Jak się (z nim/z nią) dogadać?

Niby to wszystko jest takie proste: kiedy mamy problemm z partnerem, zawsze słyszymy: „Porozmawiajcie. Przegadajcie to wszystko. Czas wszystko wyjaśnić. Rozmowa jest najlepsza". Też tak kiedyś myślałam...

Dopóki nie zrozumiałam, że chociaż używamy takich samych słów – to identyczne zdania rozumiemy zupełnie inaczej!! I tu jest sens pogrzebany...

Nie znam nikogo, kto byłby w stanie napisać słownik płci. To jednak, że jedno słowo u niej i u niego znaczy zupełnie coś innego – to wie już większość z nas. Spróbuję zatem pomóc tym, którym zależy, żeby mimo wszystko się dogadać.

Rozszyfrujmy najpierw proste słowa, te najważniejsze, kluczowe w naszych rozmowach. Przepraszam, dziękuję, dlaczego?, kocham, proszę. Co znaczą w jej słowniku, a co w jego? Oto szyfr, jakim posługujemy się w międzypłciowych dialogach. Jego rozszyfrowanie znaczy czasem sukces na miarę Enigmy. Odkodujmy te słowa, dla własnego dobra i świętego spokoju naszego związku. 

Zacznijmy od najtrudniejszego, czyli „przepraszam" 

Wiemy, że w gruncie rzeczy nigdy nie znaczy tego, co ma znaczyć. Wypowiadane jest z trudem, wydukane, wymęczone, albo – bywają i tacy – wykrzykiwane nadgorliwie, za często, bez przemyślenia. Ale takie prawdziwe „przepraszam", z serca, przemyślane, wypowiadane ze skruchą i poczuciem winy – nie pada niemal nigdy. A jeśli pada, to co znaczy? 

U niej: „Cóż, kochany, niech ci będzie, ale się odczep wreszcie, spadaj na drzewo, mam w nosie twoje argumenty, tylko przestań tyle gadać...". 

U niego: „Kotku, jak ci tak zależy, to powiem TO, wiem, że czekasz tylko na to słowo, nie uważam się za winnego, ale chodź, malutka, przytul się wreszcie, daj to, co mi się należy... może potem coś zjemy? Zrobisz?". 

Teraz lekcja niezależna od wieku, czyli ćwiczenia ze słowa „dziękuję"  

Wypowiadane z automatu, jak szczekanie u psa Pawłowa, słowo mocno zdewaluowane i zdewastowane. 

reklama


U niej znaczy: „Tak mało? Tylko tyle? Na więcej cię nie stać? Czyżby? Inny by się bardziej postarał...".

U niego: „No to skończmy już z tą szopką... Dziękuję, podkreślam, dziękuję!!! i po sprawie. Jestem boski, bo jestem grzeczny. Umiem się zachować. Kto tak pięknie,
jak ja mówił wcześniej „dziękuję"? Nikt!".

A kiedy słyszycie od partnera mocno powiedziane, z naciskiem „Dlaczego?" 

Niebo zasnuwa się szarymi, burzowymi chmurami i gromy wiszą w powietrzu. Zwykle pod tym niewinnie brzmiącym słówkiem, tylko u dziecka będącym oznaką ciekawości, kryje się... 

U niej: „No, teraz już przegiąłeś!!! I tu cię mam! Znowu wpuszczasz mnie w maliny?! Chyba sobie żartujesz? To niemożliwe! Nie masz dobrego wytłumaczenia, ale dobrze, spróbuj, nie uda ci się...".

U niego: „Matko Boska, nie rozumiem, o co ci chodzi... ludzie, zwariuję z tobą! To, co mówisz, nie trzyma się kupy. Nie kapuję ani jednego zdania. Jaki to ma związek z tym, co mówiłem??? Tobie się to skojarzyło??? I mnie też powinno? Ale dlaczego?!?".

Sami widzicie, że marne są szanse na dialog. W rozmowach męsko-damskich język jest zbyt mało giętki na to, co pomyśli głowa.

Słowo-obelisk, czyli „kocham" 

Możemy założyć, że czasem owo „kocham" znaczy rzeczywiście to, co znaczy. Szczególnie, jeśli wypowiadane jest po raz pierwszy, a konkretniej, że od tego właśnie partnera słyszymy je po raz pierwszy. Czyli, że naprawdę kocha (albo jest o tym przekonany i w tym momencie poczuł coś na kształt miłości). Ale zazwyczaj, kiedy już padło ileś razy, znaczy zupełnie coś innego. 

U niej: „No to pa, pa, pa! Już muszę kończyć tę rozmowę, lecę! Nie zapomnij o ziemniakach! O! Jednak przyniosłeś?! Wspaniale!". 

U niego... sprawa jest dokładnie i-den-tycz-na jak w wypadku stosowania słowa „przepraszam". Nie na żadnej różnicy, zatem brzmi to, oczywiście: „Kotku, jak ci tak zależy, to powiem TO, wiem, że czekasz tylko na to słowo, ale chodź, malutka, przytul się wreszcie, daj to, co mi się należy... może potem coś zjemy? Zrobisz?".

Teraz dygresja dotycząca słóweczka niewinnego „proszę" 

Słowo to z nieznanych powodów wypowiadane jest zwykle w zniecierpliwieniu albo nawet złości. I co prawda i w damskich, i w męskich ustach znaczy to samo, ale wcale nie znaczy „proszę". Zwykle raczej: „Upokarzasz mnie! Zmuszasz! Udław się! Nigdy ci tego nie zapomnę!".

I tak oto dotarlismy do słowa „koniec". Które ma zastosowanie zawsze wtedy, kiedy nie rozumiemy, co nasz partner do nas mówi. 
 
Zofia

A wy? Znacie więcej słów, które wy i on rozumiecie zupełnie inaczej? A może uważacie, że porozumienie jest możliwe i macie na to jakiś sposób? Podzielcie się nim z nami! Napiszcie, czekam. 02-612 Warszawa, ul. Malczewskiego 19 albo Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Źródło: Wróżka, nr 6/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019