Cud Grabarki

Sława tej góry wychodzi daleko poza Podlasie. Dla prawosławnych Grabarka jest miejscem świętym, namodlonym, promieniującym zbawienną energią dobrych ludzkich emocji.

Mało jest na świecie miejsc, gdzie słowo "mistyczny" tak dokładnie oddaje stan ducha odwiedzających je pielgrzymów. Przyciąga prawosławnych, ale też katolików, przedstawicieli innych wyznań i niewierzących. Wszyscy zgodnie przyznają, że na tej górze jest "coś".

Dla prawosławnych to miejsce "namodlone", które promieniuje energią ludzkich emocji. Ezoterycy twierdzą, że to silny czakram, który emanuje dobre wibracje Ziemi. A wszyscy mówią, że nie sposób nie odczuć wzruszenia na widok tysięcy krzyży, przynoszonych tu w rozmaitych intencjach od ponad dwustu lat.

W każdym z nich kryją się prośby, nadzieje lub dziękczynienia. To im, wbitym w zbocze góry wokół cerkwi, zawdzięcza Grabarka jeszcze jedną nazwę: Góra Krzyży. To jedyne takie miejsce w Polsce. A i na świecie niewiele jest podobnych sanktuariów. Drugie, katolickie, znajduje się na Litwie, w Szawlach.

Cudowne ocalenie na górskim uroczysku

Prawosławni pielgrzymi podążają na Grabarkę od setek lat. Ale jej najstarsze dzieje nie są znane. Staroruskie kroniki mówią o istniejącym na tych terenach w średniowieczu kulcie ikony Spasa-Izbawnika (Chrystusa Zbawiciela), który ukształtował rusko-prawosławną kulturę religijną tych ziem. I choć sama ikona zaginęła, prawosławny charakter ziem nad Bugiem pozostał. Czy jednak święta ikona była kiedyś na Grabarce, czy raczej w cerkwi w Mielniku, jak chce większość miejscowych podań, nie wiadomo.

reklama


Góra Grabarka pojawia się w historii dopiero w 1710 roku, kiedy na Podlasiu szalała epidemia cholery. Ludzie masowo umierali, całe okolice się wyludniały, a pola zabierała puszcza. Wówczas w jednej z okolicznych wsi pewien starzec doznał we śnie objawienia – uratują się tylko ci, którzy poszukają schronienia na pobliskim wzgórzu, na uroczysku Grabarka. Mieli tam podążyć z krzyżem i modlitwą. Ci, którzy uwierzyli i wyruszyli w drogę, znaleźli u podnóża góry źródełko. Ocaleli wszyscy, którzy obmyli się w nim i pili zeń wodę.

W podzięce za ten cud zbudowano w tym miejscu drewnianą kapliczkę Przemienienia Pańskiego. Przejęła ona pradawny kult Spasa-Izbawnika. Grabarkę zaczęto odtąd nazywać Świętą Górą, a wodę ze źródełka, tak samo jak z przepływającego przez wzgórze strumienia, uznano za cudowną.

Po kolejnych rozbudowach kapliczka zmieniła się w cerkiew, a sława Grabarki wyszła daleko poza Podlasie. Na święto Przemienienia Pańskiego pielgrzymowały tu tysiące ludzi, nie tylko prawosławnych, także katolików. I jak twierdzą ówczesne kroniki, każdy chory doznawał tu uzdrowienia, jeśli tylko przybywał z prawdziwą wiarą.

Dach zbudowany z krzyży

Od samego początku pielgrzymi przynosili tu krzyże – na pamiątkę tych mieszkańców, którzy schronili się na wzgórzu przed epidemią. Niektóre miały wypisanie imiona lub intencje: o pomoc w trudnych sytuacjach życiowych, o uzdrowienie, o pokój, za dusze zmarłych. Były też krzyże dziękczynne. Wszystkie pozostawiano na Górze, oddając je w ręce Bogu. Gdy zabrakło miejsca koło cerkwi, krzyże zapełniły całą polanę, a potem weszły w otaczający las. Dziś są ich tysiące.

Był też w historii tych krzyży moment niesamowity. Część z nich posłużyła bowiem jako... drewno budowlane. Pierwsza wojna światowa pozostawiła Podlasie mocno wyludnione, niemal bez prawosławnych mieszkańców i duchowieństwa. Cerkiew na Grabarce pozbawiona została stałej opieki, a wymagała pilnej naprawy.

Źródło: Wróżka nr 12/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019