Kusząca woń plemników

To się robi, ale o tym się nie mówi – ucinają nobliwe damy, gdy słyszą słowa „plemnik" czy „macica". Warto jednak wiedzieć, że zaraz „po tym" w sekretnym miejscu kobiety dzieją się prawdziwe cuda.

Zdarza się, że przystojny, inteligentny i zasobny mężczyzna nie ma wzięcia u kobiet. Podczas gdy za niebogatym brzydalem ciągnie się wianuszek złamanych serc. Bo ten pan ma w sobie to coś. Androstadienon, męski, bezwonny feromon obecny w pocie, krwi i... nasieniu, wywołuje podniecenie seksualne, sprawia, że kobiety i faceci tracą głowę na swój widok. Natura postawiła na niego, by panowie mogli rozsiewać jak najwięcej swoich genów mieszkających w plemnikach. A panie... no cóż, przynajmniej oddawać się częstej rozkoszy, niekoniecznie z własnym mężem.

Kto pierwszy, ten zaciąży

Czy ktoś z nas zastanawiał się kiedykolwiek nad ciężką dolą plemników? To prawie cud, że uwolnione z męskiego organu podczas miłosnych uniesień potrafią osiągnąć cel, czyli zapłodnić komórkę jajową. Zanim to nastąpi, czeka je pełna śmiertelnych pułapek wędrówka. Na całe szczęście natura dała im parę atutów. Chociażby budowę, która ma ułatwić temu maleństwu (0,05 mm) skuteczność.

Plemnik jest trochę podobny do kijanki, trochę do węża. Jego wyrazista główka z pakiecikiem 23 chromosomów jest osłonięta czapeczką-aksonem z porcją niezbędnych enzymów. Główka przechodzi w szyjkę, żywą baterię pełną substancji energetycznych. A długa witka na końcu daje temu osobnikowi napęd jak śruba w silniku łodzi. Tak wyposażony, w towarzystwie licznych współbraci-rywali, wędruje do macicy, a następnie do jajowodu, pokonując w ciągu minuty 2 mm.

W specjalnym odcinku jajowodu, zwanym strefą zapłodnienia, ma się ukazać jajeczko. Ale trafić na ten jedyny, najważniejszy moment jest równie trudno jak szóstkę w totku. Niemniej jednak plemnik, czując, że jest blisko celu, nabiera animuszu. Zatacza kółka i ósemki, jego witka pracuje jak szalona. Oczywiście towarzyszą mu inni zalotnicy, może ich być nawet tysiąc. No i klops! Chwila nadziei minęła. Plemniki jak niepyszne odpływają, ustępując miejsca następnej grupie.

reklama


Ale uwaga! Nareszcie w strefie zapłodnienia pojawia się jajeczko. Osobniki z witką, które akurat miały szczęście i znalazły się we właściwym miejscu o odpowiednim czasie, przypuszczają do niego szturm. Gdy któremuś uda się z nim połączyć, pozostałe odbierają chemiczny sygnał: „Już za późno!".

Dlaczego jednak w ładunku zalotników tylko nieliczne są wyposażone w pakiet chromosomów? Czy przeważająca większość to plemniki odpadowe, uszkodzone? Skąd! To ochroniarze plemników amantów zdolnych do zapłodnienia. Ale po co tak liczna obstawa? Przed czym trzeba chronić amantów? Zaskakujące, lecz przed plemnikami innych mężczyzn.

Wroga sperma innego pana

Na pół miliona amantów przypada około 50 milionów plemników bezkształtnych, jakby garbatych, z króciutkimi, załamanymi witkami i kilkoma główkami. Dzięki takiej budowie blokują innym drogę. Kiedy do macicy wpłynie odpowiednia ilość dostawy, blokerzy zatykają własnymi ciałkami kanaliki śluzowe jej szyjki, żeby uniemożliwić własnym i cudzym osobnikom wtargnięcie w głąb. Żyją zresztą krócej niż reszta kolegów.

Pozostałe 250 milionów to plemniki wojownicy. Prezentują się bardzo elegancko. Są podobne do amantów, jednak mają mniejsze od nich główki napełnione ładunkami broni chemicznej. Przeciwko komu? Znów przeciwko plemnikom innych mężczyzn.

Źródło: Wróżka nr 3/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl