Słońce bierze... i daje!

Mądre opalanie nie sprowadza się do wcierania kremu z filtrem. Jak korzystać ze słońca, żeby nic nie stracić, a dużo zyskać? Sposobów szukaj w naturze.

Rośliny to mają dobrze! Jeśli potrzebują słońca, wychylają się w jego stronę i wygrzewają do woli, aż rozwiną pączki. A kiedy praży zbyt mocno, mogą skulić listki. I nie grozi im czerniak! My też potrzebujemy słońca, żeby żyć. Jednak na słoneczne kąpiele musimy czekać długie osiem miesięcy. W poszukiwaniu bezchmurnego nieba pokonać nieraz setki kilometrów. A kiedy już jesteśmy na plaży, całą radość z opalania psuje nam myśl: przecież słońce szkodzi! Lekarze straszą rakiem skóry. Kosmetyczki ostrzegają przed zmarszczkami. Producenci kremów z filtrami każą smarować się co 2 godziny... Co robić?

Przede wszystkim nie panikuj! I zdaj sobie sprawę, że większość straszących kampanii wymyślili ci ostatni, żeby sprzedać jak najwięcej swoich produktów.

Przypomnij sobie, co czujesz, gdy po kilku pochmurnych dniach nagle wychodzi słońce? Cieszysz się jak dziecko, nabierasz chęci do życia, wstępują w ciebie nowe siły. Taka reakcja jest normalna, bo pod wpływem promieniowania UV organizm zaczyna wydzielać endorfiny, czyli hormony szczęścia.

A teraz pomyśl: jeśli natura wyposażyła nas w taki mechanizm, to przecież nie po to, żeby nas zniechęcić do opalania. Wręcz przeciwnie! Słońcem trzeba się cieszyć i korzystać z niego, ile się da. Byle mądrze...

Łap słoneczną witaminę!

Czyli witaminę D, którą organizm produkuje w skórze pod wpływem słońca. Z badań wynika, że 90 proc. Polaków ma jej we krwi za mało. Tymczasem odpowiedni jej poziom zapewni zdrowie do późnej starości. Na czym polega jej działanie?

reklama


• Wzmacnia odporność – będą nas więc omijać jesienne wirusy. Ale też choroby autoimmunologiczne, czyli takie, w których organizm atakuje sam siebie.
• Chroni przed rakiem – im więcej jej mamy, tym mniejsze ryzyko zachorowania. A w przypadku raka jelita grubego także większe szanse na wyleczenie.
• Dba o kości i zęby – dzięki niej wapń łatwiej wnika w tkankę kostną i wzmacnia ją. Niedobory tej witaminy prowadzą do krzywicy, próchnicy, osteoporozy.
• Jest dobra dla serca – reguluje ciśnienie krwi i zapobiega uszkodzeniu naczyń, a to obniża ryzyko zawału i udaru.

Trzy zasady bezpiecznego plażowania

1. Przygotowanie
• Na kilka tygodni przed wakacjami zacznij jeść kolorowe warzywa i owoce, które utworzą w skórze naturalne mechanizmy obronne (patrz: ramka poniżej).
• Wykorzystaj każdą możliwość, by „złapać" trochę opalenizny przed urlopem, najlepiej w ruchu. Brązowy barwnik w skórze (melanina) uodparnia ją nie gorzej niż przeciętny olejek.

2. Stopniowanie
• Zacznij od krótkich kąpieli słonecznych (15 minut) i codziennie je wydłużaj. Dzienna dawka nie powinna przekraczać 2 godzin.
• Jeśli chcesz plażować dłużej, włóż przewiewne ubranie, kapelusz lub czapkę z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne. Albo schroń się w cieniu.

3. Dawkowanie
• Dobierz dzienną dawkę słońca do typu karnacji. Jeśli masz bardzo jasną cerę, niebieskie oczy, piegi, to między godziną 12.00 a 16.00 nie wychodź na słońce. Jeśli ciemniejszą, opalaj się w tych godzinach 15-30 minut.
• Najbezpieczniej jest prażyć się na słońcu rano (np. w godz. 8.00-10.00) lub późnym popołudniem (16.00-18.00).

Chroń skórę od wewnątrz

Odpowiednia dieta to świetny sposób, by zabezpieczyć się przed słońcem. Każdego dnia zjadaj dwie porcje warzyw i owoców bogatych w karotenoidy, a twoja skóra będzie bardziej odporna na niszczące działanie promieniowania UV.

Co jeść: warzywa i owoce w kolorach czerwonym, pomarańczowym i żółtym (np. pomidory, arbuzy, marchew, dynię, pomarańcze, melony, brzoskwinie, kukurydzę). Także zielone jarzyny – szpinak, brokuły, szczypiorek, groch czy kapusta – mają ochronny barwnik ukryty pod chlorofilem.

Uwaga: pamiętaj, aby sałatki skropić oliwą – inaczej karotenoidy się nie wchłoną. Możesz jeść zarówno mrożonki, jak i gotowane przeciery – skrajne temperatury ich nie niszczą.

Mineralne lepsze niż chemiczne

Chwila nieuwagi i słońce może poparzyć. Dlatego, chcąc nie chcąc, trzeba używać kremów ochronnych. Jeśli wybierasz się nad ciepłe morze, uprawiasz sporty wodne, zamierzasz długo przebywać na plaży, wybierz filtry mineralne, a nie chemiczne. Ich zaletą jest to, że nie wnikają w głąb naskórka, tylko tworzą ochronny film na jego powierzchni. Taki ekran odbijają zarówno promienie długie UVA, jak i to krótsze UVB.

15 minut spaceru...
w pogodny dzień, bez rękawów i filtrów. Tyle wystarczy, by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę D.

Co warto wiedzieć o kremach z filtrem?

Wydaje się, że używając „blokera" zgodnie z instrukcją na opakowaniu, jesteśmy bezpieczni. Brak sygnału alarmowego w postaci bólu i zaczerwienienia skóry powoduje, że na plaży możemy spędzić nawet cały dzień. I w tym tkwi problem. My beztrosko smażymy się na słońcu, a krem – choć chroni przed poparzeniem – pozwala niszczyć DNA komórek.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Institute of Cancer Research w Wielkiej Brytanii, samo smarowidło nie wystarczy, by uniknąć czerniaka. Inni badacze zwracają uwagę na pewien paradoks związany z działaniem kremów do opalania. Zawarte w nich filtry, zabezpieczając skórę przed promieniami UV, jednocześnie blokują wytwarzanie witaminy D. A ta, jako strażniczka naszego zdrowia, między innymi zapobiega rakowi skóry.

W dodatku niektóre składniki kremów (np. tlenek cynku, pochodne dibenzoilometanu czy OD-PABA) w kontakcie ze słońcem sprzyjają wytwarzaniu wolnych rodników. Ich nadmiar – o ironio! – zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory. Ponadto filtry, które przenikają przez skórę, mogą być groźne dla zdrowia, m.in. rozstrajają nam hormony, wywołują alergie.

Marzena Płocka
fot.: BE&W

Źródło: Wróżka, nr 7/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020