Pozytywne wibracje

Muzyka to nie tylko przyjemny dodatek do życia. Dźwięki są nośnikiem potężnej energii, która może uleczyć ciało i ukoić duszę.


Winogrona dojrzewające w winnicy, gdzie płyną dźwięki koncertów Vivaldiego, są bardziej słodkie. Łagodna muzyka sącząca się z głośników w oborach sprawia, że krowy dają więcej mleka. A przy utworach Mozarta wzrasta inteligencja dzieci.

Muzyka koi nerwy, harmonizuje ruchy, pomaga wychodzić z zawałów i udarów, a nawet wspomaga leczenie onkologiczne. Muzykoterapia staje się coraz powszechniejszą formą leczenia.

Efekt Mozarta

W 1996 roku amerykańskie czasopismo popularnonaukowe „Nature" opublikowało artykuł pod tym właśnie tytułem, opisujący doświadczenie doktor psychologii i wiolonczelistki Frances Rauscher i fizyka Gordona Shawa. Wykazali oni, że po wysłuchaniu nagrania sonaty K-448 Mozarta na dwa fortepiany u większości badanych studentów odnotowano wzrost inteligencji. I tu zaczęła się przedziwna historia. Krótki, jednostronicowy tekst, traktowany przez redakcję jako ciekawostka, jakimś cudem przyciągnął uwagę popularnych mediów i wywołał światową burzę.

Z jednej strony dwa stany USA – Giorgia i Tennessee – postanowiły wydać ze swych budżetów ponad 100 tysięcy dolarów na płyty z muzyką Mozarta, które miał otrzymywać każdy nowo narodzony obywatel. W całej Ameryce wzrosła słuchalność stacji radiowych nadających muzykę klasyczną. Floryda postanowiła przeznaczyć dodatkowe środki na budowę sal koncertowych.

reklama


Z drugiej strony rozpętała się ogólnoświatowa dyskusja z udziałem naukowców z różnych dziedzin, podważających tę teorię. W zasadzie trwa ona do tej pory, bo trzy lata temu autorzy bestselleru „50 wielkich mitów psychologii popularnej" umieścili „efekt Mozarta" na czele listy.

Sami autorzy doświadczenia, Rauscher i Shaw byli mocno zdziwieni tym hałasem i wyjaśniali wielokrotnie, że napisali uczciwie w „Nature" o wszystkich swych wątpliwościach. Testy wykazały nieznaczny wzrost inteligencji przestrzennej i tzw. kognitywnej, czyli życiowej, polegającej na sprawnym wykorzystywaniu posiadanej wiedzy, głównie u studentów umiejących grać na instrumencie muzycznym. I w dodatku wzrost był krótkotrwały – po godzinie od wysłuchania utworu wszelkie parametry wracały do stanu poprzedniego.

Niemniej jedni całkowicie wyśmiali tę tezę, pytając m.in., dlaczego sam Amadeusz Mozart nie doświadczył dobrodziejstw własnej muzyki. Bo nie tylko bez przerwy chorował, ale też zmarł w wieku 35 lat! Inni kontynuują badania nad wpływem dźwięków na żywe organizmy i wszystko wskazuje na to, że muzykoterapię w XXI wieku czeka wielki rozwój.

Dlaczego Chopin nie działa?

Na razie jesteśmy w fazie weryfikowania wniosków płynących z różnych doświadczeń. Prawdą jest, że krowy, którym w oborach puszczano muzykę, dawały więcej mleka i miało ono wyższą zawartość tłuszczu. Ale dotyczyło to jedynie określonych utworów Mozarta i Bacha. Chopin czy Beethoven już na krowy nie działali.

Badania dotyczące roślin wykazały, że przyśpieszony wzrost powodują utwory o przewadze niskich tonów – kukurydza narażona na dźwięki o bardzo wysokiej częstotliwości, piskliwe, wręcz umierała, nie zawiązywała się w kolby. W Toskanii można zwiedzać w okolicach Montepulciano winnice, w których rozbrzmiewa muzyka klasyczna i degustować czerwone wino nasycone Vivaldim. Ale jak stwierdzić, czy muzyka poprawiła jego smak, czy raczej samopoczucie turystów, podekscytowanych uczestnictwem w tak niecodziennym eksperymencie naukowym?

Z całą pewnością można więc na razie powiedzieć, że o ile muzyka może w istotny sposób oddziaływać na żywe organizmy, to dopiero szukamy odpowiedzi na ważne pytania: jaka muzyka? Od czego zależy jej działanie? Dlaczego każdy z nas reaguje inaczej na ten sam utwór? Czy muzyka naprawdę pomaga, czy raczej jest to efekt placebo?

Nie wstyd zasnąć na koncercie

Jeśli zaśniecie podczas mojego koncertu, to dobrze; wyciągnijcie się wygodnie i rozluźnijcie – tymi słowami wita zawsze swoich nowych słuchaczy Bogdan Halicki, kompozytor, jazzman i doświadczony muzyk. Zanim zajął się muzykoterapią, napisał muzykę do kilkudziesięciu spektakli telewizyjnych, grał w wielu zespołach (m.in. jako perkusista akompaniował Edycie Geppert) i koncertował w całej Europie. Swoje eksperymenty z wykorzystaniem gongu i bębnów określa mianem biomuzyki, najsilniej działającej na ludzki mózg poprzez pobudzanie fal alfa, delta i tetha oraz synchronizację pracy obu półkul.

Źródło: Wróżka nr 6/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020