Wampirze SPA na przebarwienia i zmarszczki

Żeby odmłodnieć, potrzeba świeżej krwi. To nie przykazanie Nosferatu, lecz zasada wyznawana przez specjalistów od urody. I nie chodzi o krew wyssaną z cudzej szyi, lecz o własną!

 

Wampirze SPA

 

Na taki zabieg zdecydowały się już m.in. Kim Kardashian, Gisele Bündchen, Joanna Krupa. Odważysz się i ty? 

Płynna, krążąca w naszych ciałach tkanka ma nieprawdopodobne możliwości regeneracyjne. Odbudowuje, wzmacnia, odżywia. Oczywiście pod warunkiem, że sama nie jest chora ani osłabiona. Bo jeśli tak, to ciało także choruje. A niedożywione skóra, włosy czy mięśnie starzeją się i degenerują w przyspieszonym tempie.

Siedzący tryb życia, używki, monotonna dieta osłabiają cudowne właściwości krwi. Maleje w niej np. liczba trombocytów, czyli płytek, które są małymi „tragarzami”– wspomagają odnowę tkanek i roznoszą po organizmie potrzebne mu substancje (np. serotoninę).

 

reklama

Jak wzmocnić krew, aby stale nas odmładzała?

 

Przez długi czas starano się to osiągać dietą. Nie wszystkie składniki jedzenia, nie mówiąc już o suplementach, są łatwo wchłaniane z układu pokarmowego. Całkiem niedawno udało się jednak znaleźć inny sposób na pobudzenie zdolności regeneracyjnych krwi. To polegająca na iniekcji osocza bogatopłytkowego metoda PRP (Platelet-Rich Plasma), która przebojem podbija właśnie w naszym kraju salony urodowe.

Zabieg trwa około godziny. Zaczyna się jak u Hitchcocka. Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. W tym wypadku „trzęsieniem ziemi” jest ukłucie i pobranie do strzykawki niewielkiej ilości krwi (o objętości fiolki). Po odwirowaniu w specjalnym urządzeniu płyn się rozdziela na 3 warstwy: erytrocyty, koncentrat PRP i osocze ubogopłytkowe. Do strzykawki wraca tylko środkowa warstwa. Stężenie płytek jest w niej bardzo wysokie. Okazuje się, że taki koktajl – po wstrzyknięciu (na zasadzie mezoterapii igłowej) w zmarszczki, blizny, przebarwienia i bruzdy na skórze – uruchamia naturalne zdolności regeneracyjne organizmu i uwalnia ukryte w płytkach krwi czynniki wzrostu. Przyspiesza to namnażanie się komórek skóry i tkanki łącznej.

Pobudzony zostaje również wzrost naczyń włosowatych, więc z kopyta rusza produkcja kolagenu, kwasu hialuronowego oraz komórek macierzystych. W kilka tygodni po zabiegu (czy raczej po serii 3-4 zabiegów wykonywanych co 7-14 dni) zmarszczki się wyraźnie spłycają, skóra staje się sprężysta i młodsza, przebarwienia znikają.

Brzmi nieźle, prawda? Tyle że, jak ze wszystkim, tak i tu jest druga strona medalu. Zabiegi są dość kosztowne (ok. 500 zł) i lepiej na nich nie oszczędzać. Do separowania warstw osocza powinny być wykorzystywane bardzo precyzyjne (a więc drogie) wirówki, na które mniejsze salony kosmetyczne raczej sobie nie pozwolą. Urządzenia gorszej jakości mogą pozbawiać płytki osocza regeneracyjnych właściwości. I druga sprawa – nie jest to zabieg bezkrwawy ani bezbolesny. Zrobienie w twarzy kilkudziesięciu małych otworków naprawdę przywodzi na myśl legendy o wampirach. Nie każdy jest gotów się z tym zmierzyć!

 

Uroda z igły


Elżbieta Malicka, kosmetolog z wieloletnią praktyką, która łączy najnowsze osiągnięcia kosmetologii z tym, co daje nam natura, tłumaczy:

Wampirze spa, czyli wstrzykiwanie w zmarszczki i bruzdy osocza bogatopłytkowego, polega na pobudzeniu skóry do naturalnego wzrostu, regeneracji i odbudowy. To nowa metoda. Ale nie jedyna. Bo produkcję kolagenu w skórze można uruchomić (choć z nieco mniejszą skutecznością) także przez samo mechaniczne jej naruszenie. Czyli skaleczenie. Do tego sprowadzają się metody polegające na zrobieniu wielu nakłuć o głębokości ok. milimetra, takie jak dermapeny, rolcid czy mezoterapia (ta ostatnia jest też wykorzystywana do wstrzykiwania osocza). Te zabiegi, podobnie jak metoda PRP, muszą być robione w gabinecie kosmetologicznym.

Istnieje też możliwość zrobienia podobnego zabiegu samemu. Służą do tego kosmetyczne rolki. Wbudowane w nie igiełki wnikają w skórę tylko na głębokość 0,3 mm, niepotrzebne jest więc znieczulenie. Płytkie skaleczenia nie naruszają naczynek krwionośnych, metoda jest więc bezkrwawa. Niektórzy łączą ją ze stosowaniem kremów typu anty-aging. Pomysł teoretycznie dobry, bo przez naruszoną skórę mają szansę przeniknąć w głąb np. cząsteczki kolagenu (normalnie zbyt duże, by pokonać barierę naskórka), ale trzeba uważać z doborem kosmetyków. Te słabszej jakości mogą bardziej zatruć niż odmłodzić organizm – zawierają wiele konserwantów.

Na ten temat

Tekst: Krzysztof Kwiatkowski

Fot. Shutterstock

Źródło: Wróżka nr 6/2017
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl