Po co miłość? Jest seks!

Niezwykle urodziwa i równie rozpustna. Swoimi wdziękami Małgorzata de Valois obdarzała i królewskich braci, i przedstawicieli podlejszych stanów. Mężczyźni ją pociągali, a jednocześnie czuła dla nich pogardę. Czy rozwiązłością tłumiła głód miłości?

Była jedną z pierwszych feministek. Nie kryła się ze swoją nimfomanią i dorabiała do niej różne teorie. „Małgorzata nigdy nie kochała sercem, ale tylko umysłem i imaginacją; przeżywając w miłości tylko jej stronę fizyczną, czuła tym bardziej potrzebę uwznioślenia swych wypowiedzi" – pisał po lekturze jej listów XIX-wieczny eseista Charles-Augustin Sainte-Beuve.

Częścią tego „teatru zmysłów uczuć" było zabalsamowanie głowy „ukochanego" Józefa de La Môle, ściętego w 1574 roku na placu de Grève w Paryżu za udział w spisku na życie króla. Małgorzata traktowała tę głowę jak relikwię. Już przedtem „nosiła dużą tiurniurę z kieszonkami dookoła, a w każdej z nich leżało serce któregoś zmarłego kochanka. Jak tylko schodzili ze świata, dbała o to, by zgasłym wielbicielom balsamowano serca".

Zanim jednak nadeszły lata rozwiązłości i namiętnych uniesień...

Księżniczka Marguerite de Valois przyszła na świat 14 maja 1553 r. jako siódme dziecko Henryka II Walezjusza i Katarzyny Medycejskiej. Jej braćmi byli późniejsi królowie: Franciszek II, Karol IX (to on nazwał ją pieszczotliwie Margot) oraz przyszły król Polski i Francji Henryk Walezy.

reklama


Czasy były okrutne, gdyż Francja w połowie XVI wieku pogrążona była w wojnach religijnych. A Luwr zmienił się w gniazdo jadowitych os. Przebiegła Katarzyna Medycejska, „matka królów", prowadziła politykę przez „szwadron podfruwajek", czyli dziewczyn wyciągających informacje od rozbuchanych seksualnie książąt i dworzan. By osiągać swoje cele, sięgała też chętnie po magię i trucizny. Bardzo za to dbała o swoje trzy córki, zapewniając im jak najlepszą edukację i właściwe towarzystwo.

Kiedy jej ulubienica Margot skończyła 12 lat, postanowiła dobrze wydać ją za mąż. Kolejni wysoko urodzeni potencjalni kandydaci nie kwapili się jednak do tego ożenku, co panienka przyjmowała z ulgą. Intensywnie za to rozglądała się za przystojnymi dworzanami, bo dziewictwo mocno już ją uwierało. Szybko też się go pozbyła.

Jako 13-latka gościła na dworze swojego starszego brata Edwarda Aleksandra Walezjusza (wspomnianego już późniejszego króla Polski i Francji). Braciszek miał ponoć skłonność do młodzieńców, ale nie oparł się wdziękom Margot. Po latach napisze w swoich pamiętnikach: „To on pierwszy posadził mnie na konia". Nie odmówiła swych wdzięków także dwóm pozostałym braciom, co wyznała podczas spowiedzi.

Ksiądz tajemnicy nie dochował i rozpuścił na dworze wieści o skandalicznym zachowaniu rodzeństwa. Wszystko się jednak rozeszło po kościach. Królowa Matka widząc gorący temperament córki, kazała jej podawać szczawiowy sok. Miał on doskonale koić „wzburzoną krew". Efekty tej kuracji, jak się okazało, nie były zbyt imponujące.

Zanim jednak uzależnienie od seksu na dobre usidliło księżniczkę, Margot zakochała się w przeciwniku Walezjuszy, 19-letnim księciu Henryku Gwizjuszu (jego prababką była słynna Lukrecja Borgia, córka papieża Aleksandra IV). Początkowo książę nie zwracał na panienkę uwagi, ale ona wypinając przed nim głęboki dekolt, z którego wylewał się jej piękny biust, szybko dopięła swego.

Młodych połączyła wielka namiętność, z którą się nie kryli. Igraszkom miłosnym oddawali się gdzie popadło, w ogrodzie, na schodach, tam, gdzie akurat dopadły ich żądze. Król Karol IX Walezjusz tak się wściekł na siostrę, że chciał ją nawet zabić. Zlecił też zabójstwo Gwizjusza, a ten tylko cudem uniknął śmierci. Katarzyna Medycejska pośpiesznie wydała więc Małgorzatę za mąż za niespełna 19-letniego hugenota Henryka Burbona, króla Nawarry.

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020