były cudowne, lecznicze nalewki, napary i maści, po które przychodzili do babci sąsiedzi. Bo babcia z jednej strony była blisko nieba, czerpała siłę od sprzyjających jej duchów, z drugiej brała z tego, czym obdarowywała ją ziemia – z polnych ziół, kwiatów, korzeni – wspomina Oksana.

Przychodzili też ludzie, prosząc, by Marija odpędziła od nich złe uroki. Pojawiali się i po to, by wyjaśniła im tajemnicze, kłopotliwe wydarzenia, w których, chcąc nie chcąc, uczestniczyli. Choćby to zapamiętane przez kilkuletnią Oksanę zmartwione małżeństwo, które przybyło prosto z wesela. Na uroczystości była jedynie rodzina, więc tym bardziej zszokowało ich, że ze szkatułki zniknął złoty pierścionek. Marija w skupieniu rozkładała karty i już po chwili było wiadomo, że na złoto połakomił się blondyn w średnim wieku, daleki krewny pary. Kilka dni później przyznał się do kradzieży.

Albo ta kobieta po trzydziestce, matka czwórki małych dzieci, która przyszła do Marii, bo czuła się jakoś dziwnie słabo. Karty pokazały poważną chorobę serca. Matka w ostatniej chwili trafiła do szpitala. Lekarze mówili później, że uratowali ją cudem. – Zdumiewało mnie, że te babcine karty potrafią tak dokładnie opisywać najróżniejsze sytuacje, że nie ma mowy o pomyłkach – mówi Oksana. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że babcia ma nadzwyczajne zdolności, że potrafi jasnosłyszeć, że karty są dla niej tylko pomocnym narzędziem. – To, wnusiu, jest jak piętno – usłyszała po latach od babci Oksana. Dowiedziała się też, że karty same wybierają swoich posłańców. W odpowiednim czasie i miejscu.

Najpierw Oksana podkradała babciną talię i rozkładała ją koleżankom ze szkoły. I sobie. Z byle powodu, choćby po to, by się dowiedzieć, co czuje do niej wymarzony Siergiej. I nagle ta straszna karta. Oksana przeraziła się wtedy, odepchnęła talię od siebie, zastanawiała się nawet, czy jej nie spalić. W końcu jednak o wszystkim zapomniała. Do czasu tamtego wypadku, gdy wypadła na zakręcie z siedzenia pędzącego motoru kolegi. Chwilę wcześniej zaczął padać ulewny deszcz, więc wcisnęła się głębiej w fotel, przykrywając peleryną. Już po wypadku usłyszała od milicjantów, że gdyby siedziała wyżej, tak jak zwykle, nie przeżyłaby. A tak skończyło się na siniakach i paru bliznach.

Źródło: Wróżka nr 7/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020