W mojej torebce przez okrągły rok znajdują się specjalne szczypce do usuwania kleszczy. Znajdują się tam od czasu, kiedy po leśnym spacerze nabyłam kleszcza, a że byłam z wizytą u znajomych i okazało się ze koledzy nie mają czym go wyjąć nabyłam swój sprzęt, który od tej pory mam zawsze pod ręką. Nigdy nie wiadomo kiedy będę miała kolejne zbyt bliskie spotkanie z kleszczem :)