Pluton niesie zmiany

Kiedy Pluton przejdzie przez ważną planetę horoskopu urodzeniowego, nic nie jest już takie samo. Jego koniunkcja z Wenus oznacza nową miłość. Przekonała się o tym Ludwika.

        *        *        *


Pięć lat już minęło od rozwodu Ludwiki. Prawie nie zauważyła, że tak długo wiodła życie singielki. Ani razu nie była na randce, żaden mężczyzna się nią nie zainteresował i vice versa.

Nie odczuwała samotności, temat bycia w związku ulotnił się z jej życia. Skoncentrowała się na pracy oraz wychowaniu syna. Przeprowadziła się, ograniczyła swoje zajęcia na uczelni, gdzie wykładała biochemię, i zajęła się prowadzeniem warsztatów na temat naturalnych kosmetyków, zaczęła je też sprzedawać. Cieszyła się, że w swojej nowej egzystencji poznała ciekawe kobiety: poszukujące, świadome, piękne, kochające naturę i siebie. To było dla niej coś zupełnie nowego, ponieważ do tej pory w środowisku naukowym otoczona była prawie wyłącznie przez kolegów.

Świetnie dostosowała się do zasad panujących w męskim świecie, gdzie rządziły: konkret, sztywna hierarchia, wyniki badań. Metodyczność, cierpliwość, determinacja, perfekcjonizm. W tych okolicznościach szła jak burza i w życiu zawodowym znacząco wyprzedziła męża, tak jak ona biochemika. Ambicje Michała okazały się mierne, w przeciwieństwie do dążenia do wygodnej egzystencji przy boku nadzwyczaj zaradnej żony.

Wreszcie poczuła się zmęczona, wręcz wypalona, znudzona. Czuła, że chyba doszła do ściany. Romans męża z młodziutką asystentką był impulsem nie tylko do rozstania, ale w ogóle do zmiany życia. Głośne mieszkanie w centrum stolicy, pełne zakurzonych książek, zamieniła na małe lokum na obrzeżach miasta, nad rzeką. Tak, jak zawsze chciała. Miejsce samochodu zajął rower typu holenderskiego, grafitowe garsonki poszły w niepamięć na rzecz kolorowych sukienek: turkusowych, miętowych, w kwiaty. No i wreszcie zajęła się swoimi kochanymi kosmetykami.

Na zewnątrz wiele się działo w życiu Ludwiki po rozwodzie. A wewnątrz? Pokonywała lęki. Bywało, że budziła się w środku nocy zlana zimnym potem, z uczuciem przytłaczającego ciężaru w klatce piersiowej. Konsekwentnie wybierała niepewność zamiast iść utartymi ścieżkami. Kto rzuca etat i prestiż na rzecz ryzyka finansowego w działalności, która przynosi więcej znaków zapytania niż twardych danych? Kto zostawia tak zwany dorobek życia, kupuje nowe sukienki i kręci pilingi na bazie oleju kokosowego? Tak, nieraz musiała zacisnąć pasa i co rusz wykazywać się inwencją twórczą, by zacząć funkcjonować zupełnie inaczej niż dotąd.

reklama


Ludwika chwilami była zdania, że zwariowała. Na szczęście jednak nie zagłębiała się w te myśli. Praca nad stroną internetową, szukanie dobrych opakowań na kremy czy wreszcie wywiadówki w szkole syna skutecznie odwodziły ją od tego typu rozważań. Uważała, że tak ogólnie świetnie się trzyma w tym nowym życiu. Nowe przyjaciółki twierdziły, że brakuje jej tylko mężczyzny. No może, odpowiadała, ale niespecjalnie się za nim rozglądała. Nie miała ani czasu, ani chęci.

Pojawił się sam. Łukasz, wysoki biznesmen z seksownym zarostem i silnymi dłońmi, zaproponował jej wspólny interes kosmetyczny. Jeśli chodzi o biznes, szybko i sprawnie się dogadali. Schody zaczęły się dopiero wtedy, gdy się zorientowała, że po prostu podoba się Łukaszowi jako kobieta. Bo myślała, że się co najwyżej przyjaźnią i tak pozostanie. 

Nie miała mu nic do zarzucenia. Tak, był przystojny, męski, inteligentny, wolny, zabawny, odważny. I poważnie nią zainteresowany. A ona najchętniej schowałaby się do mysiej dziury. Już brakowało jej inwencji, żeby znajdować wymówki, kiedy zapraszał ją na kolejne lunche, kolacje, kino. Nie chciała odbierać jego telefonów, zaczęła nawet myśleć o tym, żeby zrezygnować ze spółki, która się obiecująco rozwijała. Nie wiedziała, dlaczego się tak zachowuje. Odpowiedź postanowiła znaleźć w swoim horoskopie urodzeniowym. 

Pluton wywraca życie do góry nogami 
komentarz astrocoacha Aleksandry Nowakowskiej  

Nieczęsto zdarza się, że ktoś puka do astrologa, kiedy stoi u progu nowego, obiecującego związku i właśnie dokonał udanej rewolucji w swoim życiu. Ludzie raczej spoglądają w układy planet, gdy relacje im się sypią, podobnie jak reszta życia. Napotykają na poważne blokady i stoją w miejscu niczym kołek. Problem Ludwiki był zgoła odmienny.

Jako zodiakalny Baran Ludwika potrafi działać i bez problemu zdobywa nowe terytoria. Przejście przez jej Słońce Urana, planety, która potrafi w jednej sekundzie zmienić życie o 180 stopni, popchnęło ją do rozwodu i podjęcia nowej pracy zarobkowej. Nie było to dla niej tak bardzo trudne, jak by się mogło wydawać.

Baran żyje według zasady: „Możesz to zrobić!". Ale to nie koniec zwrotów w życiu Ludwiki. Siedziała ze mną przed swoim kosmogramem, kiedy Pluton tranzytował jej Wenus w znaku Koziorożca. Od tej planety w żeńskim horoskopie zależą odcień kobiecości, temperament oraz związki. Wenus w Koziorożcu dała Ludwice łatwość obracania się w świecie nauki, dążenie do prestiżu, bycie opoką dla męża, rodziny, spore ambicje, umiłowanie stabilności, ogromną siłę przebicia. Do czasu!

Pluton ma to do siebie, że kiedy dotyka jakiejś osobistej planety, to jakby przewraca ją na lewą stronę. Funduje coś w rodzaju pralni chemicznej dla tej sfery życia, którą owa tranzytowana planeta reprezentuje. Zawsze oznacza głęboką psychiczną transformację. W przeciwieństwie do Urana, który zaskakuje niespodziankami niosącymi zmiany (romans eksmęża), Pluton zmusza do spojrzenia w swoje wnętrze. Musimy się spotkać sami ze sobą.

Ludwika stanęła więc wobec nieuniknionej przemiany siebie jako kobiety. Tranzyty Plutona to zadanie na jakieś dwa lata. Ludwika już się zmieniła. Wreszcie odnalazła w sobie energię drugiej kobiecej planety, Księżyca – u niej w delikatnych, artystycznych i jakże kobiecych Rybach.

Kosmetyki, kręgi kobiet, zwiewne sukienki – to już się wydarzyło. Teraz planety chciały, żeby Ludwika wypróbowała tę nową siebie u boku mężczyzny. I to nie leniwego, mało męskiego, podporządkowanego Wenus w Koziorożcu, tylko takiego, który nie wejdzie pod pantofel, bo jest równie mocny jak Ludwika. I ona tego się właśnie bała. Przede wszystkim nieznanej siebie. Cóż można było jej poradzić? Żeby odebrała telefon od Łukasza i dała się wreszcie zaprosić na kolację. 


WR 
fot. shutterstock 

Źródło: Wróżka, nr 12/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019