Jak złapać wiatr w żagle?

Zapomnij, że istnieje coś takiego jak przypadek. Świat to wielka otwarta księga. Jak ją czytać, podpowie ci magia.

 Ostatnio szukałam tarota. Oglądałam różne talie i za każdym razem pierwszą kartą, którą wyciągałam, był Rycerz Mieczy. Co to może znaczyć?

Rycerz Mieczy to pewny siebie i gotowy do walki wojownik. Prawdopodobnie jest to dla ciebie podpowiedź w kwestii spraw, którym poświęcałaś ostatnio wiele myśli. Wskazuje na konieczność podejmowania szybkich decyzji. Być może ma dodać ci odwagi i siły. Ale jest też drobne ostrzeżenie.

Jeśli wydaje ci się, że niczym nie ryzykujesz ani nie dokonujesz żadnych wyborów, to niewykluczone, że możesz się mylić. Twoje czyny mają większe znaczenie, niż sobie to wyobrażasz. Miecze przynależą do żywiołu Powietrza. Wzywają do posługiwania się rozsądkiem i starannej analizy sytuacji.

A wracając do talii, na twoim miejscu wybrałabym tę, w której Rycerz Mieczy naprawdę ci się spodobał! A jeśli takiej nie było – szukaj dalej. Nie zdziw się jednak, jeśli karta ta szybko ci się nie trafi – mogła pojawiać się tylko w związku z jakimś wydarzeniem tamtego dnia.


 Jak znaleźć duchowego opiekuna?

Przede wszystkim go nie szukaj. Na pewno ktoś już się tobą zajmuje. Warto tylko, byś nauczyła się z nim kontaktować. I tu najistotniejsze pytanie: czy ufasz sobie?

Czemu to ważne? Otóż bardzo często rozmowy z opiekunem polegają na tym, że podsuwa on pewne myśli, zmienia twój sposób patrzenia na niektóre sprawy albo też po prostu prowadzi z tobą rozmowę w twojej głowie. Gdy pasuje ci taka forma kontaktu, to po prostu wycisz się i poproś swojego przewodnika o rozmowę. Jeśli natomiast obawiasz się, że to, co usłyszysz, jest wyłącznie głosem twojej wyobraźni, a nie słowami opiekuna, to gorzej.

reklama


Nie oczekiwałabym materializacji twojego ducha opiekuńczego. Nawet jeśli go bardzo będziesz prosić. I tak pewnie uznałabyś jego obraz za halucynacje i wybrała się natychmiast do okulisty. Prosząc o kontakt, podkreśl, aby nawiązał go tak, byś była w stanie go zaakceptować i naprawdę skorzystać z jego podpowiedzi. Czyli jak? Na przykład niech wasza rozmowa ci się przyśni. Zapisuj więc wszystkie swoje sny. A także zwracaj uwagę na wszelkie skojarzenia, nawet zupełnie dziwne i nieoczywiste. Czujnie obserwuj otoczenie, bo ono może też w imieniu twojego opiekuna przemówić.

Nie zdziw się, jeśli przewodnik podsunie ci jakąś książkę, film lub muzykę. Współpraca z bytem duchowym nie jest jednorazowym spotkaniem, lecz umiejętnością odczytywania znaków od niego na co dzień.


 Poznałam trochę swoich przeszłych inkarnacji i odkryłam, że w czasie II wojny światowej występowałam w dwóch wcieleniach. Czy to możliwe?!

Hm... A na jak szalone odpowiedzi jesteś gotowa? Na początek załóż, że czas nie jest liniowy. Mogłaś pojawić się w średniowieczu po tym, jak żyłaś w XX wieku. Dlaczego więc nie mogłabyś przerobić dwa razy tych samych lat?

Wedle niektórych specjalistów od karmy zawsze trzeba poznać obie strony barykady, czyli jeśli raz byłaś Polakiem, to potem wypada przeżyć to samo jako Niemiec. Druga możliwość – zdaniem niektórych wiedźm – dusza wcale nie musi być naraz w jednym ciele. Może obdzielić swoją świadomą częścią kilka powłok fizycznych. Jeszcze inni mówią, że inkarnujemy się na wielu planetach. Niewykluczone więc, że to, co twój umysł rozpoznaje jako II wojnę, tak naprawdę dotyczy innego miejsca i innego czasu.

Do czego sprowadza się moja odpowiedź? Do prostego „tak". Skoro pamiętasz te dwie inkarnacje, zastanów się, co obie ci dają. Na co zwracają uwagę i czemu ich doświadczenia są dla ciebie cenne. Nie spotkałam się dotychczas z sytuacją, by ktoś pamiętał wcielenia bez znaczenia.


 Stosuję mieszankę ziołową przepisaną mi przez lekarza na problemy ze skórą. Zastanawiam się nad wzmocnieniem jej magią, tyle że te zioła są w saszetkach.

Oczywiście najlepsze byłyby rośliny zbierane przez ciebie, jednak przy leczniczych specyfikach lepiej zaufać specjalistom i pracować na tym, co kupuje się w aptece. Przede wszystkim nasyć pudełko pozytywną energią. W tym celu usiądź nad opakowaniem, oprzyj na nim dłonie i wyobraź sobie, jak nasączasz je światłem. Postaraj się w tym czasie w myślach tworzyć obrazy swojej zdrowej i gładkiej skóry. Powtarzaj najlepiej rytuał co jakiś czas.

Drugą metodą jest każdorazowe nasączanie światłem gotowego naparu przed wypiciem. Weź kubek w dłonie, przekaż mu zielone uzdrawiające promienie. Podziękuj siłom wyższym, że wypicie naparu leczy twoją skórę. Oczywiście obie ceremonie zupełnie się nie wykluczają, a nawet więcej – wzmacniają efekty działania herbatki.


 Chciałabym dać wnukowi, który poszedł do gimnazjum, ochronny amulet, ale on nie założy żadnej biżuterii. Co mogę zrobić?

Na twoim miejscu nie martwiłabym się sprzeciwem chłopaka. To raczej zdrowy objaw. Jeśli wierzy w magię, możesz mu dać amulet, który nosiłby w plecaku. Najlepiej taki, którego by się nie musiał wstydzić. A więc albo prosty kamień, albo też wzbogacony energią ochronną breloczek, który mu się podoba.

Podpytaj, może nosi on przy sobie coś na szczęście, wtedy za jego zgodą dopleć swoje zaklęcia ochronne do tego przedmiotu.

A co jeśli wnuczek wzrusza ramionami i po cichu wyśmiewa babcine przesądy? Nic na siłę! Możesz zadać sobie trud i naładować pozytywną energią jakiś twój podarunek dla niego. Pamiętaj: dobierz go tak, by mu się podobał i by chętnie zabierał ze sobą. Zastanów się jednak, czy nie otaczasz chłopca lękiem o niego i zmartwieniami zamiast tylko miłością? To, że niepokoisz się o los swoich najbliższych, niewiele im pomoże, a czasem może nawet zaszkodzić, gdy zaszczepisz im swoje obawy. Więcej wiary, mniej strachu, a specjalne magiczne ochrony mogą okazać się zbędne!


Justyna Rudzka
fot.: shutterstock

Źródło: Wróżka nr 11/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube