Toksyczna przyjaciółka, czyli trucizna w deserku

Każda z nas ją kiedyś miała. Ale nie każda umiała się jej pozbyć.

Trująca koleżanka czy przyjaciółka. Dopuszczona blisko twojego życia powoli sączy jad, zatruwając każdą przyjemność i przy okazji – jak skorpion – unieszczęśliwiając samą siebie.

Zasada jest prosta: uważasz ją za bliską sobie osobę. Groza, jeśli jest absolutnie tą jedyną i najbliższą. Ale zna cię dobrze, coraz lepiej, wie o tobie coraz więcej. Bo na początku wszystko jest cudownie: ona rozumie cię jak nikt. Obdarza cię uwagą, wydaje ci się, że czuje tak samo i tak samo rozumuje. Do czasu! Ani się spostrzeżesz, jak podejdzie do twoich spraw i twojej rodziny zbyt blisko.

Zaczyna widzieć to, co dla ciebie jest, jej zdaniem, najlepsze. Dostrzega rzeczy, których ty nie zauważasz. A już najczęściej to – czego w ogóle nie ma – jacy inni są dla ciebie niedobrzy. Skoro ona wie, co jest dla ciebie dobre, to wie też, kogo nie powinnaś lubić. Z kim nie możesz się spotykać, co musisz, a czego ci nie wolno. Nawet się nie zorientujesz, kiedy zaczyna rządzić twoim życiem.

Toksyczna przyjaciółka, zwana w skrócie toksółką, jest o ciebie zazdrosna. Po tym się zorientujesz, że sprawy zaszły za daleko. Dzwoni do ciebie o każdej porze dnia i nocy, żali się na ludzi – a przede wszystkim facetów – i nie rozumie, kiedy mówisz jej, że musisz kończyć rozmowę, „bo mąż czeka". Mąż (twój, oczywiście, bo swojego już zatruła i uciekł) jest jej największym wrogiem. I chociaż zdarzało jej się do niego przymilać, to kiedy był obojętny na te amory, pozostała jej tylko wojna podjazdowa.

Czujesz, że coś jest nie w porządku. Ale jesteś rozdarta – pomiędzy dwiema, jak sądzisz, najbliższymi osobami. I zaczynasz kręcić: że to nie mąż woła, ale boli cię głowa, że nie odbierałaś telefonu, bo bateria się wyładowała, że... Po tym własnym kręceniu zorientujesz się, że sprawy zaszły za daleko.

Toksółka zazdrosna jest także o twoje inne koleżanki, przyjaciółki, siostrę czy mamę. Kobiet w twoim otoczeniu wprost nie trawi. Chce być tą jedyną. Obraża się, jeśli jej nie zaprosisz na spotkanie z którąkolwiek z nich. Chce być zawsze obok ciebie. Nie odbiera telefonu, jeśli poszłaś na plotki nie do niej. Jak już odbierze, to opowiada, jaka kapitalna jest jej inna koleżanka, która ma właśnie to, czego ty nie masz (dom, psy, świetną pracę, wiernego męża – do wyboru). Wie, jak cię ukarać za zdradę.

reklama


Toksółkę można poznać także po tym, że ciągle jęczy. Ona rzeczywiście jest nieszczęśliwa. To jej siła w oddziaływaniu na ciebie, bo jest ci jej szczerze i prawdziwie żal. Chcesz jej pomóc. Uwierzyłaś, że ma tylko ciebie. Nie rozumiesz, że już dawno zdążyła zatruć sobie życie, jeszcze zanim przystąpiła do rujnowania życia innym.

Bo ona jest święcie przekonana, że wszyscy dookoła ją skrzywdzili. Cudownie – to było kiedyś. Dawniej ludzie ją kochali. Ale była za dobra, za naiwna – i wszyscy ją ukrzywdzili. Dzieci wykorzystały, chociaż się im poświęciła (to im stale wypomina). Faceci porzucili. Koleżanki, wiadomo, suki. Tylko ty ją rozumiesz. I ona widzi, że ty też skończysz jak ona. I tylko ci tłumaczy, na co powinnaś być wyczulona. I w ten oto sposób sączy tę toksynę w twoje serce, bo na tym polega jej toksyczność.

Z pozoru jest miła. Czasem nawet milutka. Ludzie, którzy jej nie znają, potrafią się na to nabrać. Ale trwa to krótko, bo toksółka umie pokazać światu swoje prawdziwe oblicze. Krytykuje, bo jest święcie przekonana, że światem rządzi spisek mający na celu jej zniszczenie. Ale ona nie da się oszukać! W sklepie przelicza, sprawdza i pyta: „Dlaczego to jest takie drogie?!". W kawiarni kręci nosem i niczym kontroler jakości próbuje i... reklamuje. Skręcasz się ze wstydu, kiedy robi to w twojej obecności. Coś kupuje, ale zaraz oddaje. Że za duże, za małe, za drogie, źle skrojone. O nie! Ona nie da się oszukać.

Fachowcy nienawidzą wizyt w jej domu. Nigdy ich praca nie jest wystarczająco dobra i wystarczająco tania. I uwaga: toksółka ma kasę. Stać ją. Ale nawet, jeśli była u dentysty, to ten ząb, za który musiała prywatnie zapłacić, boli ją później najbardziej. Taką już ma toksyczną naturę.

Miałam kiedyś taką typową toksółkę. Była megaważnym prezesem w wielkiej firmie. W pracy jej podejrzliwość i ciągłe kontrolowanie innych sprawdzały się wyśmienicie. Prywatnie była najbardziej samotną osobą w moim otoczeniu. Miała piękny dom, ogród, dziecko – pasożyta (choć uważała córkę za chodzący ideał), które uciekło od niej za góry i lasy. Dzisiaj widuję tę toksółkę wyłącznie w telewizji. Krytykuje rząd, ustrój i nawet pogodę. Jakie to szczęście, że mam wtedy w ręku pilota...

Opiszcie, proszę, wasze doświadczenia z toksycznymi przyjaciółkami. I jak sobie z tym radzicie.
Nasz adres: 02-612 Warszawa, ul. Malczewskiego 19 albo Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Źródło: Wróżka nr 8/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube