Maryna, której bardzo się chciało panować

Jako pierwsza w dziejach Rosji kobieta została carycą. Ryzykantka i awanturnica Maryna Mniszchówna żyła krótko, za to pełną gębą. To z jej powodu Rosjanie uważają, że polskie kobiety są niebezpieczne, przebiegłe i po trupach idą do celu.

Cała historia zaczęła się w 1604 r. Wtedy, w Samborze, mieście na Ukrainie należącym do wojewody sandomierskiego, Jerzego Mniszcha, zatrzymał się książę Konstanty Wiśniowiecki. Wiózł ze sobą do Krakowa gościa niezwykłego, carewicza Dymitra, syna Iwana IV Groźnego. Rzekomo „cudownie ocalałego przed siepaczami cara Borysa Godunowa, który nasłał ich, by pozbyć się konkurenta do tronu".

Na wieść o tym zadłużonemu po uszy wojewodzie zaiskrzyły się oczy. Jeszcze mocniej zaiskrzyło, gdy skrzyżowały się spojrzenia młodego Dymitra i 16-letniej Maryny, najstarszej córki Jerzego Mniszcha. Dzieciństwo spędziła w jego zamku w Laszkach Murowanych. Jak każda dobrze urodzona panna nauczyła się haftu, szycia i śpiewu. Po przodkach wzięła naturę skłonną do awanturek. „Cudownie ocalały" carewicz zakochał się w niej natychmiast i nie zwlekając, wyznał miłość. Co więcej, przyrzekł uroczyście tatusiowi, że kiedy zostanie carem, koronuje Marynę na carycę, ożeni się z nią i da jej na „wieczne czasy" Nowogród Wielki i Psków. A jemu samemu Siewierszczyznę i Smoleńsk. Chciwy Mniszech bez wahania wyraził zgodę.

Ślub Samozwańca z Maryną odbył się 22 listopada 1605 r. w Krakowie. Cara zastąpił moskiewski poseł. Na ślubie był obecny sam król Zygmunt III Waza. Tak naprawdę nie wierzył on w „cudowne ocalenie" Dymitra z rąk siepaczy w 1591 r. Uznał jednak, że rzekomy carewicz otwiera dla Rzeczypospolitej niezłą okazję na rozszerzenie wpływów. Nie zwracał więc uwagi na krążące plotki, że Dymitr jest nieślubnym synem zmarłego króla Stefana Batorego.

reklama


W rzeczywistości był on zbiegłym z Rosji mnichem, Grigorijem Otriepiewem, przygotowanym przez bojarów do odegrania roli syna Iwana Groźnego. Nie jest jednak wykluczone, że Dymitr Samozwaniec rzeczywiście zakochał się w Marynie, niskiej, upartej osóbce, „której się bardzo chciało panować". Co nie wykluczało miłosnych ekscesów z innymi. „Carewicz" korzystał więc z usług wielu pań. Nie gardził też młodymi chłopcami.

21 ciosów dla Dymitra Samozwańca

Wjazd Dymitra do Moskwy na czele panów polskich i Kozaków był iście bajkowy. W piękny czerwcowy dzień 1605 r. tłum krzyczał na widok „cudownie ocalałego" cara: „Oto słoneczko nasze!". Po niecałym roku także orszak Maryny i jej ojca wjechał uroczyście do Moskwy. Nowy car Dymitr koronował 18 maja 1606 r. Marynę na pierwszą carycę w dziejach państwa moskiewskiego. A dopiero potem ją poślubił, według obrządku prawosławnego.

Perspektywy rysowały się piękne. Samozwaniec kochał żonę, która miała mu utorować drogę do polskiego tronu. I jako pierwszy car w dziejach zadeklarował łagodne rządy. Miał też rozległe plany ucywilizowania Rosji i stworzenia imperium. Ale nic z nich nie wyszło.

Do Dymitra zaczęły docierać doniesienia o szykującym się przeciwko niemu powstaniu. Car je niestety zlekceważył. Wreszcie 27 maja 1606 r. Moskwę ogarnęło szaleństwo buntu, który zainicjował kniaź Wasyl Szujski. Spiskowcy zaczęli wyłamywać drzwi pałacu, więc Dymitr ruszył do ucieczki. Przebiegając koło pokoju żony, krzyknął: „Moje serce, zdrada!".

Wyskoczył przez okno, jednak upadł tak niefortunnie, że zwichnął nogę i stracił przytomność. Tu go dopadli spiskowcy. Zdarli z cara strojne ubranie, bo ich onieśmielało, nałożyli mu brudny kaftan sprzedawcy pierożków. Zaczęli go szarpać, szydząc: „Ej ty, sukinsynu, ktoś ty taki? Kto jest twym ojcem?". W tym czasie główny animator spisku, książę Wasyl Szujski, jeździł konno po dziedzińcu i podburzał tłum przeciw „polskiemu błaznowi".

W chwilę potem z okien pałacowych dobiegły odgłosy strzałów. Ciało Dymitra Samozwańca, zaszlachtowane 21 ciosami berdyszy i długich noży, zrzucono z góry i powleczono na plac Czerwony. „Jak psa albo podłe ścierwo i wystawili odarte i nagie ciało na widok publiczny na rusztowaniu z desek zbitym aż do czwartego dnia", pisał holenderski kupiec Wiliam Roussel.

Źródło: Wróżka nr 9/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020