Zabawa dla dorosłych

Fantastyczny sposób na udany urlop czy chwila zapomnienia, która może być początkiem koszmaru?..

WRÓŻKA: Wielu psychologów pochwala wakacyjne romanse, jako formę rozrywki i relaksu po ciężkim sezonie pracy.

Maria Rotkiel*: Jeżeli romans wakacyjny nie demoluje życia, to faktycznie jest to dobry pomysł. Ale ma sens tylko wtedy, gdy rozumiemy go jako sposób odreagowania, odskocznię od naszej szarej codzienności. Wyjeżdżamy, zostawiamy kłopoty za sobą i przenosimy się do pięknej krainy. Tu jesteśmy bardziej atrakcyjni, możemy sobie trochę odpuścić, bawić się i czuć swobodnie. Musimy jednak pamiętać, że chwila zapomnienia może zrujnować życie. Jeśli jesteśmy w stałym związku, to romans wakacyjny staje się dużym kłopotem. Mówiąc wprost – to jest zdrada! Zastanówmy się, jak będziemy się z tym czuli po powrocie? Może pozostać psychiczny kac, bardzo nieprzyjemny. A poczucie winy to okropne uczucie.

A jeśli jesteśmy singlami?

Wakacyjne romanse to zabawa dla dorosłych, dojrzałych i odpowiedzialnych. Jeśli ktoś jest kochliwy, może później tęsknić i mieć poczucie straty. Wakacyjny romans może też wypaczyć pojmowanie prawdziwej, zdrowej relacji. Mamy tu syndrom ciągłego randkowania. Jesteśmy wypoczęci i w dobrym humorze. Ta druga osoba również. To świat, który nijak się ma do naszej codziennej rzeczywistości. Ważne więc, żeby na tej podstawie nie budować sobie wyobrażenia, jaki powinien być partner. Wreszcie taki romans może być niebezpieczny. Czasem dochodzi bowiem do głosu tzw. wewnętrzne dziecko i w tej zabawie się zatracamy. Przestajemy myśleć logicznie, jesteśmy bardzo wrażliwi i zbyt ufni.

reklama


Kobiety zwykle oczekują czegoś więcej niż przygody i mają nadzieję na związek. A dla mężczyzn to zazwyczaj tylko zabawa...

Faktycznie częściej jest tak, że kobieta spodziewa się po romansie kontynuacji, bo zawsze bardziej się angażuje emocjonalnie. Seks na nas tak działa, że się szybciej przywiązujemy. Kiedy go uprawiamy, wydzielamy substancje odpowiedzialne za przywiązanie. Nie wszystkie kobiety tak funkcjonują, ale większość. Coraz więcej jest takich, które potrafią podejść na pełnym luzie do romansów i czerpią z tego przyjemność.

Można się takiego podejścia nauczyć? Nawet jeśli było ono sprzeczne z naszymi przekonaniami?

Nigdy nie róbmy niczego wbrew sobie, ale możemy się nauczyć siebie. Zdarzają się w życiu momenty, kiedy nie zamierzamy wchodzić w stały związek, bo na przykład chcemy odpocząć po poprzednim, nieudanym. Mamy wówczas ochotę na romans. Jeśli dobrze rozumiemy jego definicję – czegoś, co sprawia, że jest przyjemnie, miło, ale niezobowiązująco. Wracamy i już o tym nie myślimy. Jeśli z taką dojrzałością potrafimy do tego podejść, to nie widzę przeciwwskazań. Ale jeśli jest się typem wrażliwca, któremu seks bez uczucia nie smakuje i szybko się przywiązuje, należy unikać wakacyjnych romansów. Chyba że serce nie sługa i się zakochamy...

Jak często wakacyjny romans przeradza się w coś trwałego?

Raczej rzadko. Na wakacjach, z dala od domu spotykamy osoby, które nie mieszkają tam, gdzie my i najczęściej prowadzą inny tryb życia. Tak naprawdę naszych partnerów poznajemy w „naszych okolicznościach". Są to najczęściej znajomi znajomych, przyjaciel koleżanki, kolega z pracy, sąsiad. Wówczas łatwiej zbudować związek. Wakacyjne romanse często kojarzą ludzi, którzy nigdy by się nie spotkali. Dlatego te związki trudno utrzymać, ale nie są niemożliwe.

Źródło: Wróżka nr 7/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020