Związki silniejsze niż śmierć

Niektórzy z nas spotykają nie tylko rodziców czy ukochanych z dawnych wcieleń, ale też odwiecznych wrogów... Czy naprawdę żyjemy wiele razy? A jeśli tak, to po co? 


Nigdy nie zapomnę ogromnego zdziwienia, kiedy moja trzyletnia wówczas córka powiedziała podczas zabawy: „Pamiętam, jak opiekowałam się tobą w białym mieszkaniu".

Tak się składa, że wychowywał mnie dziadek, z którym łączyła mnie silna więź. Nigdy od nikogo nie czułam takiej miłości jak od niego. Pozwalał mi na wszystko. Mogłam chodzić latem w futrze, grzebać w jego szufladzie pełnej takich skarbów, jak papier ścierny, kreda i witamina C, wyjadać cukier z cukierniczki. Dziadek w nocy zostawiał światło w przedpokoju, bo bałam się ciemności. Mieszkaliśmy wtedy... w małym mieszkanku pomalowanym na biało, z białymi szafkami w kuchni. 

Córka nigdy więcej nie wspominała tamtego dawnego domu, ale za to jest niezwykle podobna do dziadka. Tak jak on jest leworęczna. Jak on interesuje się historią i ma ogromny talent do uczenia się języków obcych. Tak jak on jest typem samotnika, który najlepiej czuje się we własnym pokoju z książką. I tak jak on nigdy niczego nie chce. 

Choć ma już dziś 21 lat, dotąd ani razu nie poprosiła o jakikolwiek prezent. Kiedy pytałam, co chce dostać na urodziny, zawsze odpowiadała, że wszystko ma, tak jak kiedyś mówił dziadek. Niezwykłe jest też to, że kiedy się dzielimy np. słodyczami, ona zawsze nalega, żebym to ja pierwsza wzięła cukierka lub kawałek ciastka, jakbym to ja była dzieckiem. Najbardziej jednak wstrząsnęło mną, kiedy powiedziała ulubione zdanie dziadka: „Marzę tylko o świętym spokoju". 

Jest jeszcze jedna dziwna rzecz, która nas łączy. Dziadek walczył w powstaniu warszawskim, a ono mi się często śni. W tym śnie zawsze jest mnóstwo pyłu i niczego nie widzę. Mam usta pełne piachu, staram się go wypluć i nagle czuję, że ktoś do mnie strzelił. Wiem, że zaraz umrę i jestem zdziwiona, że tak łatwo się odchodzi. Dziadek w powstaniu stracił swojego najbliższego przyjaciela. Być może on wrócił do niego jako wnuczka? Albo to ja jestem tym przyjacielem? 

reklama


Musimy zapłacić, żeby wyrównać karmę  

Wszystkie uczynki, obietnice, sposób, w jaki traktujemy siebie i innych, decydują o tym, w jakiej rodzinie i miejscu przychodzimy na świat. I kogo spotykamy. Niektórzy specjaliści od karmy uważają, że wszystkie istotne relacje w życiu ciągną się za nami od wieków!! Wracamy do dawnych mistrzów i uczniów, rodziców i dzieci, przyjaciół i wrogów, kochanków, żon i mężów.

Czasem zapominamy o tym, że obiecaliśmy komuś pomoc lub małżeństwo, umykają nam niespłacone długi. Ale karma pamięta. Obecne życie jest szansą na naprawienie błędów z poprzednich wcieleń. Karma dąży do wyrównania. Jeśli teraz nie zapłacimy za dawne grzechy, dopadną nas one w kolejnym życiu. 

Jedną z najsilniejszych relacji rozpiętych ponad czasem i z zasady ciągnących się przez kolejne wcielenia jest związek między dziećmi i rodzicami. Rodzic może przyjść do nas w jednym wcieleniu jako dziecko, w innym jako mąż, kochanek czy siostra. Zawsze jest to jednak ktoś bliski. Jeśli z członkami rodziny łączą nas trudne relacje, specjaliści od karmy tłumaczą, że w miłości przeszkadzają żale i zobowiązania z poprzednich wcieleń. Niektórym matkom zdarza się czuć irracjonalną niechęć do swoich dzieci, być może dlatego, że kiedyś doznały od nich krzywdy. 

Często zdarza się, że odbieramy rodziców jako ludzi zimnych i trudnych. I nic dziwnego. Ich zadaniem jest stanie na straży naszych ślubowań z poprzednich wcieleń, dopilnowanie, żeby stało się im zadość. Gdy wydaje nam się, że działają sprzecznie z naszym interesem, np. narzucając kierunek studiów lub nie akceptując wyboru partnera, to przypuszczalnie dlatego, że usiłują nam pomóc w wyrównaniu karmy. 

Dzieci pamiętają 

Czasem czujemy, że przeżywamy coś, w czym już kiedyś uczestniczyliśmy, czasem dawne życia wracają do nas w snach. Wspomnienia zacierają się z wiekiem. Poprzednie reinkarnacje zdarza się bowiem całkiem nieźle pamiętać dzieciom. Ian Stevenson, profesor psychiatrii Uniwersytetu Wirginia, zebrał i udokumentował przeszło 2 tys. takich przypadków. Dzieci w wieku 2-5 lat, z którymi rozmawiał, znały szczegóły dotyczące miast, w których nigdy nie były, słowa w obcych sobie językach, terminy, które dawno wyszły z użycia, opowiadały o przedmiotach, zwyczajach i wojnach z odległych czasów, o których nie miały prawa mieć pojęcia. 

„Większość dzieci mówi o tym z dużą intensywnością, co zaskakuje dorosłych. Często nie odróżniają one przeszłości od teraźniejszości i mówią o poprzednim wcieleniu, jakby toczyło się teraz. Treść ich relacji niemal zawsze zawiera wzmianki o śmierci w poprzednim życiu" – pisał Stevenson. 

Rodziców takie wspomnienia mogą niepokoić. Pewna amerykańska prawniczka chciała umieścić córkę w szpitalu psychiatrycznym, gdy ta wspomniała, że znają się z poprzedniego życia, gdy razem oglądały antyczne monety. Mała chwyciła nagle jedną z nich i krzyknęła: „Znam ją! Pamiętasz, mamusiu, jak byłam duża, a ty byłaś chłopcem, to mieliśmy taką monetę. Mieliśmy ich całe mnóstwo!".  

Źródło: Wróżka nr 5/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020