Czary-mary nad koszem na śmieci

Kasia Dorota, współzałożycielka POLtworaCzy można coś zyskać, nie mając nic? Tak. Jeśli nauczymy się robić fajne rzeczy z tego, co dotąd lądowało na śmietniku – przekonują Kasia Dorota i Agata Kramarz, założycielki POLtwora.

Tajemnicze stuki i puki dobiegały pod koniec czerwca z Kawiarni Naukowej na krakowskim Kazimierzu. I choć w tym czasie odbywał się tam Festiwal Filmowy pod nazwą „Lasy świata i ich mieszkańcy”, nie były one sprawką dzięcioła. To dwie animatorki kultury Kasia Dorota i Agata Kramarz w przerwie między projekcjami i debatami o ginących lasach pokazywały gościom, jak ze starych plakatów zrobić… dizajnerskie notesy. Wystarczy wziąć do ręki plakat, nożyczki i ruszyć głową.

Zanim coś wyrzucisz na śmietnik

Na warsztaty organizowane przez Kasię i Agatę przychodzą dzieci, licealiści, studenci i całe rodziny. Ale też pracownicy korporacji, którzy zamiast integrować się przy piwie, przerabiają z nimi zużyte kartony po mleku i sokach na portfele i portfeliki. Większość z nich na początku broniła się przed tym rękami i nogami, bo przecież „kto jak kto, ale ja nie mam żadnych talentów manualnych”. Tyle że to wcale nie takie trudne.

Najpierw wciska się boki kartonu do środka i odpowiednio go spłaszcza. Potem odcina górę i spód oraz dzieli na trzy równe części. Przydadzą się jeszcze rzepy, mulina, kawałki tkanin, ozdoby, nity. Po godzinie, czasem dwóch, na warsztatach słychać zupełnie inne głosy: „skoro zacząłem, to muszę skończyć!”. A później już tylko zachwyty, że portfel wyszedł niepowtarzalny, a do tego solidny! I jeszcze słowa najważniejsze: „następnym razem, zanim wyrzucę coś do śmieci, dwa razy się zastanowię”.

– Słyszymy to od uczestników warsztatów coraz częściej – zauważa Agata Kramarz. – I o to nam właśnie chodziło. Żeby przez przedmiot, stworzony z odpadów, z czegoś co wydaje się bez wartości, rozbudzić w ludziach współodpowiedzialność za to, co nas otacza. A otacza nas... coraz więcej śmieci.

reklama

Wykorzystać to, co niszczy Ziemię

Dlatego wymyśliły projekt POLtwór: Kreatywna Forma Recyklingu. Kasia i Agata doskonale pamiętają letni dzień, kiedy na schodach krakowskiego kina przyszedł im do głowy pomysł na nową społeczną inicjatywę. „POLtwór” brzmiało dość zabawnie, jak typowa nazwa polskiej firmy. Ale cała sprawa była już poważna. Kasia i Agata chciały odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób twórczo, ale też użytecznie wykorzystać to, co niszczy naszą planetę. Jak z odpadów stworzyć nowe, przydatne przedmioty – choćby piękną, kolorową szklankę do napojów… z przeciętej butelki. Fachowo nazywa się to artrecykling lub upcykling.

Tamtego ciepłego dnia, cztery lata temu, Kasia i Agata zdawały sobie sprawę, że ruszają na ziemię niczyją. Artrecykling był już wprawdzie w Polsce znany, ale kojarzył się z fanaberiami organizatorów imprez masowych. Na przykład z Wawelem zbudowanym z puszek, w najlepszym razie z ekscentryczną biżuterią z klocków Lego – z wygody robioną zresztą z nowych klocków. Kasi i Agacie chodziło o coś zupełnie innego. O coś, co zmieni nie tylko stare przedmioty, ale i ludzi, którzy będą je robić.

Z kamienicy cudów w cudowną podróż

POLtwór zapewne w ogóle by nie powstał, gdyby nie pewna bardzo długa podróż. Kasia Dorota zdecydowała się na nią spontanicznie. Był sierpień 2008 roku. Niedawno skończyła studia – animację kultury – w Krakowie i przeniosła się ze starej, krakowskiej kamienicy do nowego mieszkania. Ta kamienica to był prawdziwy „dom cudów”. Tak ją zresztą nazywano w okolicy, a gazety pisały nawet o niezależnym ośrodku kultury. W budynku, którego lokatorami byli głównie studenci uczelni artystycznych, codziennie coś się działo: koncerty bębniarzy, warsztaty fotograficzne, wystawy obrazów lokatorów.

– To był dla mnie poligon doświadczalny. Od początku tworzyliśmy i aranżowaliśmy to miejsce wspólnie, z czego tylko się dało. Na przykład ze starych mebli, które ludzie wyrzucali na ulicę – wspomina Kasia. Było tam też bardzo kolorowo, bo właściciel zaprzyjaźnionego sklepu hojnie rozdawał studentom „źle” wymieszane farby. Kiedy zaś wyprowadził się szklarz i zostawił całe podwórko luster, zrobili z nich wystawę. Ściany domu zamieniły się wtedy w lśniące kolaże. Pewnego dnia jednak wszyscy musieli się stamtąd wynieść.

Źródło: Wróżka nr 9/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl