Narcyz się nazywam

Potrafi kochać, ale tylko siebie. Sam pragnie być kochany. I podziwiany. I zawsze wypadać „naj". Na jego względy możesz liczyć, jeśli mu się to opłaci. Pan Narcyz i pani Narcyz są wśród nas. I stale ich przybywa...

To ja, Narcyz się nazywam,
Przepraszam i dziękuję – ja tych słów nie używam,
Jestem piękny i uroczy – popatrzcie w moje oczy,
Jestem przecież najpiękniejszy, a na pewno najskromniejszy.

Tak śpiewała Ania Wyszkoni, będąc jeszcze w zespole Łzy. Jakiego konkretnie narcyza miała na myśli? Nie wiadomo. Ale piosenka wpada w ucho, więc stała się przebojem na wiele lat. Bo melodyjna? Bo zabawna? Z pewnością. Ale również dlatego, że nucąc hit, każdy z nas ma przed oczami jakiegoś narcyza ze swojego otoczenia. Bo przecież ludzi zakochanych w sobie bez pamięci dookoła nie brakuje.

Jak rozpoznać narcyza?

Starsza ode mnie parę ładnych lat koleżanka redaktorka (często powtarza, że jest młodą kobietą z dużym doświadczeniem) opowiada nieraz o swojej Przyjaciółce, która prowadząc samochód, co chwila zerka w lusterko wsteczne, często też poprawia makijaż.

Otóż lusterko nie jest ustawione tak, żeby widać w nim było tylną szybę, tylko tak, żeby pokazywało Przyjaciółkę. Ilekroć podwiezie ona moją koleżankę do redakcji, wysłuchujemy histerycznych relacji, jak to omal nie wjechały w tył samochodu przed nimi. Niestety, sama tego doświadczyłam, bo nieopatrznie zgodziłam się na podwiezienie przez tę panią. Wysiadłam z samochodu spocona ze strachu.

reklama


Inna historia z narcystyczną Przyjaciółką jest już zabawna. Otóż razem z moją koleżanką redaktorką wyszły na lunch. Wracając, wstąpiły po drodze do eleganckiego butiku. Każda wzięła marynarkę do przymiarki, ale stanęły przed tym samym dużym lustrem. Przyjaciółka po chwili przeglądania się w nim powiedziała zawiedziona: „Cholera, ty jednak jesteś ładniejsza ode mnie". Koleżankę zamurowało z wrażenia. Nie przypuszczała, że ma do czynienie z narcyzem do kwadratu.

Być może ludziom zapatrzonym w siebie żyje się łatwiej. Bo nie ma dla nich nic ważniejszego niż oni sami. Chyba jednak nie do końca tak jest. Narcyzm to nie jest osobowość, która tylko lekko drażni albo śmieszy. Ewa Winnicka-Wolniewicz, psycholożka, pedagożka i biegła sądowa, ostrzega przed lekkim traktowaniem tego typu przypadłości.

Czy narcyzm to choroba?

– Narcyzm nie jest chorobą, tylko zaburzeniem osobowości – wyjaśnia Ewa Winnicka-Wolniewicz. – I niestety, niełatwo się go pozbyć. Resocjalizacja osób dotkniętych nim okazuje się mało skuteczna. Często narcyzm bywa wstępem do psychopatii, a więc jeszcze gorszego zaburzenia osobowości. Prawie każdy psychopata jest narcyzem!!!

– Wszyscy znamy legendę o chłopcu, który nosił imię Narcyz. Zakochał się we własnym odbiciu. Zmarł z nieodwzajemnionej tęsknoty za swoim wizerunkiem, a na grobie wyrósł kwiat, który został później nazwany jego imieniem. Dlatego mówimy, że narcyzm to miłość do samego siebie. Uważam, że słowo „miłość" nie do końca tu pasuje. A to dlatego, że narcyz nie potrafi kochać – puentuje psycholożka.

Wydaje się, że dzisiaj łatwo pomylić narcyzm z chęcią bycia za wszelką cenę „naj". Żyjemy przecież w czasach nieustannego wyścigu szczurów. Byle szybciej i efektywniej... Niebotyczne oczekiwania pracodawców, partnerów i w ogóle otoczenia fatalnie wpływają na naszą psychikę. Tłumimy w sobie stres, a jednocześnie dążymy do bycia doskonałymi. Żeby nas tylko chwalili.

Czy narcyzm można wyleczyć?

Coraz więcej osób sięga po pomoc coacha, trenera osobowości czy psychologa, chcąc wzmocnić poczucie własnej wartości. I mieć siłę, by iść do przodu. Czy kogoś takiego możemy już nazwać narcyzem?

– Narcyzm to kompletny brak obiektywizmu – wyjaśnia Ewa Winnicka-Wolniewicz. Osobnik z taką przypadłością ma zafałszowany obraz wszystkiego dookoła i wyłącznie siebie postrzega jako tego „naj". Bez względu na to, jaki jest naprawdę.

A więc osobom, które nie przejdą spokojnie obok żadnego lustra, bo muszą w nie spojrzeć i zachwycić się sobą, nie żyje się łatwo. Oczekiwanie ciągłych pochwał i komplementów męczy. Wywołuje frustracje, zwłaszcza jeśli chętnych do komplementowania nie ma. I tym bardziej się to pogłębia, że media pełne są zadowolonych z siebie celebrytów. Też chciałoby się takim być.

Źródło: Wróżka nr 4/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020