Problemy w związku: jak wpływa na nas historia naszej rodziny?

Kłopoty z seksem, bezpłodność, nieporozumienia w związku? Źródło tych problemów tkwi w historii naszej rodziny – przekonuje Totalna Biologia. Co robić, żeby stworzyć udany związek?


Magda zakochała się w Piotrze na pierwszym roku studiów. Ślub wzięli, gdy była w ciąży z Jasiem. – Dlaczego to zrobiłam, skoro się ciągle kłóciliśmy? – zastanawia się głośno i zaraz odpowiada. – Bo myślałam, że się dotrzemy, jak mówiła mama. „Przecież ja z twoim ojcem na początku omal się nie pozabijaliśmy!”. Chciałam jej wtedy powiedzieć, że później też nie było lepiej, ale ugryzłam się w język. Poza tym wierzyłam w nasze małżeństwo. Stawało się to jednak coraz trudniejsze. W naszym związku pojawiało się coraz więcej problemów.

Magda uważa, że Piotr jest nieodpowiedzialny. – Kiedy to on miał Jasiowi dać antybiotyk, bo ja byłam w pracy, musiałam dzwonić i mu przypominać. Nigdy nie chciało mu się zabrać syna na spacer. W domu najchętniej siedział przed laptopem i zabawiał się grami. No i teściowa. Z tym Magda nigdy nie potrafiła się pogodzić. – To ona zawsze była najważniejsza, a nie ja – mówi z goryczą.

 

Relacje, jakie mieliśmy z rodzicami, wpływają na wybór naszego partnera

 

– Gdy mówimy o związkach, partnerstwie, seksualności, nie sposób pominąć tzw. triad – czyli relacji, jakie mieliśmy w dzieciństwie z naszymi rodzicami – przekonuje dr Gilbert Renaud, terapeuta, twórca metody Recall Healing. – To, co się wówczas działo w naszym życiu, programuje nas i decyduje o tym, jakiego partnera wybierzemy oraz jak będziemy odnosić się do swoich dzieci.

W jednej z takich triad dziecko komunikuje się wyłącznie z matką, ojciec nie ma kontaktu ani ze swoją żoną/partnerką, ani z dzieckiem. Jeśli jest to dziewczynka, matka pozostaje z nią w nieświadomym związku homoseksualnym. Kiedy córka dorośnie, może mieć problemy z identyfikacją własnej kobiecości i z trudem osiągać orgazmy. Będzie szukać miłego, posłusznego mężczyzny, który nie zaburzy jej relacji z mamą – tłumaczy Gilbert.

reklama

– Gdy dziecko jest chłopcem, zostaje pozbawiony archetypu ojca. A że nie ma go w jego życiu, on także, w przyszłości, gdy założy rodzinę, będzie nieobecny w życiu swojego dziecka. Może być z tego powodu bezpłodny (relacja ojciec – dziecko jest wtedy bolesna, dlatego podświadomie może nie chcieć potomka). Emocjonalnie pozostanie synkiem swojej mamy. Jego relacja z nią jest kazirodcza oraz przytłaczająca. Gdy się ożeni, matka stanie się rywalką żony.

Czy nie takie jest małżeństwo Magdy i Piotra? On idealizował matkę, bo został w dzieciństwie opuszczony przez ojca. Z tego powodu to matka, w biologicznym sensie, była dla niego samicą alfa. Magda zawsze to czuła. Ale weszła w ten związek, bo z kolei jej doświadczenia zdecydowały o wyborze takiego właśnie partnera. Potrzebowała dziecinnego mężczyzny, którym mogłaby dyrygować, dom, gdzie czułaby się niezbędna.


Gdy rodzice nie rozstają się tylko dla dziecka…


Gosia widzi „jak to działa” dzięki innej triadzie. Matka komunikuje się z dzieckiem, ojciec także, ale oboje chcą się rozstać. Nie robią tego dla „dobra dziecka”. „Idź, powiedz ojcu, żeby jutro zapłacił rachunki”, „Idź, powiedz matce, że jutro wyjeżdżam w delegację”, słyszała w dzieciństwie. Dla milczących rodziców była posłańcem dobrych, złych i nijakich wiadomości. – Czułam, że oni są nieszczęśliwi przeze mnie, że ich na siebie skazałam. Nikt niczego takiego nie powiedział, to było oczywiste bez słów. Robiłam wszystko, żeby ich pocieszyć, sprawić, by mieli choć trochę radości. To się udawało i miałam poczucie winy.

– To typowe dla osób, które przeżywały ten rodzaj relacji – mówi dr Gilbert. – Poczucie winy, bycie wieczną ofiarą, rozdarcie między dwoma światami: matki i ojca. Taka triada programuje, między innymi łuszczycę, egzemę, SM. Nie znaczy, że musimy zachorować i program zostanie uruchomiony. Ale on jest w nas, zapisany.

Na ten temat

Problem z bezpłodnością

 

– Na warsztatach pojęłam w końcu, co to znaczy być kobietą oraz mężczyzną alfa i jak to ma wpływ na związek, w którym jesteśmy – mówi Beata, która w czasie przerwy zwierzała mi się, że to przecież prymitywne – mówić o kobietach samice, a o mężczyznach samce. – Trochę się przed tym wzbraniałam, ale gdy uświadomiłam sobie, że w sensie biologicznym wciąż jesteśmy zwierzętami, ssakami, a nasz organizm nadal funkcjonuje według archaicznych wzorów, wszystko zaczęło się układać. Jestem tu z chłopakiem, który leczy się u seksuologa z przedwczesnego wytrysku. W jego domu rodzinnym, to ojciec był domowym guru, to on kontaktował się z dziećmi, wszystkim zarządzał. Matka była zimna i daleka.

Teraz już wiemy, że ta triada programuje u chłopca, między innymi bezpłodność i przedwczesny wytrysk. Bo w stadzie, jakim jest rodzina, może być tylko jeden dominujący samiec, a inni nie mają prawa współżyć. I ta wiedza może uratować nasz związek!

 

Dlaczego trudno nam się zaangażować w związek?


Najbardziej bolesna dla dziecka jest triada, gdy matka komunikuje się ojcem, ojciec komunikuje się z matką, ale rodzice nie komunikują się z nim. Ono zostaje odrzucone. Rodzice są dziecinni, nie przekazują żadnego archetypu, ani ojcowskiego, ani matczynego. – Wtedy albo dziecko będzie wychowywane przez dziadków, albo wcześnie stanie się odpowiedzialne, samodzielne, i to ono roztoczy opiekę nad rodzicami – tłumaczy terapeuta. – Rezultatami jest program „Mój dom jest gdzie indziej”, co u kobiet może skutkować endometriozą. I mężczyźnie, i kobiecie trudno też zaangażować się w związek w dorosłym życiu.

– Ja „wybrałem” inną możliwość – zwierza się Tomasz, który od wczesnego dzieciństwa szukał zalanych rodziców w pobliskich knajpach. – W domu co chwilę wyłączali prąd, na węgiel pieniądze dawała mi przyszywana ciotka. To cud, że nie trafiłem do domu dziecka – zamyśla się. – Chyba tylko dlatego, że dobrze się uczyłem i udawałem, że mam normalny dom. Mimo że Tomek „wyszedł na ludzi”, to, co przeżył w dzieciństwie, pozostało w jego psychice. A to z kolei rzutuje na biologię. – Jestem bezpłodny – przyznaje. – Mam kogoś, kto mnie kocha, ale nie możemy mieć dzieci. To dramat, szczególnie dla mojej narzeczonej. Kiedy usłyszałem, że dzięki wiedzy czerpanej z Totalnej Biologii można uwolnić się od chorób i nieprawidłowych zachowań, zapisałem się na te zajęcia.

Teraz wiem, że trudno mi zostać ojcem, ponieważ moi rodzice byli egocentryczni i dziecinni. Bezpłodność została u mnie zaprogramowana na poziomie biologicznym. Jednak dzięki temu, że to zrozumiałem, wszystko może się zmienić. Świadomość tych mechanizmów nas uwalnia. I wtedy tylko od nas zależy, co się nam przydarzy.

 

Co robić, żeby stworzyć udany związek?


Problemy i nieporozumienia w związku mogą wynikać z tego, że żądamy od partnera tego, czego nie dostaliśmy od rodziców. A on przecież nam tego nie da. Osią stabilnego związku są dwie kluczowe sprawy: kobieta musi zostać wysłuchana, a mężczyzna zaakceptowany.

– Kobieta zajmuje się komunikacją, a zatem musi się czuć zrozumiana – wyjaśnia dr Renaud. – A to znaczy, że mężczyzna powinien wysłuchać swojej partnerki bez dawania jej rad. Wówczas ona czuje się doceniona, jest dla niego samicą alfa. Mężczyzna z kolei potrzebuje uznania oraz szacunku. Partnerka, jeśli chce, by związek był trwały, powinna pamiętać, że w sferze biologicznej rolą samca jest przywództwo, ochrona, panowanie. Dlatego musi to uznać, zwłaszcza w grupie – czyli w rodzinie – podkreśla terapeuta.


Agnieszka Gruss

fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 2/2017
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020