Rudy warkocz

Beata znalazła na strychu zawinięty w płótno długi, rudy warkocz prababci. Od tego czasu zaczęły ją dręczyć koszmary...

Rudy warkocz

 

Beata trochę się spóźniła. Była zdenerwowana, tłumacząc, czemu nie dotarła na czas. Patrzyłam z podziwem na jej piękne rude włosy. I nawet jej powiedziałam, że są wyjątkowe.

– To po mojej prababci Elżbiecie – uśmiechnęła się. – Między innymi to z jej powodu tutaj przyszłam...

– Nosiłaś kiedyś długi warkocz – przerwałam jej. – Przez moment zobaczyłam cię w warkoczu.

– Myślę, że jesteśmy na właściwym tropie – ucieszyła się. – Od czego zacząć... Mam wrażenie, że ktoś steruje moim życiem, że jestem częścią jakiegoś planu. Kilka miesięcy temu zmarła moja babcia i wróciły do mnie dręczące senne koszmary sprzed lat. Dlatego tu jestem. Byłam u psychiatry. Stwierdził, że tak przeżywam żałobę po babci.

reklama

Beata każde lato spędzała u niej pod Sanokiem. Tam przeżyła pierwszą miłość, zakochała się w o trzy lata starszym chłopaku, Michale.

– Moje problemy zaczęły się 20 lat temu, kiedy po maturze pojechałam do babci – snuła opowieść. – Wujek postanowił zaadaptować strych domu, więc robiliśmy porządki przed rozpoczęciem remontu. Znalazłam dwa stare obrazy i pudło, a w nim ślubną suknię prababci i coś, co wprawiło mnie w zachwyt, a jednocześnie przyprawiło o dreszcze. Zawinięty w płótno długi, rudy warkocz. Podeszłam do lustra i przyłożyłam sobie ten warkocz do głowy. Wyglądałam jak dziewczyna z obrazu, który znalazłam na strychu. Podobno brat prababci Eli ją namalował.

Pamiętam przerażone oczy babci, kiedy mnie zobaczyła. Nie wiedziałam, co ją bardziej zdenerwowało – czy to, że przeglądałam rzeczy prababci, czy to, że byłam do niej podobna Opanowała się, pocałowała mnie i zabrała warkocz. Ale od tamtego czasu czułam, że coś ją męczy, a próby wyciągnięcia z niej informacji nie dały rezultatu – tłumaczyła Beata. 

Kilka dni po tym zdarzeniu miała z Michałem wypadek na motorynce. Pękł jej łuk brwiowy nad prawym okiem. Babcia zauważyła, że teraz jest już całkiem podobna do prababki Eli. Ona też miała bliznę w tym samym miejscu. Wtedy Beatę zaczęły dręczyć senne koszmary. 

 

Koszmary senne i pamiętnik prababci

 

– Uciekam boso po śniegu przed jakimś mężczyzną albo walczę z kimś, kto ciągnie mnie za włosy i odcina warkocz. Bałam się zasypiać, budziłam się zmęczona – wspominała. – W tym czasie Michał nagle mnie zostawił.

– Widziałaś prawdę, to nie był sen – przerwałam. – To są przeżycia prababci. Powinnaś coś naprawić. Znajdź pamiętnik.

– W pudle na pewno go nie było – stwierdziła.

– Koniecznie go poszukaj – naciskałam. – W nim znajdziesz odpowiedź. Wygląda jak książka albo leży między książkami.

Beata wróciła po miesiącu. Była znacznie spokojniejsza.

– Znalazłam pamiętnik, a właściwie kilka kartek włożonych do starej książki. Resztę opowiedziała mama.

Okazało się, że prababka Elżbieta była nieślubnym dzieckiem. Jej rude włosy ujawniły prawdę o zdradzie małżeńskiej. Odziedziczyła je po pracodawcy swojej matki, który dyskretnie wspierał rodzinę do końca swoich dni. Przekazał Eli w testamencie ziemię. Jej przyrodnie rodzeństwo nie sądziło, że uwzględni w nim bękarta. I przeklęło prababkę. Od tamtej pory zaczęły spadać na nią nieszczęścia. Jakiś mężczyzna napadł ją, pobił i zgwałcił. Zostały jej po tym znak nad prawym łukiem brwiowym i córka, ukochana babcia Beaty. 

– Ale to nie wszystko – emocjonowała się dziewczyna. 

– Rozwiązana została jeszcze jedna zagadka. Mówiłam pani, że pewnego dnia Michał nagle przepadł. Okazało się, że wyjechał do Kanady. Dzisiaj wiem dlaczego. Jesteśmy spokrewnieni. Kiedy babcia usłyszała jego nazwisko, od razu się domyśliła, czyj to potomek. Łącznikiem pomiędzy nami była prababcia Elżbieta.

– To teraz już wiesz, po co były te koszmarne sny, ostrzeżenia. Elżbieta chciała uchronić cię przed związkiem z Michałem. Twoja babcia przez wiele lat miała wyrzuty sumienia, że nie opowiedziała ci tej historii. Pamiętała o klątwie. Wystraszyła się, że powtórzysz los prababki. Teraz ona może odejść w spokoju. Wspominałaś o ślubnej sukni prababki... 

Na ten temat

Tak, prababcia wyszła szczęśliwie za mąż w wieku 35 lat i urodziła syna – uśmiechnęła się Beata. 

– Masz 38 lat. Znasz takie powiedzenie, że gdy odchodzi starszy członek rodziny, to na jego miejsce przychodzi nowy? W okolicach czterdziestki ty też urodzisz syna.

– A klątwa? – spytała Beata.

– Już nie działa – zapewniłam ją z mocą.

 

Aida Kosojan-Przybysz 
poetka, piosenkarka i jasnowidz w czwartym pokoleniu, dar odziedziczyła po prababce.

Źródło: Wróżka nr 6/2017
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020