Facet musi się bać!

Dominy, czyli silne kobiety, rozkazują facetom, upokarzają ich, zadają ból. A oni są szczęśliwi!

 

Lady Veronę poznaję na forum Wiedźmy – silne kobiety – dominy. Tym się właśnie zajmują: rozwijają moc kobiet. Dzięki niej spojrzysz na nie z zupełnie innej perspektywy niż ta, jaką możesz znać z okładek filmów z pornografią. Seks? Nic z tych rzeczy. Dlaczego silne kobiety wchodzą w relacje z „uległymi”? – Ja to robiłam, bo mnie to śmieszyło – mówi Wera. – Miałam z tego frajdę, studiowałam psychologię człowieka. Ale niektóre kobiety chcą leczyć swoje kompleksy tym, że faceci im usługują. To nie jest dobra motywacja… Weronika z Facebooka przywodzi na myśl blogerki makijażowe. Przerysowana twarz, zbyt barwna jak na codzienny spacer. Wygląda jak członkini grupy motocyklowej. To zresztą prawda, jeździ motorami i buja się z facetami w skórach. Ale mogłaby równie dobrze być chudą blondynką w dżinsach. Nie widać po niej silnego charakteru. W domu ma wiele szuflad. W kilku stłoczyła szminki, podkłady, cienie do powiek oraz niezliczone pędzle i kredki. Lustra, lusterka, perfumy. W innych pejcze, sznury, baty, kajdanki. Pod spodem czarne ciuchy nabijane ćwiekami. Jeżeli sięgniesz do najwyższej – znajdziesz obroniony na piątkę dyplom z filozofii. Jest też absolwentką Akademii Muzycznej na kierunku wiolonczela. Zna biegle niemiecki, uczy w szkole językowej. Ma dwa małe psy. Wcale się jej nie boją.

 to ja decyduję, co mu zrobię

 

Jacy faceci przychodzą do Dominy? Kto szuka jej na internetowych forach dla wtajemniczonych? Na pewno ci, co mają braki w swojej sferze intymnej. Ale nie mogą wymagać „innej usługi seksualnej”. Wymagania to zaprzeczenie uległości. To nie pies kupuje panu obrożę. – Są tacy, co myślą: „przyjdę do dominy, zapłacę kilkaset złotych i ona mi zrobi coś, czego ja nie mam w swoim życiu”. Ja takich odrzucam, bo mnie to nie bawi. Niech idą sobie do agencji towarzyskiej… To ja decyduję, co zrobię. Prowadzę rozmowę. I kiedy wiem, co ktoś lubi, to zrobię to w taki sposób, żebym ja również miała frajdę. Jego strach daje mi przyjemność. On boi się przełamać w pewnych sprawach, ale właśnie z przełamywania granic uległy czerpie przyjemność. To jest gra umysłów – mówi Wera. Poznała ich wielu. Niektórzy na co dzień muszą wymagać, decydować, oceniać podwładnych. Ale chcą odwrócić role. Jak pani prezeska, która chciałaby czasem poczuć się małą dziewczynką. Tylko nieco bardziej perwersyjnie. Druga grupa to synowie dominujących matek. Ci nie odnajdują się w świecie, gdzie muszą być sami za wszystko odpowiedzialni. Może dostawali w domu lanie i podświadomie stworzyli sobie taki wzorzec: dom-poczucie bezpieczeństwa-ból? A może fantazjowali w dzieciństwie o matce kolegi, o ostrej nauczycielce? Do domin przychodzi też wielu fetyszystów. – Byli u mnie mężczyźni, którzy lubili się przebierać w rajstopy, ale w życiu nie zrobiliby tego przy swojej kobiecie. Wstydzili się, że ich żona odbierze to jako dewiacje. Uczę ich, jak mają rozmawiać z żoną, żeby przekonać ją do tego. To niecodzienna rola dominy jako mentorki – opowiada Weronika.

bajkopisarze i ciekawi chłopcy

 

– Jeden mój uległy poznał przedszkolankę. A sam bardzo lubił być wiązany i strasznie się stresował, że nie będzie spełniać swoich potrzeb. Postanowiliśmy wycofać się z naszej relacji, żeby mógł rozwijać związek, ale dawałam mu wskazówki, jak „zagadać” z tamtą kobietą. Okazało się, że trafił na świetną babkę, która nie miała żadnych oporów. Bo przecież każdy chce mieć kogoś takiego blisko, z kim będzie mógł realizować swoje fantazje. Nie tylko życiowe, np. wspólne robienie kanapek, ale żeby czuć się swobodnie w sferze seksualnej. Wbrew pozorom są faceci, którzy nie chcą realizować marzeń, chodząc do kogoś innego, ale z kimś, z kim są w związku. A skąd ludzie wiedzą, że lubią być wiązani? Są ciekawi. Wiedzą, czego chcieliby spróbować. Ale – jak śmieje się Wera – mężczyźni często są jak bajkopisarze. – Przyszedł do nas kiedyś chłopak. Opowiedział, że jest masochistą, że lubi ból. Więc „klapnęłyśmy” go z koleżanką trzy razy po tyłku... a on zaczął się trząść jak osika. To naprawdę było lekko, a on od razu wymiękł. A czego to nie pisał, chojrak! Z jakimi to on dominami i czego to nie robił. Jakby zęby na tym zjadł. A był po prostu chłopcem ciekawym tego, co będzie. Nie chciałyśmy go męczyć. Kazałyśmy mu posprzątać, pomyć naczynia i pójść do domu.

facet sprząta i płaci

 

Dominacja bywa po prostu tym – posprzątaniem, wykonaniem rozkazu, klęczeniem na twardej podłodze. – Kiedyś przyjechał do mnie facet z drugiego końca Polski, z Sanoka. Taki kawał drogi tylko po to, żeby mi posprzątać mieszkanie. I nic więcej. Owszem, robił to nago, ale żadnego dotykania! I jeszcze mi za to zapłacił. Bo to przywilej posprzątać dominie, a za przywileje się płaci. Taka elitarna przyjemność. Na co dzień Wera chodzi w czarnych skórzanych ciuchach. Lubi czuć się sexy, a to taki wabik, żeby później pokiwać palcem i powiedzieć: „E, e, nie wolno ruszać!”. Ale do dominacji niepotrzebna jest skóra i bat. Jeśli ma się wyobraźnię, wystarczy wałek. Atrybutem dominy jest jej umysł. To, że zawsze jest zdecydowana. – Ja się tego uczyłam, bo w życiu nie zawsze taka jestem. W związkach dawałam facetom wchodzić sobie na głowę. Nauczyłam się stanowczości, właśnie będąc dominą – tłumaczy Weronika. – Zawsze jestem sympatyczna, ale kiedy zaczynamy się bawić, wchodzę w rolę. Wtedy jestem Panią Dominą. Kiedy zaczyna się sesja, znika uśmiech osoby, którą jestem na co dzień. Są uwagi, są złośliwe uśmieszki. Nie ma się co obrażać. Tylko że jeśli domina „przegina”, to facet zaczyna postępować na odwrót, na przekór. Skoro jest w niej wrażliwość, są słabe punkty – czy nikt nigdy nie skrzywdził jej podczas niebezpiecznych zabaw? Czy żaden facet nie odpowiedział przemocą i agresją na jej „klapsy”? – Nie. Ale znam dominy, które mają problem z uległymi. To kobiety, które odreagowują swoje niepowodzenia życiowe. Dla nich to nie jest gra. One wyładowują frustracje na facetach. Ulegli nie przychodzą po to! Nawet oni mogą zareagować gniewem i „odwinąć się”.

nietykalna bogini

 

Na sesji nigdy nie ma seksu. Domina z prawdziwego zdarzenia nigdy nie ulegnie mężczyźnie. Te, które uprawiają seks, nie mają u nich szacunku. – To już nie jest dominacja, tylko prostytucja – ocenia Wera. – Owszem, można się uwodzić na różne sposoby. Nie mówię, że nie ma dotykania części erogennych. Jego. Ale nie moich! Ja na to nie pozwalam. Na sesji imiona nie są istotne. Ona jest Panią Verą albo Lady Veroną. Czasami jest po prostu Panią albo Królową. – W każdym razie nie jesteśmy „na ty” – zastrzega. Domina nie musi być ubrana w skórzaną zbroję. Ale musi mieć zbroję psychiczną. Jeżeli dajesz tej drugiej osobie to, co dajesz swojemu partnerowi – to już nie ma tabu, już nie ma tej świętości, o której uległy może jedynie pomarzyć. Już nie jest sobie w stanie postawić ciebie na piedestale. Dlatego prawdziwe dominy nie uprawiają seksu z uległymi. – Facet może mi pomasować nogi. Może mi wylizać buty. To pokazuje, że ja jestem górą, a on musi, niestety, lizać podeszwy. Wera bawiła się z facetami w coś takiego jak dominacja finansowa. Nie spotykała się z nimi, rozmawiali przez Skype’a. Ona w tym czasie mogła zajmować się swoimi sprawami, a oni mieli po prostu grzecznie klęczeć. I robili jej przelew. To też była sesja. Niektórych panów kręci ryzyko bycia szantażowanym, jednak tego Wera nie próbowała. Zaznacza, że szantaż jest niedozwolony w Polsce, a ona lubi być niezagrożona. Są jednak dominy, które mają „haka” na uległego. Na przykład każą robić mu coś obleśnego i nagrywają to na wideo. A on ma się bać, że to upublicznią. – Nigdy nie zrobiłaś nikomu krzywdy? – pytam. – Nie. Siniaki się zdarzały, ale nigdy do krwi. Mnie to nie kręci. To już jest bardziej sado-maso, a nie dominacja – odpowiada.

parę klapsów dla męża

 

Zwykłe związki Wera nazywa waniliowymi. Dlatego, że lody waniliowe mają najprostszy smak. Owszem, też mogą być urozmaicone, jest w nich miejsce na odgrywanie ról – pielęgniarki, nauczycielki, karcącej pani. Ale to nie jest BDSM – skrót pochodzi od słów Bondage, Discipline, Sado-Maso, czyli związanie, dyscyplina, dominacja (przymus) i uległość (ból). Albo S jak slave (niewolnik) i M jak Master (pan, a w tym wypadku pani). Weronika śmieje się, że BDSM to Bardzo Dobra Szkoła Miłości. Istnieją związki FEMDOM, w których kobiety są dominujące. Weronika ma takie koleżanki. Ale nie oznaczają one nieustannej dominacji, jak sobie to niektórzy wyobrażają. Zwłaszcza kiedy są dzieci. Wychowanie jest wówczas sferą wspólną. A tamta jest bardziej do łóżka. Czasem dominacja wyraża się w tym, że facet gotuje, pierze i zajmuje się domem. Natomiast nie pokazuje się dziecku, że mama taty nie szanuje. Ono nie zrozumie, że to jest konwencja. To musi zostać między dorosłymi. – Mamy stronę perwersyjną i spokojną. Wielu uległych chciało związać się ze mną dlatego, że jestem dominą, a nie dlatego, że jestem Weroniką. Chcieliby, żebym 24 godziny na dobę wymyślała im zabawy. Nie da się tego robić wciąż. Nawet domina po jakimś czasie czuje się wyeksploatowana. Dlatego to może być tylko etap albo jedna ze sfer życia. Inaczej mnie by to znudziło. W swoich związkach dominy wcale nie są takie władcze jak podczas sesji. – A jak jest u ciebie? – dopytuję. – W związku przestaję być dominą. Tam, gdzie jest związek, musi być zaufanie. Bawię się w to, kiedy jestem singlem. Nie każdy facet czułby się dobrze, wiedząc, że jego kobieta ogląda innego mężczyznę nago. Ja absolutnie nigdy nie dawałam swoim facetom odczuć, że jestem dominą. Ale często wykorzystywali to przeciwko mnie. Kiedy mówiłam mojemu facetowi, żeby coś zrobił. „Tak, bo ty jesteś dominą!” – odpowiadał. Tak jakby obowiązki nie były częścią wspólnego życia. Może tak się składało, że trafiałam na słabych facetów. I szczerze mówiąc, uważam, że niektórym naprawdę przydałoby się trochę klapsów.

 

Karolina Duszczyk

fot.:shutterstock

 

reklama
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019