Śmierć za seks

Niektóre zwierzęta umierają z miłości. Dla nich troska o własne geny i potomstwo jest silniejsza niż wola życia.


Żyć szybko, umrzeć młodo. To dewiza samców maleńkich torbaczy, które przypominają myszy i żyją w Australii.

Kiedy zwierzęta te osiągają dojrzałość płciową i zbliża się czas wielkich godów, rozpoczynają opętańczy miłosny wyścig. Muszą zdobyć jak najwięcej dam. Zapominają wtedy o jedzeniu, piciu, odpoczynku i nieprzerwanie przez 12-14 godzin uprawiają seks z kolejnymi partnerkami.

Opętańczy czas godów trwa tylko kilka tygodni. Potem samce są tak wyczerpane, że nie dają rady doczekać się narodzin młodych. Giną lub – jak uważają niektórzy naukowcy – popełniają tzw. samobójstwo reprodukcyjne.

Ten przerażający zwyczaj, który przed kilkoma miesiącami opisała ekolog dr Diana Fisher z University of Queensland z Australii, świetnie jednak służy zachowaniu gatunku. Dzięki niemu samice zostają zapłodnione przez najbardziej wytrzymałego osobnika. Potomstwo otrzymuje jego geny. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że podobnie jak on będzie silne, odporne i zdolne pokonać przeciwników. Taki test sprawności dużo lepiej się sprawdza niż ocena wyglądu sierści. Bo przecież błyszcząca i gęsta wcale nie musi świadczyć o zdrowiu i dobrej kondycji fizycznej kandydata na ojca.

reklama


Nadludzki wysiłek, a potem śmierć męskich osobników maleńkich torbaczy nie idą zatem na marne. Mają oni pewność, że im więcej posiądą samic, tym więcej ich genów przeżyje. A według teorii sformułowanej przez Richarda Dawkinsa w książce „Samolubny gen", wydanej jeszcze w latach 70. XX wieku, naturze właśnie o to chodzi. Nie o życie pojedynczego osobnika, ale o jego geny. To przecież one decydują o istnieniu gatunku.

Tatuś na obiad? Dla dzieci wszystko!

Najbardziej jednak znanym zwierzęciem składającym ofiarę ze swojego życia dla dobra potomstwa jest męski osobnik modliszki. Dr Vitus B. Dröscher – zoolog i psycholog niemiecki – w książce „Ludzkie oblicze zwierząt" tak opisuje gody tych owadów: „Kiedy samiec modliszki zobaczy samicę, skrada się do niej tak powoli, że ruchy te można zaobserwować tylko na odtwarzanym w przyspieszonym tempie filmie. Porusza się tak wolno dlatego, że każdy nazbyt pospieszny ruch może skończyć się natychmiastową śmiercią.

Dopiero ostatni krok polega na błyskawicznym wskoczeniu na samicę. Skok nieudany skutkuje natychmiastowym pożarciem przez nią. A udany? Jak tylko samiec zajmie pozycję umożliwiającą kopulację... pani modliszka odgryza mu głowę. Sam akt kopulacji dokonuje się za pomocą odruchów bezwarunkowych. Na zakończenie aktu płciowego modliszka pożera kochanka w całości, wraz ze skrzydłami" – pisze Dröscher.

To ewidentne okrucieństwo ma jednak głęboki sens. W świecie zwierząt, w którym o pokarm trzeba walczyć i nie zawsze jest go wystarczająco dużo, taka ofiara z własnego ciała w postaci cennego białka może zapewnić jego dzieciom lepszy rozwój w „łonie" matki.

Podobnymi pobudkami kierują się również inne gatunki bezkręgowców. Wyjątkowo kochającymi matkami są choćby panie motylice z rodziny koszówkowatych (Psychidae). Dają się pożreć świeżo wyklutym z jaj i wygłodniałym młodym. Również samica chrząszcza Micromalthus debilis zdobywa się na godne podziwu poświęcenie. Jej jedyny, poczęty przez nią syn, przyczepia się do niej na kilka dni, potem wkłada głowę do jej otworu genitalnego i pożera ją od środka.

Źródło: Wróżka nr 8/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020