Runiczna magia

jord4 copyMagia runiczna jest pierwotna, nieokrzesana. Bo runy to twarda i konkretna materia. Nie ma tu miejsca na zawiłości. Jest, jak jest, mówią. Jeśli pójdziesz tą drogą, będziesz mieć po kamieniach, jeśli tą, po piasku – tłumaczy Adrian Urbaniak, który od 20 lat żyje według wskazówek run.

 

Nie ma hełmu z rogami. I nie był nawet w Skandynawii. Ale w głębi duszy Adrian Urbaniak to Wiking. – Nie Wiking, a Skandynaw – prostuje Adrian. – Wiking to zawód, jak kowal czy cieśla. Wikingowie szukali terenów do zamieszkania, podbijali obce ziemie. Dlatego trafniejszym określeniem jest rodzimowierca, czyli osoba, która pielęgnuje stare tradycje. Albo Ásatrú, co oznacza wiarę w Asów – skandynawskich bogów. Skandynawowie przebywali kiedyś na naszych ziemiach i zostawili po sobie wiarę. Słowiańska mitologia jest podobna do nordyckiej. „Jord Kraina Mocy" to jego świat. Świat, w którym tworzy rzeczy piękne, pomagające ludziom osiągnąć cele i uchronić się od nieszczęść.

Runy jeżdżą z nim w samochodzie, nosi je na sobie, wiszą na ścianie przy jego łóżku. Są w jego mieszkaniu dosłownie wszędzie, w kuchni, w pokoju. – To jest pasja, to jest powietrze, którym oddycham – tłumaczy. Adrian płynnie czyta i pisze alfabetem runicznym. Przydaje się to, gdy nie chce, by ktoś poznał jego notatki. Choć czasem zdarzają się wpadki. – W liceum, przed klasówką z chemii napisałem ściągę runami na tablicy. Byłem pewien, że nikt poza mną tego nie odczyta. Ale weszła nauczycielka, popatrzyła na tablicę i westchnęła: „Adrian, jak tak można!". I starła moją ściągę! Okazało się, że też zna mowę run.

Jak wyjaśnia, magia runiczna jest surowa, pierwotna, nieokrzesana, silnie związana z ziemią. Bo runy to twarda i konkretna materia, jak skała. Składają się wyłącznie z linii prostych. Nie ma tu miejsca na niuanse czy zawiłości. Jest, jak jest. I kropka, zdają się mówić. Wóz albo przewóz. Jeśli pój- dziesz tą drogą, będziesz mieć po kamieniach, jeśli tą, po piasku. Może dlatego ten rodzaj magii upodobali sobie przedsiębiorcy. Wielu z nich korzysta z pomocy Adriana. Bo on np. potrafi sprawdzić i wyrównać energię miejsca, gdzie będzie prowadzona działalność. To coś jak feng shui, tylko w wydaniu nordyckim, a więc zdecydowanie nam bliższym. Ostatnio stworzył logotypy kilku firmom. Dyskretnie wplótł w nie runiczne symbole. Wcale nie rzucają się w oczy, ale są i działają.

reklama

Medytując z runami
– Gdy miałem kilkanaście lat, w moje ręce trafiła „Edda poetycka" – wspomina Adrian. – Przeczytałem ją z zapartym tchem, zafascynowała mnie mitologia mieszkańców północnych krain. Wtedy też poznał runy. Na początku były dla niego tylko tajemniczymi znakami. Z czasem zorientował się, że można zrobić z nimi coś więcej niż tylko czytać je i pisać. Jego związek z runami trwa już blisko 20 lat. Sporo przy nich medytuje, rozmawia z nimi. Każdy dzień rozpoczyna od wyciągnięcia jednej runy lub kilku i zadaje pytanie, jaka energia panować będzie dziś wokół niego. – Ale też wcale nie trzeba mieć run, by pytać o radę – tłumaczy.

– Wystarczy pomyśleć pytanie, wysłać je w przestrzeń i czekać na odpowiedź. Ona prędzej czy później przyjdzie. Świat nieustannie z nami rozmawia językiem symboli. Czasem radzi, czasem os-trzega, czasem nawet na nas krzyczy. Nie wolno tego przegapić, aby potem nie żałować. Są sytuacje, gdy nie da się użyć run, np. prowadząc samochód. Ale zawsze możemy zadać w myślach pytanie i rozglądać się dookoła, która runa pierwsza do nas przyjdzie. Bo one są wokół nas, w kształtach drzew, formach krajobrazu, nie tylko tego dzikiego, także stworzonego ludzką ręką. Np. znak drogowy: skrzyżowanie równorzędne. To przecież runa Gebo! I tak oto pojawia się odpowiedź.

Źródło: Wróżka nr 9/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020