Ta gorsza

Sen powie ci o tobie całą prawdęSen powie ci o tobie całą prawdę. To, do czego nie chcesz się przyznać nawet przed sobą. I to, o czym sama nie masz bladego pojęcia…

Kiedy zauważyłam, że rodzice nie traktują nas z siostrą tak samo? Chyba wtedy, gdy nie dostałam się na wymarzoną architekturę. Miałam możliwość studiowania prywatnie, ale usłyszałam, że nie będą za mnie płacić. Rok później Magda nawet nie musiała zdawać egzaminów. Rodzice od razu opłacili jej prywatną szkołę.

Po studiach przez pół roku szukałam pracy, wysyłałam setki CV. Magda ani jednego – ojciec załatwił jej posadę u siebie w firmie. Ja musiałam do wszystkiego dochodzić sama, ona – młodsza i ładniejsza – dostawała to na tacy. Wystarczył słodki uśmiech, rozbrajające spojrzenie i rodzice spełniali każde jej życzenie.

Nasze dzieci również były traktowane jak lepsze i gorsze wnuki. Dla pociech Magdy zawsze mieli czas – mama zrezygnowała z pracy, by zajmować się nimi po 10 godzin dziennie. Mnie nie udawało się raz na pół roku uprosić jej, by odebrała je z przedszkola w awaryjnych sytuacjach.

Przez te wszystkie lata narastały we mnie gorycz, żal do rodziców i zazdrość o siostrę. Wreszcie czara się przepełniła – któregoś dnia postanowiłam, że moja noga nie postanie więcej w domu rodzinnym.

Przez kilka lat nie utrzymywałam kontaktów z bliskimi. Nauczyłam się liczyć wyłącznie na siebie, ale nie było mi z tym dobrze. Jednak nosiłam w sercu bolesną zadrę. Szukając ukojenia, brałam udział w medytacjach i warsztatach rozwoju osobistego. Powoli dojrzewałam do tego, by dla własnego dobra wybaczyć rodzinie, uwolnić serce od żalu i zazdrości. Wreszcie poczułam się gotowa, by zadzwonić do rodziców i wyciągnąć rękę do siostry.

reklama

Gdy przestałam rozpamiętywać krzywdy, udało się nam zbliżyć do siebie bardziej niż kiedykolwiek. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dokuczliwe bóle klatki piersiowej, które zaczęły mnie nękać akurat w tym czasie. Były tak silne, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Badania wskazywały jednak, że nic mi nie dolega. Męczyłam się tak parę tygodni, gdy pewnej nocy przyśnił mi się dziwny sen.

Czekałam na przystanku na ostatni autobus do mojego rodzinnego domu. Obok mnie stała starsza kobieta z wiklinowym koszem. W tym koszu miała... niemowlę, które słodko spało. Wtem z krzaków wyskoczył wilk. Porwał dziecko i połknął tak szybko, że nawet nie zdążyłam zareagować!

Obudziłam się z krzykiem w środku nocy i nie zasnęłam już do rana. Sen był taki... bajkowy. Ale nie dawało mi spokoju, że być może ma całkiem realne znaczenie. Jeszcze tego samego dnia opowiedziałam go swojej mistrzyni.

– Starsza kobieta to twoja przewodniczka duchowa, która chce ci przekazać coś ważnego o tobie samej – wyjaśniła. – Ostatni autobus oznacza, że to ostatnia szansa, by coś zmienić. Ale w tym celu musisz wrócić w przeszłość i się z nią zmierzyć.
– A dziecko? – spytałam.
– Nowe życie, nowa ty. Ale to nowe – czyste i szczere – nie ma szans, dopóki to, co stare, wciąż jest w tobie i niszczy dobro w zarodku.
– Wilk, prawda? To są te niskie pobudki i złe emocje...
– Widzę, że już rozumiesz – uśmiechnęła się.

Zrozumiałam. Chciałam wierzyć, że zmieniłam się na lepsze. Że udało mi się wybaczyć i pokonać zazdrość. Ale oszukiwałam samą siebie. Mówiłam „wybaczam”, lecz wciąż czułam żal, który spychałam w podświadomość. A on dawał o sobie znać bólem w klatce piersiowej. Teraz wiem, że przede mną jeszcze długa i ciężka praca nad sobą, by naprawdę odciąć się od przeszłości i wyzbyć złych emocji. Czuję, że jestem na właściwej drodze.

Elżbieta

Wysłuchała: Katarzyna Owczarek
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 10/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020