Nie dotykaj zajączka!!

W czerwcu bywa naprawdę gorąco. Lubię to. Wieczorem można posiedzieć na tarasie, kontemplując biały obłok oddechu zasypiającej ziemi.

Mgła unosi gorącą wilgoć na wysokość zielonych traw i nie umie się zdecydować: w górę czy w dół? Powietrze pachnie rozbuchanym życiem.

Bywa to życie malutkie jak zajęcze dziecko czekające na posiłek. Urodziło się w bezpiecznym zagłębieniu ziemi, pośród wysokich traw. Skąd wiadomo, że bezpiecznym? Sprawdziła to jego matka. Od połowy ciąży szukała porodówki. Wiele ryzykowała. Odłączyła od grupy pasących się o zmroku zajęcy. Nie są to zwierzęta społeczne, ale kolektywne żerowanie daje większą szansę na zauważenie zagrożenia. Pojedyncze oczy i uszy to czasem zbyt mało, by dać nogę w odpowiedniej chwili.

Zajęczyca spędzała w upatrzonych kotlinkach całe dnie i noce. Śledziła każdy szelest. Czy nie spacerują tędy wiejskie psy, czy lis nie przemyka w poszukiwaniu małego co nieco. Obserwowała niebo, wypatrując drapieżnych ptaków.

Gdy nadszedł ten dzień, skryła się w jednej z kryjówek. Poród nie trwał długo. Zające żyją w ciągłym pośpiechu. Na świat przyszły trzy, a może cztery maleństwa.

Mały zając rodzi się znacznie dojrzalszy niż królik. Ma otwarte oczy i prawie od pierwszych chwil życia sprawnie się porusza. Jest malutki, waży około stu gramów i urody mogą mu pozazdrościć wszystkie maskotki świata. Mimo to jego zadaniem jest nie ujawniać swoich wdzięków. Jedynym sposobem zachowania życia jest udawanie, że go nie ma. Kolor futerka przypomina zaoraną ziemię, a instynkt mówi: nie ruszaj się. Natura obdarzyła zajączka jeszcze jednym atutem – nie ma zapachu.

reklama


Zaraz po narodzinach rodzeństwo dostaje wysokokaloryczny posiłek. Matka karmi je tylko kilka minut i szybko oddala się, aby nie ściągnąć uwagi drapieżników. Wróci następnego dnia wieczorem. Pół godziny po zachodzie słońca. Nie od razu oznajmi dzieciom swoją obecność. Dopiero gdy uzna, że jest bezpiecznie, zaklaszcze uszami, a maluchy dopadną jej sutków. Znów tylko na dwie, trzy minuty.

Po kilku dniach zajęcza matka rozdzieli dzieci. Każde umieści w innej kryjówce. Jeśli lis odnajdzie któreś z nich, zginie tylko jedno dziecko. Od tej pory małe zajączki tkwią samotnie w zagłębieniach terenu i udają, że ich nie ma. Czekają na charakterystyczny dźwięk matczynego nawoływania, aby tylko przez chwilę nacieszyć się bliskością rodzicielki.

Mleko zajęczycy jest tak kaloryczne, że to zupełnie wystarczy, aby po miesiącu stać się samodzielnym zającem. No chyba że wytropi go lis, kuna, kot, jastrząb lub... człowiek.

Tak, zbyt często malutkie zające stają się ofiarami zabójczej troski człowieka. Ten, nie znając trybu życia zajęczej rodziny, uznaje malucha za sierotę. W imieniu zajęczego rodu błagam: gdy znajdziesz maleńkie cudo ukryte w trawie NIE DOTYKAJ! Zajączek nabierze twojego zapachu, a to dla niego śmierć. JAK NAJSZYBCIEJ ODDAL SIĘ I WIĘCEJ NIE ODWIEDZAJ TEGO MIEJSCA. Matka może się przestraszyć i porzucić dziecko. Ty nigdy jej mu nie zastąpisz!!

Populacja zajęcy maleje z każdym rokiem. Kurczy się świat przyjazny temu gatunkowi. Nikną malutkie poletka przedzielone miedzami. Jest coraz więcej lisów, nie ubywa psów porzucanych przez ludzi.

Rozmnażanie zajęcy w niewoli było do niedawna niemożliwe. Zajęczyce nie chciały rodzić niewolników. Od pewnego czasu skutecznie działa zajęcza ferma. W niczym nie przypomina tych tradycyjnych. Zające muszą mieć warunki zbliżone do naturalnych, aby wydać na świat potomstwo. Urodzone w niewoli zające trafiają na wolność.

O paradoksie! Człowiek dał im się urodzić, a za chwilę czeka na nie z dubeltówką. To myśliwi są żywo zainteresowani wzrostem populacji swoich ofiar.

Czasem myślę, że nie należy nam się piękno tego świata. Zanim je dostrzeżemy, zginie z naszej ręki.

Dorota Sumińska
doktor weterynarii,
prowadzi popularne programy o zwierzętach.
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 6/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020