Ostatnia nadzieja na skandal

No więc na weselu córki znajomych, gdzieś koło północy, gdy stałam sobie samotnie na tarasie, ciut zmęczona, z pustym kieliszkiem, podszedł do mnie przystojny, baaardzo młody mężczyzna i spytał, czy się jeszcze czegoś napiję...

Myślałam, że to kelner, więc grzecznie odpowiedziałam, że nie, dziękuję, bo „nie ma nic gorszego jak pijana kobieta, kochany...".

– To może zatańczymy? – usłyszałam i aż mnie poderwało. Potrząsnęłam włosami i spojrzałam mu głęboko w oczy... Właściwie czemu nie? – pomyślałam jednocześnie. Jestem kobietą, mam dwie nogi i pod światło nie widać, że zdawałam maturę, jak jego rodzice postanowili się rozmnożyć. Tyle że jeśli dobra wróżka nie zamieni mnie ze starej ciotki w kopciuszka, gdy wyjdę z cienia w sam środek tych oniemiałych kobitek w modnych biodrówkach, one mogą wziąć mnie za pedofilkę.

A jeszcze gorzej moje rówieśnice. Żadna z przeterminowanych małżonek – członkiń Klubu Prawej Ręki – mi nie daruje, że na porządnym ślubie z księdzem rzucam się na żigolaków niczym na plażach egzotycznych mórz. One też by tak chciały, ale wiara im nie pozwala. Co z tego, że wielu młodych mężczyzn bez przymusu gustuje w kobietach dojrzałych. Im wolno, a nam nie! Dajmy temu odpór, siostry!!! Bo choć to prawda, że czuję się niczym kreacja po sezonie, ale martwa nie jestem.

I na horyzoncie ciągle widzę iskierki bardziej seksownej przyszłości. WIĘC IDĘ TAŃCZYĆ. Chwila moment – pomyśl, kobieto, logicznie. Co prawda mieszkańców rozkosznie zacofanych krajów południowych namawia się, żeby – zamiast się nudzić przed telewizorem – wzięli sobie kochankę, najlepiej zamężną. Ale wiązanie się z facetem w wieku własnego syna nie może być dobrą inwestycją.

Takie związki nie mają przyszłości – to pewne. Znudzi się tobą po dwóch latach i znajdzie sobie młodszą. Pytanie, czy twój mąż sobie z tym poradzi? Czy będzie na ciebie czekał, aż się wyplączesz z erotycznego szaleństwa. Nie jesteś Ewą Kasprzyk ani Tildą Swinton. Więc daj sobie spokój! POWIEDZ: NIE.

reklama


A jeśli taka okazja już ci się w życiu nie zdarzy? Ile razy w ciągu ostatniego roku ktoś cię podrywał i dał ci odczuć, że jesteś atrakcyjna. Nie licząc archiwisty, który niedowidzi i ślini się na widok każdego obiektu mówiącego damskim głosem? IDŹ I TAŃCZ!!

Tylko jak ja niby mam tańczyć z tym małolatem? Osobnicy przed trzydziestką, zaludniający parkiet, piszczą, klaszczą i wyginają biodra w wiadomych ruchach. Każdy na swoją nutę, zupełnie bez pary. Jakby nie mieli płuc i mięśni. Przecież nie masz szans na takie dłuższe wywijanie, zwłaszcza przy tym zgrabnym, dwudziestoparoletnim tyłeczku, więc lepiej spasuj. Usiądź z dinozaurami i skonsumuj swój barszczyk na gorąco z krokiecikiem. POWIEDZ, ŻE ŻAŁUJESZ, ALE...

Gdy tak we mnie przelatywały wte i wewte wszystkie te za i przeciw, moje ciało drgnęło. Obudziła się w nim pamięć poruszania się w takt ostrej muzyki i aż się paliło, by zrobić to tak jak kiedyś... I zanim się zorientowałam, wypięłam biodra, odstawiłam kieliszek i kocim krokiem ruszyłam na parkiet. A za mną mój bezimienny uwodziciel.

Ale ku mojemu zdumieniu i – co tu mówić – rozczarowaniu, nikt się na nas nie gapił. Nikt nie dostrzegł mojej odwagi i nikt mnie nie potępił. Więc wyginałam się cała w moje najlepsze taneczne pas, przechowywane w jakimś sejfie od czasu runięcia muru berlińskiego.

To było prawdziwe tsunami. Czułam się jak rozrabiara albo jak Madonna... To było lepsze niż botoks, miałam wrażenie, że z każdą sekundą młodnieję. Szaleliśmy we dwoje, biodro w biodro, i bawiliśmy się na maksa. Było mi tak wspaniale, że przestałam myśleć, jak wyglądam i co kto może o mnie myśleć.

Nagle odkryłam, że gdyby mój partner był kobietą, byłoby tak samo fajnie, bo płeć tu nie miała żadnego znaczenia, liczył się tylko rytm...

Wtedy dostrzegłam kątem oka mojego męża. Zdjął marynarkę i szedł w naszym kierunku. O Boże, mignęła mi w mózgu ostatnia nadzieja na skandal. Zaraz mi powie: jesteś śmieszna, nie rób z siebie pośmiewiska!!! Albo weźmie się do mordobicia. Ale on tylko napiął bicepsy i powiedział: no proszę, nie wiedziałem, że wciąż taka z ciebie rozrabiara. Pozwolicie, że się przyłączę? I zaczął wykonywać wiadome ruchy biodrami.

Teresa Jaskierny
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020