Człowieku, opamiętaj się

Co roku piszę, że kocham maj, więc i teraz piszę – kocham cię maju. Ale pod jednym warunkiem, masz być ciepły.

Klimat nam się zmienia w zawrotnym tempie. Śnieg potrafi wylegiwać się do kwietnia, a w maju mróz szkli sadzonki sałaty. Ja pamiętam maje ciepłe i pachnące mokrą ziemią. Takie zwiastuny czerwcowych, upalnych nocy.

Moje dawne maje też czasem zmroziły groszek, ale tylko po wierzchu, nie używając lodowych zębów. W tym roku szczególnie mocno odczułam cierpienie Matki Ziemi. Przecież właśnie w maju jest Dzień Matki, ale my nie kojarzymy go z tą, która nam wszystkim daje życie. To było w styczniu. Bo właśnie zimą szukam maja w ciepłych krainach. Już piąty raz zawitałam do Zatoki Syjamskiej.

Do tej pory zawsze witał mnie gorący maj. Woda ciepła niczym aksamitny okład ze słońca, liście zielone, a ptaki rozśpiewane. Nie tym razem. Gdy fala dotknęła moich stóp, poczułam się jak nad Bałtykiem. No, może przesadzam, ale to nie był cieplutki aksamit. Palmy stroszyły zielone czupryny, ale inne rośliny wyraźnie cierpiały z pragnienia. Susza w tak wilgotnym klimacie jest rzadkością.

Pierwszy raz musiałam nasłuchiwać odgłosów dżungli. Spragniona, ucichła. Do tej pory wdzierała się w uszy wrzaskiem cykad i tysięcy innych mieszkańców. Czyżby była aż tak chora? Nawet gekony przestały śpiewać. Schudły, bo komary nie miały siły na wieczorny żer.

Na szczęście po trzech dniach wszystko wróciło do normy. Od morza powiał mokry, ciepły wiatr. Wróciły komary i motyle, a gekony raczyły się nimi przy żarówce na naszym ganku. Przyleciał ogromny księżycoróg, a za chwilę jego małżonka. Poczęstowani słodkim owocem, odwiedzali nas co wieczór.

reklama


Dżungla odezwała się cykadami i chrzęstem krabów pustelników, które po zachodzie słońca wypełzały z zarośli, aby znaleźć coś na plaży. Zastanawiałam się, kiedy z trzech dni zrobi się trzydzieści i nie przetrzyma ich ani dżungla, ani kraby. Czego nam trzeba, aby zrozumieć, że jesteśmy w stanie zniszczyć wszystko, ale nie będziemy umieli tego odtworzyć? Szukałam odpowiedzi w spojrzeniach turystów. Odpowiadały – obchodzi mnie dziś, jestem tu i teraz.

Oczy tubylców mówiły niewiele więcej – dziś chcę mieć pieniądze, są turyści, więc sprzedam im, to czego chcą. A czego chcą? Chwilowego wrażenia, że zdobyli coś wyjątkowego. Za to zapłacą każde pieniądze. Za kawałek rafy koralowej, za muszlę, za dotyk słoniowej trąby i małpi uśmiech. Tak samo jak za owadobójczy preparat, by zlikwidować komary i za petardy do przepędzenia małpich złodziei. To właśnie w ich oczach znalazłam odpowiedź.

Makaki jawajskie. Żyją w Indochinach od zawsze i zawsze okradały ludzi ze smakołyków. Ich podniebienia są takie jak nasze. Lubią słodycze i tłuste potrawy, i tak samo jak nam nie wychodzi im to na zdrowie. One kradną batony, a my okradamy je ze wszystkiego. Z godności, zdrowia, duszy i ciała. Od lat służą okrutnym doświadczeniom medycznym i kosmetycznym.

Miałam nadzieję, że choć na swojej rodzinnej wyspie umkną ludzkiej bezduszności. Szybko prysnęła. Zbyt często widziałam zniewolone makaki, przypięte łańcuchem do drzewa. Część z nich zbiera kokosy dla swoich właścicieli, inne są maskotką dla turystów.

Któregoś wieczoru zobaczyłam, że do drzewa przypięta jest poducha albo worek ryżu. Ale poruszył się. Podeszłam. Piękna twarz pani makak wyłoniła się ze zwałów tłuszczu. Ta twarz powiedziała mi: człowieku, opamiętaj się!

Nie zrobiłam jej zdjęcia, choć z pewnością wzbudziłoby zainteresowanie. Małpa miała swoje stanowisko przy drodze, aby przechodnie mogli zobaczyć coś niezwykłego. Jej opiekun pewnie nie miał złych zamiarów. Nie żałował jedzenia, więc się utuczyła, bo ruch ograniczał jej metrowy łańcuch. Uznał widać, że można wykorzystać tuszę podopiecznej, a raczej niewolnicy.

Mam nadzieję, że Matka Ziemia nie pozwoli się zniewolić do końca. Upomni się o swoje krzywdzone dzieci i da nam nauczkę.

Dorota Sumińska
doktor weterynarii, prowadzi popularne programy o zwierzętach
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020