Idę, gdzie chcę

Aktorka Edyta Jungowska nie tylko gra, ale i prezesuje własnemu wydawnictwu. Daje radę, bo nakręca ją zdrowa dieta i... zabawy z dziećmi.


Dzień zaczynam od szklanki wody z cytryną. Ograniczyłam kawę i herbatę, odkąd zrozumiałam, jak ważna jest dla organizmu dieta zasadowa. Dziś bardziej zwracam uwagę na to, co jem. Choć wciąż jem za dużo, niestety.

Sporo czytam o naturalnych metodach leczenia. Gdy jestem przeziębiona, całymi dniami wcinam kaszę jaglaną. Niestety, często wracam do złych nawyków. Pocieszam się, że pijąc aloes, wciąż jestem na zdrowej diecie, a kije od nordic walkingu spoglądają na mnie pobłażliwie z kąta...

Wierzę w zbawienny wpływ jogi, która harmonizuje organizm. Niestety, oprócz wiary potrzebna jest dyscyplina i mimo kilku podejść nie stałam się w pełni joginką. Teraz, po przerwie, znów chcę wrócić do ćwiczenia asan. Mam nadzieję, że zimowa aura lekko mnie ostudzi i pozwoli bardziej zająć się sobą.

Muszę tylko poukładać sprawy zawodowe, bo odkąd zostałam prezeską własnego wydawnictwa, przybyło mi obowiązków. Nagle rozbestwiona aktorka, która ma ten luksus, że może myśleć tylko o sobie, znalazła się po drugiej stronie. Teraz to ja muszę podejmować decyzje, kreować, inspirować innych.

Jako aktorka cenię sobie możliwość skupienia się na swojej roli. Jednocześnie doświadczenie pracy w wydawnictwie otworzyło mnie na ludzi i bardziej doceniam wartość zespołu – kiedy to grupa wspólnie pracuje na sukces. I chyba nieźle nam idzie, bo audiobooki naszego wydawnictwa Jung-off-ska są według rankingu Empiku w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się książek do słuchania.

reklama


Mamy ponad 5 tysięcy fanów na facebooku! Często zaczepiają mnie rodziny z dziećmi: „Ojej, a pani, jako Pippi, to jest u nas w domu każdego wieczoru! Miło się tego słucha".

Dzięki zupełnie nowym wyzwaniom także w sobie odkrywam coś nowego. Na przykład to, że w miarę jak się starzejemy, rzeczy niekoniecznie zmieniają się na gorsze. To, co nam kiedyś spędzało sen z powiek, staje się zupełnie nieważne. Relacje z ludźmi mogą być głębsze, ciekawsze, mocniejsze. A w nas samych wcale nie umiera radość i duch młodości.

Tego się właśnie dowiedziałam o sobie, gdy na spotkaniach spontanicznie zaczęłam bawić się z dziećmi. Początkowo bałam się ich. Nie wierzyłam, że będę dobra w tych
improwizowanych zabawach i że przyniesie mi to tyle frajdy! Fajnie, że znów mam możliwość bycia blisko najbardziej kreatywnych ludzi na świecie.

Dla nich nagraliśmy właśnie kolejne audiobooki. Tym razem czyta Piotr Fronczewski, którego sobie do tych książek wymarzyłam. Autorem jest Erich Kästner, popularny pisarz niemiecki – pewnie spora część czytelników „Wróżki" wychowała się na jego książkach.

W wolnym czasie czytam i podróżuję. To kocham najbardziej. Odkrywam nowe miejsca w Polsce, takie jak jeziora na Pojezierzu Pomorskim albo pałac w Nieborowie. Jestem pod wrażeniem historii jego mieszkańców.

Gdy jadę w dalekie podróże, kompletnie nie interesuje mnie leżak i moczenie tyłka w basenie. Oglądam zabytki, podziwiam architekturę, również cmentarną. W Rzymie zafascynowana wpatrywałam się w groby pierwszych chrześcijan, w Pradze zwiedziłam ogromny cmentarz żydowski, gdzie leży Franz Kafka. Zachwyciły mnie też galerie z obrazami mojego ukochanego Alfonsa Muchy. W Gruzji wielkie wrażenie zrobiła na mnie Wardzia, miasto w skale, czy stara stolica Mccheta, gdzie świnie chodzą po brukowanych ulicach i czas zatrzymał się w XII wieku.

Nie przywiązuję się już do rzeczy ani nie cyzeluję codzienności. Nie mam ulubionego kubka ani fotela. Kiedy zostaję w domu, nie robię makijażu. Maluję się wyłącznie do pracy. Używam tych samych perfum od 20 lat. Ale jedno, co kocham, i na co jestem gotowa wydać naprawdę dużo, to... buty. Wygodne, na obcasie, świetnie sprofilowane. Niełatwo takie znaleźć, ale jak się to uda, to można iść tam, gdzie się chce.

Sonia Ross
fot. PODSIEBIERSKA/AKPA

Źródło: Wróżka nr 1/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020