Jak kobyłka kochanką została

Kobyła w roli żony, grzech sodomii, ataki szaleństwa, samotna śmierć na wygnaniu – oto kary, które spotykały królewski ród Piastów za naruszenie tabu kazirodztwa.

Większość książąt i królów była spokrewniona ze swoimi żonami. Małżeństwa zawierane w rodzinie, które miały chronić majątek przed rozdrobnieniem, doprowadziły do tego, że Piastów prześladowały choroby uwarunkowane genetycznie – schizofrenia, fenyloketonuria, niedorozwój umysłowy, padaczka, choroby nowotworowe. Dzieci spokrewnionych par cierpiały na upośledzenie wzrostu, mowy, cukrzycę i podagrę. Z tą ostatnią chorobą, utrudniającą poruszanie się, walczył m.in. książę cieszyński Przemysł I, który przemieszczał się wyłącznie w lektyce i nazywany był Noszakiem.

Małżeństwa aranżowane między krewnymi prowadziły też do zmniejszania płodności i w efekcie do wymierania linii dynastycznych. W ten sposób w szóstym pokoleniu wymarły zarówno linia wrocławska, jak i raciborska, a w siódmym głogowska starsza.

Pokochał klacz i wziął ją za żonę

Rekordzistą w łamaniu tabu był Bolesław II Śmiały. Miał niezliczone kochanki i kochanków, uprawiał też seks ze zwierzętami. O jego homoseksualnych inklinacjach pisze kronikarz, Jan Długosz: „nie poprzestając na zwykłych miłostkach, popadł w haniebny i plugawy grzech sodomii, naśladując godne potępienia zwyczaje Rusinów, u których to zboczenie było pospolite. I zwyciężony błędami tych, których orężnie zwyciężał, uwikłał wszystkich swych potomków, królestwo i ród swój w wielką i długotrwałą hańbę, którą mogło zmazać jedynie miłosierdzie Boże".

reklama


Piotr Skarga z kolei w „Żywocie św. Stanisława" pisał o Bolesławie: „(...) w cudzołóstwie i rozkoszy cielesnej miary nie miał: panny i panie uczciwe darami i postrachami do sprośności swej przywodził i wielkim zgorszeniem u wszystkich był".

Królom wybaczano wiele, ale nawet najbardziej wyrozumiałych poddanych musiał zgorszyć związek Bolesława z... klaczą. Paweł z Krosna na początku XVI wieku zarzucał mu małżeństwo z ukochanym zwierzęciem: „Bolesław Śmiały wybrał zwierzęcy żywot, pokochał klacz i wziął ją za żonę". Autor „Kroniki Wielkopolskiej" opisał, jak król ubierał swoją wybrankę: „dokądkolwiek król szedł, kazał za sobą prowadzić bydlę juczne zamiast żony, ozdobione purpurą i bisiorem, którego używał w znaczeniu odrażającym".

Jan Długosz dodawał, że zabierał ją nawet do kościoła: „Tak wielkie było zapomnienie Bolesława o swym stanie, iż klacz, z którą się zwykł wdawać, odziewał oponami jedwabnymi, ciągle uczęszczał na nabożeństwa do kościołów, a bydlę, którego używał jako nieprzyjaciel natury, w najozdobniejsze purpury odziane, stawiał publicznie pod drzwiami tychże kościołów".

Zemsta kościelnych

Wielu historyków wątpi jednak, czy te opisy są zgodne z prawdą. Uważają, że liczne kochanki i kochankowie króla oraz seks z klaczą to wymysły duchowieństwa. W ten sposób próbowano skompromitować władcę, który skazał na okaleczenie krakowskiego biskupa Stanisława, doprowadzając go do śmierci. Tego nie mogli mu wybaczyć ani dostojnicy kościelni, ani bogobojni poddani.

Początek sporu i jego powody nie są znane. Być może biskup dopuścił się zdrady, kolaborując z wrogami Bolesława, którzy chcieli na tronie jego brata, Władysława Hermana. Średniowieczni kronikarze, z reguły duchowni, którzy nie chcieli widzieć w dostojniku kościelnym zdrajcy, sugerują, że okaleczenie miało być karą za krytykowanie księcia. Biskupowi miało się podobno nie podobać bezwzględne traktowanie poddanych.

Okrucieństwem wymyślanych przez Bolesława kar był też oburzony Jan Długosz: „Wieloletnie wojny doprowadziły do rozprzężenia moralnego w kraju bez mężczyzn; żony rycerzy zaczęły żyć ze służbą. Wtedy król Bolesław dla pomszczenia nierządnych czynów, których się dopuściły, każe do ich piersi przystawić szczenięta". Twierdzi, że kobiety, które zapomniały o dobrych obyczajach i splamiły swe łoże, oddając się sługom, podczas gdy ich mężowie wojowali, nie są godne żywić swym mlekiem dzieci ludzkich, ale szczenięta.

Kronikarz pisze również, że gniew Bolesława wywołało okaleczenie jego klaczy. Stanisław nie zamierzał biernie przyglądać się wizytom króla w kościele w asyście czworonogiego obiektu pożądania, więc: „z klaczy (...) ubranie wszelkie zdzierając, dla objawienia hańby królewskiej, nozdrza i całą paszczękę własną ręką uciął i bydle już samo przez siebie szpetne, jeszcze szpetniejszym uczynił, tym samym czynem okazując zapał religii Boskiej. Rzecz ta zwiększyła natychmiast dzikie króla szaleństwo i zarazem zuchwalstwo".

Źródło: Wróżka nr 4/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020