Śmiech jest darem bogów

Dr Madan Kataria – twórca jogi śmiechu, skończył studia medyczne, ale lansuje śmiech jako doskonały lek na nadciśnienie, depresję i raka.

Dr Madan Kataria lansuje śmiech jako lek na nadciśnienie, depresję i rakaNie przypomina wcale rozchichranego guru, jak go nazywają Amerykanie. Wygląda raczej jak Fantomas. Niewysoki, łysy, potrafi długo zachowywać kamienną twarz. Ale potem nagle, jakby go coś ugryzło, wybucha rechotem i chichocze przez kilkanaście minut non stop, zarażając wszystkich śmiechem…

Idąc na spotkanie z dr. Katarią, nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Pewne jest tylko jedno – że bez względu na to, czy wstałeś lewą, czy też prawą nogą, będziesz zrywać boki, choć Madan nie jest komikiem ani kabareciarzem, ale dyplomowanym lekarzem! Przez kilka lat pracował na internie w szpitalu w Bombaju, potem kupił vana i założył objazdową klinikę dla najbiedniejszych (miał wtedy jeszcze bujną czuprynę). Wszystko zmieniło się, kiedy odkrył, że wszelkie dolegliwości: fizyczne, psychiczne i duchowe, można wyleczyć – tak, tak – śmiechem. W tym celu wraz z żoną stworzył nową formę jogi – jogę śmiechu.

Zafascynowany „wynalazkiem” dr. Katarii, przez internet zapisałem się na prowadzony przez niego kurs. Nic łatwiejszego – tylko, bagatela, musiałem dotrzeć do Indii. „Z trudem przyszło, ale łatwo poszło”, pomyślałem, kupując pod koniec ubiegłego roku bilet lotniczy, który kosztował moje roczne oszczędności. Ale opłacało się! Od chwili, kiedy zostałem joginem śmiechu, wszystko w moim życiu zaczęło iść jak z górki.

Rozmowę z dr. Madanem Katarią i jego żoną Madhuri przeprowadziłem w Bangalore, tuż przed powrotem do Polski, gdzie regularnie prowadzę zajęcia z jogi śmiechu.

reklama

Piotr Bielski: – Co państwa śmieszy?

Madan i Madhuri: – Życie, świat – wszystko…

A tak poważnie? Co i rusz słyszymy o wojnach, kryzysach oraz innych nieszczęściach…

Madan: – Często od samego tylko czytania nagłówków nie jest nam do śmiechu. Ale ja w to nie wierzę. Bo jedyny kryzys, jaki nam grozi, panuje w zalęknionym umyśle. Śmiech pomaga rozładować napięcie. Pamiętam, jak kilka lat temu w Bombaju wybuchła bomba w hotelu Tadż Mahal i zginęło 200 osób. Następnego dnia na zajęciach uczciliśmy ofiary minutą ciszy, a potem – już normalnie – śmialiśmy się.

Normalnie? Przecież sytuacja była nienormalna…

Madan: – Owszem, była. Ale joga śmiechu to nie śmichy-chichy. Nie ma nic wspólnego z opowiadaniem dowcipów, to sposób utrzymywania pozytywnego stanu umysłu. Zanim zacząłem uprawiać jogę śmiechu, zadręczałem się, że stanie się to czy tamto. Teraz, nawet jeśli pojawia się problem, jestem spokojny, że znajdzie się rozwiązanie. Dzięki temu, że dużo się śmieję, nie skupiam się już na sobie i karierze. Moim celem jest służenie innym, a moim bogactwem – to, co mogę im dać. Bo joga śmiechu wzmacnia współczucie i hojność wobec innych.

A co ma do tego hojność?

Madhuri: – Kiedy się śmiejesz, czujesz się dobrze i nie boisz się innych ludzi. Uśmiech to najbardziej uniwersalna deklaracja pokoju i otwartości. Ktoś kiedyś powiedział, że śmiech skraca dystans między ludźmi. Według mnie jest uniwersalnym językiem miłości. Śmiejąc się, dzielisz się z innymi tym, co w tobie najlepsze. A wspólny śmiech zapewnia większą wymianę energii między ludźmi niż laptopy czy komórki.

Madan: – Jedna z moich uczennic opowiadała mi kiedyś, jak udało jej się przeżyć tsunami. Woda uwięziła ją wraz z innymi na dachu jednego z budynków. I ona przeprowadziła sesję jogi śmiechu. Dzięki temu jej współtowarzysze nie stracili ducha. I choć całą noc czekali na pomoc, śmiali się. Bo jeśli chcesz się śmiać, nic nie może cię przed tym powstrzymać.

Nawet brak poczucia humoru?

Madan: – Poczucie humoru nie jest do niczego potrzebne. Zawsze powtarzam, że nie należy brać siebie zbyt poważnie. Świat staje się coraz bardziej materialistyczny. Nie wsłuchujemy się w siebie, tylko ślepo kopiujemy to, co robią inni. W efekcie dowiadujemy się, czego chcemy od życia... z Facebooka (śmiech). Naszym problemem jest to, że nie potrafimy wytrzymać ze sobą i ze swoimi emocjami. I właśnie w tej dziedzinie świetnie sprawdza się joga śmiechu.

Dlaczego?

Madan: – Zanim zacznie się ją uprawiać, trzeba najpierw posłuchać swojego wewnętrznego głosu. Na zajęciach śmiejemy się bez powodu, ale też ćwiczymy kłócenie się z uśmiechem.

Od dawna jest pan takim trefnisiem?

Madan: – Na studiach byłem poważnym człowiekiem. Dziś śmieję się sto razy więcej, ale – co podkreślam – nie jestem komikiem. Śmiech to wybór. Ja tę drogę wybrałem 18 lat temu. Od tamtej pory codziennie budzę się o 4 rano i śmieję się przynajmniej pół godziny.

Źródło: Wróżka nr 8/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020