Muzykoterapia Dogłębna Komórkowa: uzdrawiające dźwięki

Co mają kamertony do komórek naszego organizmu? To, że ich wibracjami można naprawić nie tylko chory narząd, ale i duszę. 


Stuletnia kamienica na warszawskim Mokotowie. Tu mieści się Naturalne Centrum Zdrowia. Jego właściciel Mariusz Jarymowicz organizuje w nim warsztaty Muzykoterapii Dogłębnej Komórkowej. Zanim poddam się terapii kamertonami, Mariusz Jarymowicz wyjaśnia mi, na czym ona polega.

Czym jest Muzykoterapia Dogłębna Komórkowa?

– Zabieg wykonuje się z odległości 15 do 30 cm od pacjenta, czasami bliżej. Kamertony mają harmonizować organizm człowieka. Ich częstotliwości dobrane są na podstawie badań laboratoryjnych. Komórki chorych narządów wibrują z inną częstotliwością niż zdrowych. Trzeba więc nastroić te chore za pomocą kamertonów. Wtedy organizm „przypomina sobie" właściwą wibrację i zaczyna sam się regenerować.

Biorę kamerton OT 64 do akupunktury wibracyjnej i uderzam w otwartą dłoń, aby go aktywować. Następnie kilkakrotnie dotykam nim drugiej dłoni. Czuję drganie, fala akustyczna rozchodzi się wzdłuż ramienia. Przyjemne odczucie. Terapeuta ostrzega, by nie przesadzać z liczbą aktywacji, bo można sobie zaszkodzić.

Jak przeprowadza się Muzykoterapię Dogłębną Komórkową?

Zanim Mariusz Jarymowicz rozpocznie terapię, rozmawia z pacjentem na temat jego problemów zdrowotnych. – Mam trochę podwyższone ciśnienie – mówię. – Powodem tego może być zła dieta lub stres – odpowiada. Terapia przeznaczona dla mnie ma mieć charakter relaksacyjny. Zdejmuję buty i kładę się na specjalnym stole. Mariusz okrywa mnie kocem. Mam się skupić na swoim ciele. Terapeuta najpierw wykonuje zabieg oczyszczenia i zharmonizowania organizmu. Używa do tego ośmiu kamertonów o mocnym brzmieniu. Wzbudza każdy z nich i trzyma je przez 2-3 minuty nad różnymi częściami mojego ciała.

reklama


Czuję odprężenie. Teraz mam sobie wyobrazić, że znajduję się w pięknym i bezpiecznym miejscu. Towarzyszą temu dźwięki kamertonów biorezonansowych. Powinny wprowadzić mnie w taki stan świadomości, jaki zwykle uzyskuje się po wieloletnich praktykach medytacyjnych. Jestem w wyobraźni na szczycie góry. Wokół dolina tonąca w zieleni i kwiatach. Panuje cisza. Odpływam w inną przestrzeń. Czuję tylko wędrujące przez ciało wibracje. Z oddali dochodzą mnie słowa terapeuty, który jest przewodnikiem w tej „podróży". Powrót do realu jest przyjemny. Czuję się lekka i pełna energii.

– Była pani w stanie delta-theta – wyjaśnia. Wtedy wszystkie wizualizacje organizm odbiera jako realne. Potem grają dla mnie trzy inne kamertony, ich wibracje przeznaczone są dla konkretnych organów ciała. W trakcie półtoragodzinnej sesji, dzięki wskazówkom prowadzącego, pacjent sam dochodzi do tego, co go zatruwa.

Istnieje bezpośredni związek między emocjami a chorobami narządów

Jeśli na przykład pacjentowi dokucza pęcherz moczowy, znaczy to, że prowadzi walkę o terytorium. Jeśli układ ruchu, np. stawy, z pewnością ma niskie poczucie własnej wartości. A wątroba może być osłabiona długotrwałym poczuciem braku czegoś – pieniędzy, miłości, poszanowania...

Moje narządy są zdrowe. Tak przynajmniej wynika z badań laboratoryjnych. Coś się jednak dzieje w moim ciele. Czuję przepływ energii, mrowienie... – Fala dźwiękowa przechodząc przez organizm, harmonizuje go – tłumaczy terapeuta. – Poprawia komunikację na drodze mózg – narządy wewnętrzne.

Elementem mojej terapii jest dostrojenie organizmu do pierwotnej wibracji mantry OM. Mam powtarzać mantrę z wydłużonym „o" i krótkim „m". Potem odwrotnie – krótkie „o" i długie „m". W tym samym czasie, terapeuta przystawia mi do piersi wibrujący kamerton OM. Jego dźwięk zlewa się z wypowiadaną przeze mnie mantrą. Moja klatka piersiowa silnie rezonuje z kamertonem. Wraz z oddechem i wydawanymi dźwiękami uwalniają się też emocje. Rzeczywiście, w piersiach czuję ulgę. Jakby ktoś zdjął mi z nich ogromny ciężar.

Na ten temat



Nie wiem, kiedy minęło półtorej godziny. Powoli podnoszę się z łóżka. Czuję się lekko „rozwibrowana". Okazuje się, że to prawidłowa reakcja. Całe ciało jest bowiem pobudzone.

Muzykoerapia dogłębna obejmuje także pracę z dźwiękiem wydawanym przez pacjenta. Jak również klasyczną muzykoterapię polegającą na stosowaniu wybranych utworów muzycznych w celu uzyskania określonego efektu. Opracowane przez Barbarę Romanowską techniki – meridianowa i akupresury wibracyjnej – wykorzystują wiedzę z zakresu medycyny chińskiej.

Diagnoza z twarzy: o czym mówią oczy i język 

Mariusz Jarymowicz postawił mi diagnozę na podstawie wyglądu mojego języka, twarzy i oczu. – Widzę nadmiar ciepła w przewodzie pokarmowym – zaczął. – Można to wyregulować dietą. Trzeba jeść mniej ostro, odstawić mięso kurczaków i wołowinę, a pokochać ryby. Ma pani spiczasty koniec języka. Wskazuje to na emocjonalność, czyli cięty język. Przy dużej wrażliwości i emocjonalności, wątroba i serce są przegrzane, stąd bierze się to nadciśnienie.

Jedną z terapii grupowych prowadzonych przez Mariusza Jarymowicza jest medytacja theta. W niej również używa kamertonów. Korzysta z tych o bardzo wysokiej tonacji, nazywanych Aniołami. – Ich dźwięk pozwala odciąć się od problemów. Uspakaja, oczyszcza ze stresu – tłumaczy muzykoterapeuta.

Leżymy na matach. W wyobraźni mamy przenieść się do ogrodu. W półśnie widzę ścieżki, rośliny, zwierzęta. Zbliżam się do źródła... I odpływam. Jednocześnie biorezonansowy zestaw dwóch kamertonów wprowadza nas w stan theta-delta. Instrumenty zamocowane są na pudłach rezonansowych. Odpowiedni poziom drgań fali dźwiękowej jest zgodny z częstotliwościami emitowanymi przez mózg w stanie beta, alfa, theta i delta. Przechodząc przez te częstotliwości, wywołuje rezonans z organizmem każdego z uczestników, stabilizuje ich przebywanie w stanie theta-delta.

– Mózg automatyczny, odpowiadający za metabolizm i procesy regeneracyjne, realizuje polecenia osoby medytującej w stanie theta. W ten sposób mobilizuje cały organizm do autoregeneracji – wyjaśnia terapeuta.

Od zakończenia mojej terapii minął tydzień. Zmieniam tryb życia i dietę. Odczuwam wewnętrzny spokój.

Autorska terapia z kamertonami dr Romanowskiej

Twórczynią Muzykoterapii Dogłębnej Komórkowej, wykonywanej kamertonami, jest Barbara Romanowska, dr naturoterapii, kompozytorka, pianistka, założycielka Akademii Dźwięku. Korzystała z badań naukowych, które udowodniły, że organy wewnętrzne człowieka i kanały przewodzące energię posiadają określone częstotliwości. Ludzie zdrowi są do nich dostrojeni. Brak harmonii wywołuje chorobę. Dr Romanowska dowiodła, że fala dźwiękowa może działać jak laser. Dźwiękiem rozkruszała kamień nerkowy u swoich pacjentów.

Autorka terapii mieszka na stałe w Stanach Zjednoczonych. Jednak wykłady i seminaria poświęcone swojej metodzie prowadzi na całym świecie. Jednym z wyszkolonych przez nią terapeutów jest Mariusz Jarymowicz, właściciel Naturalnego Centrum Zdrowia.

Anna Binkowska
fot. www.tuneheal.com

Źródło: Wróżka nr 4/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020