Romantyczna nieobyczajność

Marzyli o wielkiej uduchowionej miłości i niezwykłych czynach. Ale wzniosłe ideały musieli godzić z gorzką prozą życia – biedą, pijaństwem, samotnością i uciechami w ramionach rozpustnych kobiet. Romantyzm miał dwie twarze.

Początek XIX w. przyniósł powrót do świata uczuć: tajemniczych, pogmatwanych, pogubionych. Tak jak ogrody angielskie, do końca nieuporządkowane, z nieodgadnionymi ścieżkami. Nowy styl myślenia zyskał miano romantyzmu. Było w nim także miejsce na nową wizję kobiety, która przede wszystkim trafiła do poezji. A poeci odgrywali wówczas rolę dzisiejszych celebrytów.

Towarzysz Adama Mickiewicza, Franciszek Malewski, pisał: „Widziałem w Rosji gorące wielbicielki Adama, stygnące od razu, kiedy nie chciał po obiedzie improwizować czy wpisać się do sztambucha. Był tak nieszczęśliwy jak Puszkin, którego po całej Rosji ścigały dziewice z lornetą i sztambuchem w dłoni". Niektórzy poeci mieli już nawet dość tej presji. Kiedy pewnego razu polski pieśniarz Stanisław Starzyński poprosił Johanna Wolfgang Goethego o wpis do albumu, ten się wściekł, narysował Starzyńskiemu trupią główkę z napisem „O homo qui natus es inter stercus et urinatus" (O człowieku, który narodziłeś się między gównem a moczem).

Nasz wieszcz Adam Mickiewicz przeżył najpierw platoniczną miłość do Maryli Wereszczakówny*. „Się najprzód w jej białej sukience zakochał", nim weszła właścicielka owej uprasowanej sukni, ironizował Tomasz Zan. Ale potem Adaś porzucił cne zasady. W Odessie „żył jak basza" w otoczeniu haremu kobiet. W Moskwie improwizował: "Wszystkie kobiety! Moje kochanki, Bijcie w kieliszki! Lejcie do szklanki!". Adam zanurzał się w przyjemności picia i erotycznych przygód z kolejnymi kochankami.

reklama


Mistyczne praktyki z Andrzejem Tomaszem Towiańskim, filozofem i przywódcą religijnym, którym ulegali wieszcze, doprowadziły Adama Mickiewicza do trójkąta małżeńskiego. Pod bokiem żony (chorej na schizofrenię Celiny Szymanowskiej, która uważała się za wcielenie Matki Bożej) nie żałował sobie upojnych chwil z Ksawerą Deybel – efektem tego romansu było dziecko.

Niestety, prawda jest taka, że w romantyzmie proza życia i wyczyny poetów nijak się miały do głoszonych przez nich wzniosłych idei. I choć o uczuciach do eterycznych panienek było najgłośniej, to pojawiły się także nowe nałogi. Powszechnie palono na przykład "tytuń" w fajkach, a potem cygara. Do romantycznych nałogów, oprócz powszechnego picia "zaostrzającego imaginację" alkoholu, dopisać też trzeba powszechne zamiłowanie do hazardu.

Twórca hymnu narodowego Józef Wybicki pisał na przykład, że podczas gry z Napoleonem cesarz zawsze oszukiwał, trzymając bank – także przy stoliku karcianym chciał być zwycięzcą. Udawał również, że się kocha w "anielicach". Tymczasem sprowadzane mu chętne panny i mężatki najpierw rozbudzali adiutanci. Napoleon nie miał czasu na takie drobiazgi jak gra wstępna.

Kobieta romantyczna nie była wcale takim "puchem marnym" jak pisał Mickiewicz – chociaż gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że pisał później, iż "kobiety są powołane do równości". Ten ruch zrównania z mężczyznami zaczął się od czasów pisarki George Sand. Była bez wątpienia jedną z pierwszych emancypantek. Ubierała się po męsku, paliła cygara, klęła jak szewc, kochała się z różnymi artystami (i wspierała naszego Chopina).

W Polsce walkę z o wyzwolenie kobiety podjęła Narcyza Żmichowska, tworząc ruch emancypantek. Drwiono z niej jednak niemiłosiernie, że zajęła się tym, bo Bóg nie obdarzył jej urodą. I nie mogąc znaleźć sobie ani kochanka, ani kochanki, zaczęła walczyć o prawa pań, w ten sposób rozładowując nadmiar energii...

Ale coraz więcej kobiet zaczęło naśladować męski styl bycia. Nie tylko nosiły się po męsku, lecz także paliły cygara i wbrew konwenansom siadały po turecku na podłodze. Jak emancypantka i zwolenniczka dostępu kobiet do edukacji – Julia Molińska. Walczyły też w powstaniach, jak Emilia Plater. Niektóre dowodziły wszem i wobec, jak Delfina Potocka – ukochana poety Zygmunta Krasińskiego – że celem życia powinno być wyzbycie się pruderii. Zwalczanie pruderii wysuszyło ją jednak tak bardzo, że gdy ujrzał ją słynny powieściopisarz Honoré de Balzac, westchnął tylko: „Wielki Boże! Cóż to za szkielet!".

Szczególnym przypadkiem kobiecego wyzwolenia była mateczka Makryna Mieczysławska, bohaterka jednej z największych mistyfikacji, jakie zna historia XIX w. Jako polska zakonnica dotarła do papieża Piusa IX, wzruszając go do łez opisem prześladowań, jakich doznała w Rosji, gdy nie chciała przyjąć prawosławia. Opowiadała, jak ją bito, gwałcono, pławiono w rzece, karmiono słonymi śledziami bez popicia. Pokazywała przy tym „ślady dzikiego obchodzenia się z nią", jakie stwierdzili lekarze. Papież był tak poruszony tą historią, że chętnie udzielał jej audiencji. Doszło do tego – ku zgrozie wszystkich kardynałów – że to mateczka błogosławiła tłumy z balkonu watykańskiego, a nie papa!

Źródło: Wróżka nr 8/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019