Miłość potrzebna od zaraz

Drobna szatynka, która usiadła przede mną, wydała mi się znajoma. Musiałam ją już gdzieś widzieć.

– Nazywam się Majka. Chcę wiedzieć, czy spotkam miłość swego życia. Mam już 27 lat i złe doświadczenia za sobą. Trochę się w tym pogubiłam...

– Ktoś z twojej rodziny był kiedyś u mnie. Mam wrażenie, że już cię widziałam...

– Kilka lat temu przyszła do pani moja mama. Byłam wtedy w klasie maturalnej. Powiedziała jej pani, że zdam maturę i dostanę się na medycynę. I tak się stało. Patrząc na moje zdjęcie, ostrzegła pani, żebym nie wychodziła za mąż do 26. roku życia. Że poznam dużo starszego mężczyznę, który może zniszczyć moje życie. Wtedy brzmiało to nieprawdopodobnie. Byłam zakochana w swoim chłopaku, chodziliśmy do tej samej szkoły, wybieraliśmy się na medycynę. Niestety Maciek się nie dostał, a mnie pochłonęło życie studenckie. Nie miałam dla niego czasu. Wreszcie rozstaliśmy się. Artura poznałam trzy lata temu podczas praktyk w szpitalu. Jest lekarzem.

– Dużo starszym od ciebie – dodałam. Przytaknęła. – Wysoki, przystojny, ale nieszczery – kontynuowałam. W wyobraźni zobaczyłam go z kobietą. Przy czym obraz się zmieniał. Każdy kolejny przedstawiał tego samego mężczyznę z inną dziewczyną. – Niestety, nie potrafi być wierny jednej – mówiłam. – Jest uzależniony od seksu... Wykorzystuje swoją pozycję. Uwodzi i zdobywa kobiety. A potem porzuca.

Majka podała mi zdjęcie Artura. Spoglądał z niego przystojny, pewny siebie mężczyzna o błękitnych oczach.

reklama


– On nie potrafi kochać, nie wie, co to wyrzuty sumienia, nie ma w nim żadnych cieplejszych uczuć. Kieruje nim przemożna chęć zdobywania. Myśli tylko o karierze, pieniądzach i przygodach miłosnych.

– Artur ma 43 lata. Jest cenionym lekarzem. Ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Kiedy miałam problem z tarczycą, znalazł najlepszego specjalistę, pojechał ze mną na badania. Dbał o mnie. Byłam nim zafascynowana. No i zakochałam się – ze smutkiem opowiadała Majka. – Na Święta Bożego Narodzenia podarował mi pierścionek. Mieliśmy razem zamieszkać. Pod koniec stycznia, w nocy dostałam od niego SMS. Niestety, wysłał go do mnie przez pomyłkę. Mój ukochany był wtedy na dyżurze. Po chwili zorientował się, że palnął głupstwo, zadzwonił i tłumaczył, że to był taki żart, i że mnie sprawdzał. Chciałam w to wierzyć. Okazało się, że z tą dziewczyną, z którą wymieniał SMS-y, też swoją byłą studentką, spotykał się, jeszcze zanim mnie poznał. I nadal to robił. Rozstaliśmy się.

– Kim jest Kasia? – zapytałam.
– To jego jedyna córka, już dorosła. Urodziła się, kiedy Artur miał 20 lat. Nie ożenił się z jej matką. Tłumaczył mi, że wpadli z tą ciążą – tłumaczyła go Majka.
– On nie zamierza zakładać rodziny. Ma już dziecko i nie planuje nowego. Żyje dla siebie. Dobrze zrobiłaś, rozstając się z nim.
– To chyba prawda. Bardzo się kiedyś wystraszył, kiedy myślałam, że jestem w ciąży. Gdy okazało się, że to tylko moja tarczyca zrobiła zamieszanie, nie potrafił ukryć radości. Nie umiem sobie wybaczyć, że byłam taka naiwna. Myślałam, że mnie kocha – zakończyła żałośnie.

– To była toksyczna miłość i nie ma czego żałować, chociaż to boli – stwierdziłam kategorycznie. – Widzę innego mężczyznę, jest blisko ciebie. Niedawno rozstał się z kobietą. Bardzo mu się podobasz. Tylko daj sobie czas. Zadbaj o siebie i nie wracaj do przeszłości. Żal, który nosisz, na razie nie pozwala ci się otworzyć na nowy związek. Teraz czeka Cię droga do miłości przez przyjaźń. Będziecie potrzebowali kilku miesięcy, aż któregoś dnia poczujesz, że znalazłaś to, czego szukasz...

Po kilku miesiącach Majka znów wpadła. Roześmiana.
– Zaczęłam się spotykać z Rafałem, moim rówieśnikiem. To chyba dobrze? Znam go od kilku lat. Chodziliśmy do tego samego liceum. Rzeczywiście rozstał się
ze swoją dziewczyną. Spotkałam go na urodzinach u koleżanki. Nie mogliśmy przestać ze sobą rozmawiać. I tak jest do dziś. Nie potrafimy już bez siebie żyć.
Wczoraj oglądaliśmy mieszkanie. Rafał chce, żebym z nim zamieszkała. Zgodziłam się.
– Uda się wam. Jestem pewna, że to prawdziwa miłość.

Kiedy Majka wyszła, byłam za nią szczęśliwa. Nawet słowem nie wspomniała o Arturze. Kochała i była kochana. Znalazła swoją drugą połówkę.

Aida Kosojan-Przybysz
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020