Świat bez mężczyzn?

Ma być inteligentny, dowcipny, zaradny, szarmancki, dobry w łóżku. Po prostu pod każdym względem męski. Jest gdzieś taki? Chyba nie. I coraz więcej kobiet uznaje, że facet nie jest im do szczęścia potrzebny... 

Co kilka tygodni spotykamy się na babskim wieczorze. Żeby pogadać i pośmiać się przy winie. Niestety, za każdym razem nasze rozmowy schodzą na temat facetów. Generalnie, że oni są bez-na-dziej-ni!

Jest nas dziesięć, w wieku 45-55 lat, sześć rozwódek, w tym dwie recydywistki, wdowa, która ma fatalnego przyjaciela. Są trzy mężatki: jedna ma kochanka, drugą mąż totalnie olewa, trzecia, Hanka, mówi – jako jedyna – że jest szczęśliwa. Wszystkie zadowolone z pracy i zarobków, niektóre zamożne. Tyle że z facetami jakoś im nie wychodzi. I przez to spotkania, które miały być sympatyczne, stały się jednym wielkim jękiem nad upadkiem męskiej rasy. 

Doszło do tego, że na koniec podśpiewujemy za Danutą Rinn, która już wieki temu zadała to pytanie – „gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy – orły, sokoły, herosy?". Odpowiedzi nie znajdujemy. 

Po co nam chłop? 

Hankę wkurzają te spotkania. Za każdym razem mówi, że więcej nie przyjdzie. Ale przychodzi. Może dlatego, żeby się utwierdzić, że jej już prawie trzydziestoletnie małżeństwo z Jankiem jest wyjątkowe? Któregoś razu, po kolejnym wylewaniu pomyj na facetów, Hanka powiedziała: „Ale mimo wszystko chcecie mieć jakiegoś chłopa przy sobie. Poszukujecie kolejnego z nadzieją, że będzie lepszy. A powód jest inny". I tu Hanka opowiedziała swoją historię sprzed paru lat. 

Otóż była wtedy, latem, u swojej mamy w Krośnie na krótkim urlopie. Tego dnia zadzwonił do niej znajomy Szwed, przyjechał do Warszawy w interesach i chciał się spotkać, żeby mu w czymś pomogła. Hanka poradziła przez telefon, co ma zrobić. Ale on zadzwonił za chwilę ponownie i potem jeszcze raz... Mamie, chociaż nie rozumiała angielskiego, wydawało się, że rozmowa jest prowadzona w dość swobodnym tonie.

reklama


– Mam nadzieję, że nie skrzywdzisz Janka – odezwała się nagle. – Romans w twoim wieku?!
– A czemu nie? – roześmiała się Hanka. – A co to ja nie mogę na innego faceta spojrzeć? – zażartowała. 
– Żebyś mi się nie ważyła tego robić – wykrzyknęła mama. – Bez Janka nic byś nie była warta!!

To było jak grom z jasnego nieba. Hanka najpierw zaniemówiła, a potem krzyczała. – Nigdy do mnie tak nie mów, nigdy, nie masz prawa! Sama sobie radziłam w życiu, sama wychowałam syna, pracowałam, awansowałam, prowadziłam dom. Janek ciągle był w rozjazdach, robił swoją karierę. Jeśli już, to ja go wspierałam. Nie byłam nijak od niego zależna. A jego największa zaleta jest taka, że mi nie przeszkadzał, nie wtrącał się, dał ogromne poczucie wolności. 

„I wiecie dziewczyny, czemu mama mi tak powiedziała? Bo w jej pokoleniu, na ultrakatolickim Podkarpaciu zakorzenione było i niestety jest nadal, że kobieta bez męża nic nie jest warta. I wydaje mi się, że wy zupełnie nieświadomie chcecie z tych samych powodów za wszelką cenę mieć chłopa przy sobie..." 

Do szczęścia niepotrzebny, choć... może się przydać 

– Za każdym razem, kiedy poznawałam nowego mężczyznę, myślałam, że to już ten na całe życie. I szybko przychodziło rozczarowanie. A takich rozczarowań miałam całe mnóstwo, bo i wielu mężczyzn zaliczyłam – przyznaje szczerze aktorka Cameron Diaz. – Ten wymarzony przeze mnie miał być inteligentny, dowcipny, zaradny, szarmancki, dobry w łóżku, po prostu męski pod każdym względem. I niektórzy może i byli bliscy ideału, ale tylko „może". Uznałam więc w końcu, że żaden facet nie jest mi do szczęścia potrzebny, że doskonale dam sobie w życiu radę sama. Poza tym z jednym facetem umarłabym z nudów, ja muszę mieć kilku naraz.  

Chyba jednak aktorka zmieniła zdanie, bo wyszła w końcu za mąż, za amerykańskiego gitarzystę Benjia Madden. Ale cóż „la donna e mobile", czyli kobieta zmienną jest – i może zmieniać zdanie. 

O tym, że rzadko który mężczyzna może pełnić w życiu kobiety taką rolę, w jakiej chciałaby go ona widzieć, wspominała nieraz aktorka Joanna Trzepiecińska. – Kobiety przeceniają rolę mężczyzny, wydaje im się, że bez niego nie dadzą sobie rady, a dają, i to bardzo dobrze – zapewniała po rozstaniu z mężem pani Alutka z „Rodziny zastępczej". 

„Jak bezwolne manekiny, przestawiane i kopane, gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane..." – taki obraz mężczyzny wyłania się ze wspomnianej już piosenki śpiewanej przez Danutę Rinn. Może nieco przejaskrawiony. Ale na pewno w niczym obraz ten nie przypomina wizerunku takiego mężczyzny, jakiego chciałoby się mieć przy sobie. Bo co tu dużo mówić, czasami ten gatunek może się przydać. Choćby po to, jak zauważyła kiedyś inna aktorka, Anna Samusionek, by towarzyszył nam na imprezie, bo przecież byłoby milej pójść, gdyby można się było wesprzeć na męskim ramieniu.

A jeszcze przyjemniej gdyby cała reszta, nie tylko ramię, okazała się pomocna. Niestety z tą „resztą" jest dziś dużo gorzej. 

Siusiak szuka... mamusi 

Współcześni mężczyźni w niczym nie przypominają tych wspaniałych orłów, sokołów, herosów... Mało zaradni, niepewni siebie, leniwi, coraz więcej trudności sprawia im stworzenie udanej relacji z kobietą. Oczywiście nie brak wyjątków, ale to tylko wyjątki. 

– Jeszcze 50 lat temu chłopca, który przychodził na świat, czekało wspaniałe życie. Miał siusiaka – i już samo to dawało mu ogromne możliwości. Wiadomo było, że czeka go lepsze, ciekawsze życie niż perspektywa, jaką miała przed sobą jego rówieśnica – dziewczyna. Dziś wszystko wygląda inaczej – ubolewa znany amerykański psycholog, autor książki „Gdzie ci mężczyźni?", profesor Philip George Zimbardo.  

– W USA nawet na takich kierunkach jak matematyka czy informatyka przeważają kobiety. W wielu dziedzinach radzą sobie od mężczyzn o wiele lepiej, są o wiele odważniejsze. A oni coraz częściej uciekają w świat wirtualny, gdzie czują się pewnie i bezpiecznie. Amerykański 21-latek ma na swoim koncie 20 tys. godzin samotnej gry na komputerze! To przecież szaleństwo!

Na ten temat



Naukowców ten coraz powszechniejszy brak prawdziwie męskich mężczyzn nie dziwi. To rezultat zmian cywilizacyjnych, obyczajowych. Z patriarchatu przechodzimy do matriarchatu. Rośnie rola kobiet, spada znaczenie mężczyzn, czemu zresztą sami w dużej mierze są winni. – Amerykańscy nastolatkowie, a przypuszczam, że nie tylko amerykańscy, oglądają przeciętnie 50 filmów porno tygodniowo. Widzą świat wielkich, sprawnych penisów, w ciągłej erekcji. A potem w życiu dorosłym doznają porażki, bo oni tak nie mogą – zwraca uwagę prof. Zimbardo.  

Do tego dochodzi jeszcze brak dobrych męskich wzorców. Dziś nawet jeśli ojciec mieszka z rodziną, to często fizycznie jest nieobecny. Jego rolę przejmuje więc matka, nadopiekuńcza i zaborcza, usuwając swemu synowi wszelkie przeszkody spod nóg. Taki mężczyzna prawdopodobnie wybierze sobie na żonę (jeśli w ogóle) kobietę będącą jakby przedłużeniem jego matki. I pewnie niektórym rola żony-matki może odpowiadać. Ale z pewnością nie tym, którym dorosły mężczyzna absolutnie nie kojarzy się z dzieckiem. 

Chcę wilka, nie chłopczyka 

„Dziadzia-dzidzia, pan ideałem, gruboszyjec, modelarz, sprytny czub, flejtuch...". To tylko niektóre z określeń, jakimi obdarzyła mężczyzn malarka i pisarka Hanna Bakuła w swojej książce „Wnuczkożonka, czyli jak utrzymać laskę". A stworzyła w niej cała plejadę beznadziejnych typów, których nawet przez różowe okulary trudno byłoby nazwać prawdziwymi mężczyznami.
 
Brak tych prawdziwych zauważa też podróżniczka Martyna Wojciechowska. Choć mogłaby mieć niejednego, samotnie wychowuje córkę Marysię i jest jej z tym dobrze. A na częste pytania, czy mężczyzna nie jest jej do szczęścia potrzebny, zazwyczaj odpowiada, że nie wyklucza takiej możliwości, ale... to musiałby być taki wilk, który położyłby jej łapę na karku i lekko przycisnął. Tylko taki się jeszcze nie znalazł. 

– Kiedyś mężczyźni byli bardziej męscy, teraz zrobili się bardziej metroseksualni – i to mi zdecydowanie przeszkadza. Wielu mężczyzn nie potrafi się ogarnąć, zorganizować, są niezdecydowani, nie mają wytrwałości, cierpliwości, zapału – Martyna Wojciechowska, podobnie jak znawcy tematu, tłumaczy to przemianami w tradycyjnym podziale ról, w społeczeństwie i rodzinie, przez kobietę i mężczyznę. I zauważa, że prawdopodobnie konieczne będzie wypracowanie nowego optymalnego modelu dla obojga płci, ale to musi potrwać. W tej sytuacji wiele kobiet uważa – i raczej słusznie – że wiązanie się z mężczyzną, któremu daleko do ideału, nie ma sensu i lepiej radzić sobie sama.

– Jeśli facet was nie docenia, nie biega za wami, należy zostać singielką. A nie wychowywać typa, który już nie jest do wychowania  – twierdzi Hanna Bakuła. I wie, co mówi. Chociaż typową singielką nigdy nie była, to zdarzało się, że nawet jej mężowie z nią nie mieszkali (a miała ich czterech, nie licząc innych partnerów). Zresztą z jej wyboru.  

Ciekawe jednak jest to, że na mężczyzn narzekają panie aktualnie bez pary. Te z kimś związane mają o wiele łagodniejsze sądy. 

Boże, daj męża, może być i cudzy 

Czy jest jednak sens zastanawiać się, co jest z tymi tzw. prawdziwymi mężczyznami, skoro nadchodzą czasy... bez mężczyzn? I nie tylko dlatego, że kobiety stają się coraz bardziej samowystarczalne, także pod względem seksualnym, że on już niekoniecznie jest jej potrzebny, by osiągnęła orgazm. Rozbudzona seksualnie kobieta wie, jak to osiągnąć bez penisa, a przemysł erotyczny dostarcza masę nowych inspiracji.  

Chodzi jednak także o to, że mężczyźni mają coraz mniej plemników. A nawet te, które jeszcze biegają w ich nasieniu, są niewydolne. Skoro więc facet nie będzie w stanie zapłodnić kobiety, to stanie się dla niej bezużyteczny, oczywiście jeśli będzie chciała mieć dzieci. Tylko – co dalej? Dzieworództwo? Hm, czemu nie, dziś wszystko wydaje się możliwe. 

Podsumuję jednak temat słowami jeszcze jednej piosenki sprzed lat – „Mężczyzno, mężczyzno, choć tyle masz wad, bez ciebie cóż wart, cóż wart byłby świat?". Bo też i takim westchnieniem najczęściej kończą się te babskie gadania – wszystko jedno jaki, ale żeby był... Nie ma się więc co martwić męską odmianą ludzkości. Choć baby marudzą i marudzą, jak przyjdzie co do czego, cieszą się, jak głupie, że ma je kto za rączkę potrzymać w długie zimowe wieczory. 

Barbara Styś
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka, nr 12/2015
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube