Każdy ma jakiegoś bzika!

Śmieszne, ekscentryczne, po prostu dziwaczne. Są ludzie, którzy robią rzeczy dziwniejsze niż inni. Ale każdy chciałby mieć coś, co uczyni go wyjątkowym.

Królowa Wielkiej Brytanii zbiera sznurki, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy coś trzeba będzie związać. Amancio Ortega, założyciel sieci odzieżowej Zara, nie ma biura, bo potwornym lękiem napawa go mała przestrzeń. Woli pracować w fabrycznych halach. Prezes koncernu Hutchison Whampoa z Hongkongu, którego majątek wycenia się na 29 miliardów dolarów, zawsze ustawia zegarek tak, żeby spieszył się o 20 minut. Twierdzi, że dzięki temu nie spóźnia się na spotkania. Nawet najzamożniejsi i najbardziej wpływowi ludzie nie są wolni od zachowań, które nazywamy dziwacznymi.

Od obsesji do paranoi

Amerykanie, którzy lubią badać wszystkie aspekty życia, w tym i te odbiegające od codziennych doświadczeń większości z nas, nakręcili dokumentalny serial „Owładnięci obsesją". Pokazali w nim kolekcjonera musztardy, który ma w zbiorach słoiczki z 80 krajów, zbieracza ketchupu, który szczyci się tym, że najstarsza butelka w jego kolekcji pochodzi z 1891 roku, i kobietę, która ma obsesję na punkcie koloru różowego. Od 28 lat nosi tylko różowe ubrania, ma dom urządzony na różowo, jada tylko różowe potrawy, a nawet na różowo farbuje sierść swojego psa. Bohaterami programu było też małżeństwo, które na lalki firmy Cabbage Patch Kids wydało ponad milion dolarów. Mieszkają w małej części domu, bo 7/8 jego powierzchni zajmują kolekcjonowane przez nich zabawki.

Dziwactwa mogą przybrać dużo groźniejszą formę. Seria filmów „Moje paranoje" to katalog ludzi z obsesjami, które stały się groźne dla zdrowia, a nawet życia. Jedna z bohaterek, Kailyn, uwielbia jeść plastik. Najbardziej smakują jej piloty i patyczki do koktajli. Divya z kolei jest uzależniona od dotykania zwierząt. Uwielbia je też wypychać, a najbardziej fascynują ją martwe ptaki. Każdą wolną chwilę poświęca na szukanie ich w lesie.

31-letnia Lor nie jest w stanie zasnąć bez włączonej suszarki. Uspokaja ją jej dźwięk i ciepło. Casie z kolei nie rozstaje się z prochami swojego męża. Śpi z urną, mówi do niej, gotuje z nią obiad, zabiera ją wszędzie, na zakupy, do kina. A ostatnio zaczęła... zjadać prochy zmarłego. „Smakuje jak zgniłe jajka i papier ścierny. Polubiłam ten smak" – wyznaje. I przyznaje jednocześnie, że potrzebuje pomocy... bo niedługo prochy męża się skończą i co ona wtedy zrobi.

Czy to już dziwactwo?

Choć bohaterowie „Owładniętych obsesją" czy „Moich paranoi" zabrnęli w ślepy zaułek tego, co określamy dziwactwem, to przyznajmy, że i my i wielu naszych znajomych nie potrafimy już żyć bez swoich małych bzików. Ot, choćby takie codzienne rytuały. Zaczynanie dnia od kawy wydaje się całkiem naturalne. Ale spróbujmy tego choć raz nie zrobić...

reklama


Wielu z nas z kolei nie może się obejść bez czegoś słodkiego, inni obficie solą każdą potrawę... A taki kot? Słodki zwierzak. Uwaga jednak! To też może przerodzić się w dziwactwo. Mieliśmy dwa koty, a dwadzieścia lat później mamy ich już 30... Łatwo zauważyć, że do dziwactwa doprowadziło tym razem przedawkowanie przyjemności.

Lubimy porządek?! Ułożone na swoim miejscu przedmioty? A czy nie zaczęliśmy już układać ich pod jednakowym kątem? Albo odwrotnie. Zbieramy wszystko, co może nam się jeszcze przydać, na biurku, w tym swoistym gnieździe rzeczy, które musimy mieć pod ręką. Jak angielski dziennikarz, Joshua Neicho, który ma biurko wiecznie zawalone rzeczami. Gazety i notatki, wypisane długopisy, leki na kaszel, żyletki, rozkładający się banan – to wszystko tam leży.

„Zamęt sam w sobie stanowi dekorację, to moje osobiste Bizancjum" – lubi powtarzać Neicho. „Znany jestem z tego, że lubię sobie uciąć drzemkę z głową na biurku, gdy noc się zbliża, a ja wciąż pracuję. To dziwnie uspokaja, jak spanie wśród jesiennych liści. Na szczęście koledzy, z którymi dzielę pokój, są wyjątkowo tolerancyjni. Tylko, kiedy przychodzi do nas ktoś obcy, przez chwilę widzę, jakie tu panuje pobojowisko".

Jego koleżanka po fachu, Emma Townshend, jest z kolei uzależniona od Facebooka. „Media społecznościowe sprawiają, że niektórzy robią się drażliwi, mówią: wolę realne życie; jakbyś pod wpływem internetu nagle zamieniał się w zombie. Ja natomiast wrzeszczę: Zuckerberg (twórca serwisu społecznościowego Facebook), weź to wszystko! I jeszcze więcej!" – mówi.

„Wpycham mu zdjęcia bez zażenowania. Na początku jeszcze się wstydziłam, jeszcze ustawiałam sobie różne stopnie prywatności, ale potem dotarło do mnie, że Zuckerberg ma do nich wszystkich łatwy dostęp, więc dlaczego mam tego pozbawiać całą resztę świata? I teraz wstawiam rzeczy tak, by były widoczne dla każdego".

"Czasami niepokoi mnie myśl, że któryś z moich potomków przegrzebie się przez ten śmietnik nonsensów i szaleństw, ale pocieszam się, że treść będzie dla niego zbyt interesująca, by się tym przejął. Jestem silnie związana z Facebookiem. To dzięki niemu wiem o istnieniu niejednego dziecka. Poprzez niego znalazłam starych znajomych, a czasem mogę po prostu wiedzieć, co się u nich dzieje. I on dostarcza mi w życiu czegoś małego, ale pięknego, każdego dnia. Gdy zbliża się noc, mogę się skomunikować z wieloma ludźmi...".

121 rodzajów bzika

Niemal każdy z nas coś kolekcjonował – znaczki, serwetki, zdjęcia, proporczyki, kamienie. Jak dobrze się przyjrzymy, na pewno znajdziemy w domu jakieś dziwne zbiory. Witkacy przechowywał ususzoną błonę dziewiczą – tak przynajmniej opowiadał...

A z czym ty nie potrafisz się rozstać? Z kolekcją zębów mlecznych dziecka, z bardzo dużo ilością pustych słoików, które nigdy się nie przydadzą, z puklami swoich włosów z lat 70., z tak dużą liczbą książek, że nie mamy gdzie mieszkać?

Dziwactwa są dość powszechne. Większość z nich jest urocza. Pielęgnujmy je i dbajmy o dziwaków. Oni sprawiają, że życie jest bardziej kolorowe, szalone, zaskakujące i magiczne.

Katarzyna Szczerbowska
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 4/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube