W ciąży uważaj na silne emocje

Ciąża i emocjePłaczesz w ciąży, bo jej nie chcesz? Albo się awanturujesz, przeklinasz swój los? Pamiętaj, że mózg malucha w twoim brzuchu zapisuje wszystkie emocje. A potem odtworzy je w ciągu życia. Że to zabobon? Otóż nie!

Dawniej, kiedy kobieta była w ciąży, stare babki przestrzegały: nie płacz, bo dziecko będzie płaczliwe. Jak się przestraszysz myszy albo pożaru, a potem dotkniesz się ręką w jakimś miejscu – maluch będzie miał tam znamię. Gdy przejdziesz pod sznurem, urodzi się z pępowiną owiniętą wokół szyi. Przesądy? Z jednej strony na pewno. Ale ich źródło tkwi w ludowej mądrości. Powstały, by chronić ciężarną przed trudnymi przeżyciami. Te pozornie bezpodstawne wierzenia mają większe znaczenie, niż się powszechnie sądzi. Udowadnia to Recall Healing – nauka (zwana u nas Totalną Biologią) powstała w oparciu o poznanie praw natury i logikę biologii. Według jej założeń zgromadzona przez nas wiedza i doświadczenie tłumaczą źródła chorób czy lęków. Wiążą się one z emocjami, jakie przeżyli zarówno rodzice, jak i nasi przodkowie, i to kilka pokoleń wstecz.

Magiczne 9 miesięcy

Szczególne znaczenie ma tzw. Projekt-Cel, czyli wszystko, cokolwiek zdarzyło się w życiu rodziców 9 miesięcy przed poczęciem potomka, w ciągu 9 miesięcy ciąży, w czasie porodu i przez pierwszy rok życia dziecka. W czasie Projektu-Celu mózg malucha automatycznie rejestruje wszystkie okoliczności oraz atmosferę w rodzinie. Konflikty, plany, intencje. Gromadzi je na własnym „dysku” po to, żeby w ciągu życia odtwarzać wszystkie zdarzenia, które w tamtym czasie miały miejsce. Automatyczny mózg nie wartościuje ich: dla niego skuteczne rozwiązania to takie, które utrzymują nas przy życiu. Gdy pojawia się problem, błyskawicznie przeszukuje archiwum i znajduje to, co się już kiedyś się sprawdziło, czyli pozwoliło nam przetrwać.

Chroń wzgórze dziecka

– Kora mózgowa osoby dorosłej składa się aż z sześciu warstw, by dobrze chronić wzgórze odpowiedzialne za gromadzenie i archiwizowanie informacji – mówi dr Gilbert Renaud, specjalista Recall Healing, konsultant Totalnej Biologii. – A zatem, zanim wiadomość zostanie wchłonięta, przechodzi przez rodzaj filtra, który ją ocenia i segreguje. U dziecka nic nie chroni wzgórza – każdą wiadomość, którą usłyszy, przyjmuje od razu, chłonie jak tlen, niezależnie czy jest dobra, czy dramatyczna.

To właśnie z tego powodu dzieci tak łatwo zapadają na choroby i równie łatwo z nich wychodzą. Wystarczy po złej nowinie przekazać dobrą, by mózg malucha znów ją błyskawicznie zapisał i dał sygnał zdrowienia. Bo chyba już nikt nie zaprzeczy – nawet lekarze wyznający wyłącznie medycynę akademicką – że choroby, które ujawniają się na ciele, mają początek w psychice.

Do pewnego momentu mózg może utrzymywać stres, jaki w sobie nosimy, ale w jakiejś chwili, chroniąc nas przed „przepaleniem bezpieczników”, przerzuca emocje na ciało. Podobny mechanizm zachodzi, wtedy, gdy kobieta jest w ciąży. Nikt jej specjalnie nie chroni, na czas ciąży nie da się przecież zawiesić wojen, powstrzymać rabunków, katastrof. A nawet rodzinnych kłótni i awantur. Jeśli poziom konfliktu jest za wysoki, a mózg kobiety nie jest w stanie dłużej tego znieść, jej stres przejmuje mózg dziecka. Chodzi o przetrwanie, przedłużenie gatunku. Gdy umrze matka, nie przeżyje także potomek. Z punktu widzenia biologii to logiczne rozwiązanie, ale z tego właśnie powodu psychologiczne konflikty rodziców stają się biologicznymi konfliktami ich dzieci.

 

reklama

To dlatego przez całe życie realizujemy plan, jaki nieświadomie stworzyli dla nas rodzice jeszcze przed naszym poczęciem. Na przykład moment, w którym matka dowiedziała się, że jest w ciąży. Jakie to miało dla niej znaczenie? Czy czekała na potomka, był dla niej kimś cennym i ważnym, czy balastem i ciężarem? Ta pierwsza myśl matki, ale także reakcja ojca, zapisuje się w pamięci dziecka. Co się wówczas z nimi działo, jaka była sytuacja ekonomiczna, społeczna, rodzinna? Ich emocje zostały utrwalone na kliszy mózgu malucha, przełożone na fotografie, z którymi dziecko poszło później w świat.

Sam poród także ma ogromne znaczenie dla człowieka. Jeśli wywołany był sztucznie, dzięki oksytocynie, to wiecznie trzeba go będzie zaganiać do pracy i pilnować. Ponieważ nie pozwolono mu samodzielnie zdecydować o czasie, w jakim pojawi się na świecie, będzie raczej podążać za innymi, może mieć problemy ze świadomym podejmowaniem decyzji.

A pobyt w inkubatorze programuje w dziecku uczucie rozłąki lub porzucenia. Do jego mózgu płynie informacja „kontakt został nawiązany” tylko wtedy, gdy co najmniej 1 cm kw. jego ciała przylgnie do 1 cm kw. ciała matki. W przeciwnym razie na poziomie biologicznym włącza się alarm. Kiedy w życiu inkubatorowego dziecka pojawi się poważny problem, zawsze będzie ono chciało rozwiązywać go samotnie. Porzucenie programuje też nadwagę, gdyż zwiększenie masy ciała zwiększa szansę, że matka go zauważy. A tym samym pojawi się poczucie bezpieczeństwa.

Mamo, pokazuję ci, że żyję

– Charles, jeden z moich pacjentów, aż do 16. roku życia uczył się świetnie – wspomina dr Renaud. – Jednak gdy w tamtym czasie zmarła jego babcia, zaczął mieć problemy z promocją do następnych klas. Podczas terapii wyszła na jaw historia z czasu ciąży. Charles był dużym dzieckiem i jego matka od czwartego miesiąca martwiła się, czy on przejdzie przez kanał rodny. Chłopiec przejął jej stres. Angielskie „przejść”, czyli „pass”, oznacza także promocję do następnej klasy. Ale dlaczego problem ujawnił się dopiero, gdy miał 16 lat? Bo zmierzył się ze śmiercią bliskiej osoby. A wtedy nasz mózg odtwarza chwilę porodu, gdyż właśnie w takiej chwili, w sensie biologicznym, byliśmy najbardziej oddaleni od śmierci. Aby zresetować program zapisany wówczas, kiedy Charles był jeszcze w łonie matki, wystarczyło mu o tym powiedzieć. Od tamtej chwili nigdy już nie miał kłopotów szkolnych. Równie błyskawiczny efekt „ozdrowienia” uzyskano u chłopca, który odkąd tylko stanął na nogi, nie mógł usiedzieć spokojnie. W badaniach stwierdzono ADHD. Gdy jednak terapeuta przeanalizował historię ciąży i Planu-Celu, okazało się że matka przez niemal 9 miesięcy musiała leżeć, bo życie jej dziecka było zagrożone. Gdy się w końcu szczęśliwie urodziło, wciąż nosiło w sobie jej stres, i cały czas pokazywało, że… żyje.

A co, jeśli ktoś pojawi się na świecie, bo matka zapomniała wziąć tabletkę antykoncepcyjną, źle obliczyła niepłodny dzień albo w czasie seksu pękła prezerwatywa? Ten ktoś istnieje dzięki błędowi. Będzie więc popełniał błędy, bo to warunkuje jego życie. Takie dzieci mają często kłopoty z matematyką, z rozpoznawaniem symboli. Trzeba wiedzieć, że jedynki z geografii, problemy z pisaniem, czytaniem, określaniem czasu, a także jąkanie, połykanie słów, długoletnie seplenienie nie muszą świadczyć o braku zdolności. To często ukryta historia rodzinna, tajemnica, którą warto odkryć, żeby w końcu zacząć żyć własnym życiem. I nie dawać jej w spadku kolejnym pokoleniom.

Tekst: Sonia Ross
fot.: SHUTTERSTOCK

Źródło: Wróżka nr 9/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020