Piękno mamy w sobie

Katarzyna Butowtt przez ponad 40 lat była modelką i jeszcze dziś pojawia się na wybiegu. Pracowała dla najlepszych projektantów i firm odzieżowych w Polsce i za granicą. Nadal piękna, zgrabna, o ujmującym uśmiechu. Jak ona to robi?

Nic szczególnego nie robię. Nie stosuję i nigdy nie stosowałam żadnych drakońskich diet, co może dziwić w przypadku modelki, prawda? Moja siostra radziła, żebym w wywiadach nie opowiadała, że nie muszę dbać o linię, tylko że wystarczy mi listek sałaty. Ale nie posłuchałam. Dodawałam tylko, że taką mam przemianę materii.

W jedzeniu kieruję się instynktem, wybieram to, co czuję, że jest dla mnie zdrowe. Jem w zasadzie wszystko, ale jest to żywność jak najmniej przetworzona i jak najmniej nafaszerowana chemią. Przestrzegam zasady, że od stołu należy wstawać z uczuciem niedosytu. Zresztą, nie znoszę być przejedzona.

Chodzę spać bez kolacji, więc kiedy się budzę, od razu mam chęć na śniadanie. Jem wtedy jajka, sery. Na talerzu zawsze mam dużo warzyw, najczęściej surowych. Bardzo lubię lody, słodycze, ale nie jadam ich na deser. Po obiedzie odczekuję dwie, trzy godziny i zjadam na podwieczorek. Skoro do tej pory nie przytyłam, to raczej już mi to nie grozi.

reklama


Raz w miesiącu chodzę do kosmetyczki, Renaty. Nie na jakieś wymyślne zabiegi, ale by zregenerować skórę, która ma tendencje do przesuszania. Staram się nawilżać ją od wewnątrz. Piję wodę mineralną niegazowaną. Napojów z bąbelkami unikam. A zimą najchętniej sięgam po ciepłą wodę z miodem i cytryną. Nie pogardzę też kieliszkiem czerwonego wytrawnego wina do obiadu. Ono również służy zdrowiu.

W zachowaniu dobrego wyglądu z pewnością pomaga mi nastawienie do życia. Jestem optymistką, szklanka jest dla mnie zawsze do połowy pełna. Wierzę, że z każdej, nawet wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, można wyjść. Unikam pesymistów, bo działają na mnie dołująco. I „dziobaków", ludzi, którzy „dziobią" innych, często bez powodu. Takim „dziobakiem" jest np. ekspedientka w sklepie, która zamiast uśmiechnąć się do klienta, od razu na niego fuka. A przecież uśmiech nic nie kosztuje, a jak dużo może zdziałać.

Atrakcyjnemu wyglądowi z pewnością sprzyja aktywność. I nie mam tu na myśli tej czysto fizycznej, choć o niej też pamiętam. Co dzień rano, przez kilkanaście minut gimnastykuję się, poza tym chodzę na długie spacery po lesie. Bez względu na pogodę, także w mróz i deszcz. I to są naprawdę długie spacery, po kilkanaście kilometrów. A jeśli muszę się dostać gdzieś na wyższe piętra, zawsze pokonuję je schodami. Lubię też tańczyć i gdy już znajdę się na parkiecie, schodzę z niego ostatnia.

Mówiąc o aktywności, myślę także o zajęciach, które wykonujemy z przyjemnością, w poczuciu, że możemy nimi sprawić przyjemność także komuś innemu. Od kilkunastu lat działam w Fundacji Dr Clown, która zajmuje się terapią śmiechem dla chorych dzieci w szpitalach. Kiedy widzę, ile radości można dać małym, często tak bardzo cierpiącym pacjentom, to serce rośnie...

Dbam o swój ubiór, przyglądam się modzie, ale nie przesadzam. Po prostu, staram się ładnie wyglądać i wiem, w czym mi będzie dobrze. Ubranie może zarówno odjąć, jak i dodać lat. Powinna to mieć na uwadze każda kobieta. Dziś wiele pań poprawia sobie urodę różnymi sposobami. Nie jestem temu przeciwna i być może kiedyś sama też sobie coś poprawię.

Ale najważniejsze jest dla mnie piękno wewnętrzne. Takie piękno przyciąga, rodzi przyjaźnie. Ja mam kilku sprawdzonych przyjaciół, do których mogę zadzwonić nawet w środku nocy. I oni też wiedzą, że w każdej chwili mogą na mnie liczyć. Oczywiście przyjaźń należy pielęgnować. To nie zawsze jest łatwe, ale za to potem jaka ogromna satysfakcja!

Moim największym przyjacielem jest mój mąż. To, że jesteśmy ze sobą już tyle lat, świadczy, że byliśmy sobie pisani. I takie właśnie związki odmładzają. Takich życzę każdemu.

Bożena Stasiak
fot. Jacek Poremba

Źródło: Wróżka nr 3/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020