Które włosy są najpiękniejsze

Blond, rude czy ciemne? Jakie fryzury najczęściej wybierają kobiety? Jakie najbardziej podniecają mężczyzn? I czy faktycznie tak dużo zależy od koloru?... 

Niemal wszystkie kobiety na amerykańskich plażach są blondynkami. Bo za takimi oglądają się faceci. Choć kanony urody się zmieniają, im niezmiennie podoba się fryzura Afrodyty wyłaniającej się z fal...

Ta najseksowniejsza, wg mężczyzn, fryzura to rozpuszczone, jasne włosy sięgające do łopatek, nieco pofalowane. Naturalne, w lekkim nieładzie, puszczone na wolność. Fryzurę tę opisano już w biblijnej „Pieśni nad pieśniami" – piękna oblubienica miała mieć „włosy jak stado kóz falujące na górach Gileadu" (Pnp 4,1). Rozpuszczone włosy nosiły Ewa w „Raju utraconym" Miltona, piękności Botticellego i Tycjana. 

Życie za blond 

„Kiedy kobieta zaczyna się bawić swoimi włosami, odrzucając je na plecy i potrząsając nimi, wysyła sygnały erotycznego zainteresowania. Badacze z dziedziny nauk społecznych zauważają, że dziewczyny podrywające chłopców zawsze wykorzystują trzy wabiki – oblizują wargi, potrząsają głową i odrzucają włosy na plecy" – pisze Nancy Etcoff w poświęconej kanonom urody książce „Przetrwają najpiękniejsi". A jak pisał socjolog Grant McCracken: „nasza kultura uczyniła z blond włosów rodzaj sygnału naprowadzającego, odbieranego przez system nawigacyjny każdego mężczyzny". 

Dziś, żeby zostać blondynką, wystarczą dwie godziny u fryzjera raz w miesiącu, ale kiedyś dla jasnych włosów kobiety gotowe były sięgnąć po truciznę. Starożytne Greczynki rozjaśniały włosy tritlenkiem diarsenu, czyli arszenikiem. Niezawodnym środkiem na pozbycie się gryzoni i... niewygodnych osób. 

reklama


Wiele lat później amerykańska aktorka i symbol seksu lat 30. Jean Harlow, która lansowała w Stanach Zjednoczonych platynowy blond, przypłaciła to życiem. Jak głosi hollywoodzka legenda, rozjaśniała włosy zabójczą dla nerek miksturą złożoną z utleniacza, amoniaku, wybielacza i płatków mydlanych. 

W Polsce jasne włosy zawsze kojarzyły się ze słowiańskością, ciemne były atutem kobiet z kresów. Grubym ciemnym warkoczem uwodziła Kmicica Oleńka Billewiczówna w „Potopie" Henryka Sienkiewicza. 

Dziś jako piękne postrzegamy włosy gęste, bujne, czyste, pachnące, wyglądające zdrowo. Ale nie zawsze tak było. 

Łyse i rude też piękne 

Średniowiecze skupiało się nie na człowieku, lecz na Bogu i duchowości. Ludzie mieli zapracować sobie na dobre życie po śmierci. Przepustkami do raju były asceza i skromność. Kobiety oddawały się więc postom, a ideał piękna miał być chudy, blady, eteryczny, z twarzą o wysokim czole i z włosami ukrytymi pod welonem (takim, jakie noszą teraz zakonnice - ich stroje wymyślono właśnie w średniowieczu). Kobiety, które nie zostały obdarzone przez naturę wysokim czołem, goliły włosy w taki sposób, by ich linia zaczynała się dopiero na samym czubku głowy. Ale były też takie, które w pogoni za pięknem pracowicie włosy sobie wyrywały. 

Zdarzały się również odstępstwa od hołdowania blondowi. W Wielkiej Brytanii za panowania Elżbiety I wybuchła moda na włosy rude – takie, jakie miała królowa. Kolor osiągano dzięki mieszance palonego wapna, ołowiu, siarki i wody. Miała ona jednak poważną wadę: powodowała obfite krwawienia z nosa, omdlenia i wymioty. 

W XVIII wieku sposobem na podkreślanie statusu społecznego i majątkowego stały się wymyślne peruki. Miewały ponad 70 cm wysokości, wypełniano je wełną lub końskim włosiem, bywały bogato zdobione piórami czy kwiatami, a nawet miniaturami pejzaży i scenami bitewnymi. Kosztowały majątek i były niezwykle niewygodne. W łóżkach montowano specjalne podpórki, żeby kobieta mogła odpocząć, nie zdejmując peruki. 

Fryzura regulaminowa  

Włosy, prawdziwe lub sztuczne, były więc informacją o statusie. Dziś też bywają. Kobiety zajmujące się polityką i wysokie urządniczki, pracownice banków i stewardesy zwykle noszą fryzury starannie obcięte lub gładko uczesane. Informują w ten sposób, że oto mamy do czynienia z kobietą zadbaną i zorganizowaną, która ma ważniejsze zadania niż wabienie mężczyzn. Tego też wymaga regulamin w wielu korporacjach. 

Na ten temat



„Niektóre kobiety nigdy nie pokazują się z rozpuszczonymi włosami publicznie. Upinają je w ciasny kok lub jakiś surowy węzeł i rozpuszczają tylko w domu. Można to nazwać taktyką guwernantki lub kierowniczki szkoły. Kobiety, które muszą narzucić innym swój autorytet, mogą wzmóc wrażenie władzy, wiążąc włosy tak, by ściśle przylegały do czaszki. To pozbawia je kobiecego wyglądu i eliminuje wszelkie ślady niedbałej swobody lub osobistego luzu" – pisze Desmond Morris w „Nagiej kobiecie", książce o kanonach urody, w której włosom poświęcono cały rozdział. 

Podnieć go włosami 

Buntowniczki wybierają czasem dredy, a długie falujące włosy są częstym atrybutem amerykańskich gwiazd filmowych. Gwyneth Paltrow, Kate Winslet, Scarlett Johansson, Charlize Theron, Brigitte Bardot, Marylin Monroe, Catherine Deneuve – długa jest lista aktorek, które z bujnych blond włosów uczyniły jeden ze swoich firmowych znaków. 

Odsłonięte i bujne fryzury podniecają mężczyzn, stąd w wielu kulturach takie fryzury są zakazane. To dlatego dawniej mówiono, że w kobiecych włosach mieszka szatan. Nie bez powodu podczas miłosnych uniesień faceci proszą, by kochanka rozpuszczała włosy i muskała ich nimi po torsie, a w pozycji „od tyłu" lubią trzymać ją za włosy. Rozpuszczone włosy są bowiem silnym erotycznym wabikiem. I zupełnie nieważne: blond, rude czy czarne!

Katarzyna Szczerbowska  
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 2/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020