Częste mycie skraca życie

Czy wiecie, że mydło, przez niektórych zwane „diabelskim wynalazkiem Fenicjan”, czyni skórze więcej krzywdy niż pożytku?

 

Ile lat można się nie myć? Dziewięć! Kanadyjka Jackie Hong, reporterka śledcza z „Yukon News”, pożegnała się z mydłem już w szkole średniej. Odkryła, że do mycia ciała wcale nie jest potrzebny arsenał środków czystości. Że woda i myjka też dają radę. To doniosłe odkrycie zawdzięcza pewnemu artyście, który zdradził jej w rozmowie, że nie używa mydła już od 20 lat. „Czy ja śmierdzę?”– zapytał Jackie, a jej nos nie wyczuł żadnych przykrych zapachów. Jackie Hong zrezygnowała z mydła po tej rozmowie. I ani trekking w tropikalnej dżungli, ani kilkunastogodzinne kelnerowanie nie zmusiły jej, by sięgnąć po pachnącą olejkami eterycznymi kostkę. Mydła unikają też jej chłopak i liczne grono znajomych, którzy przekonali się do kąpieli bez środków czystości. Jackie zyskała sławę – o jej życiu bez mydła piszą w kolorowych magazynach na całym świecie.

brud, a może raczej ochronny płaszcz?

 

Podobnie jak o Davidzie Withlocku, inżynierze chemiku, który ostatni prysznic wziął w 2003 roku. I nie śmierdzi! Myje tylko zabrudzone części ciała. Oczywiście bez mydła, diabelskiego wynalazku Fenicjan. Bo mydło usuwa ze skóry nie tylko brud, lecz także naturalne składniki stanowiące jej barierę ochronną, m.in. białka strukturalne (kolagen, elastynę), lipidy naskórkowe (fosfolipidy, trójglicerydy), wolne kwasy tłuszczowe, skwalen. To płaszcz hydrolipidowy, który osłania skórę przed zanieczyszczeniami, promieniowaniem UV, szkodliwymi warunkami atmosferycznymi, utratą wody. Skóra gładka i nawilżona? To znak, że płaszcz hydrolipidowy jest w dobrej kondycji, a naturalny odczyn pH skóry waha się między 4,5-6, czyli jest kwaśny. Skóra przesuszona, szorstka, podatna na podrażnienia? Alarm! Jej odczyn to powyżej 6 pH, czyli jest zasadowy.

kosmetyki z gleby

 

Łatwo się domyślić, że Withlock jest bardzo czuły na punkcie pH swojej skóry. Powodem jest nie tylko chęć, by dobrze się prezentować – młodo, świeżo i powabnie. On nie myje się od 15 lat w ramach eksperymentu naukowego. Jego teza brzmi: pot jest bezwonny, to żyjące na skórze mikroorganizmy i bakterie rozkładają go, w efekcie powstaje między innymi amoniak. Stąd zapach. Ale są inne bakterie, które żywią się amoniakiem – bakterie nitryfikacyjne. Należy im stworzyć dogodne warunki rozwoju na skórze, czyli nie myć się z użyciem detergentów, a wtedy problem brzydkiego zapachu rozwiąże się sam. Whitlock się pomylił, bakterie z jego skóry nie dały rady. Otoczył go nieprzyjemny „swąd”. Zamiast pod prysznic, udał się jednak na łąkę i wyizolował bakterie Nitrosomonas z gleby. Hodował je w laboratorium na pożywce z amoniaku i minerałów. I nie zawiódł się – proces nitryfikacyjny szedł pełną parą. Bakterie utleniały amoniak i sole amonowe do azotynów i azotanów. Badacz wybrał więc jeden szczep bakterii i przetestował go na własnej skórze. Dosłownie. Po kilku miesiącach zauważył, że choć się poci, nie wydziela przy tym już przykrego zapachu. Jak twierdzi, poprawił się stan jego skóry. Odkryciem podzielił się ze światem. Założył firmę AOBiome i ze wspólnikami zaczął produkować kosmetyki Mother Dirt. Spreje, mleczka nawilżające, szampony zawierają oczywiście bakterie nitryfikacyjne, ale żadnych konserwantów czy związków chemicznych. Mała butelka wystarcza na miesiąc i kosztuje 49 dolarów. Podobno po czterech tygodniach spryskiwania się sprejem dwa razy dziennie można zauważyć pierwsze efekty.

sterylny nie znaczy zdrowy

 

No dobrze, ale po co Withlock urządza krucjatę przeciwko mydłu? Dlaczego odradza zbyt częste kąpiele? Przekonuje, że przesadzamy z kosmetykami. Każdego dnia wraz z szamponami, odżywkami, balsamami przeciętny Amerykanin aplikuje na skórę 126 substancji chemicznych. Jedna z polskich blogerek „beauty” wyliczyła na swoim blogu, że w 2017 roku zużyła 189 kosmetyków „do szeroko pojętej pielęgnacji”: 64 do twarzy, 51 do włosów, 74 do ciała. Inna zamyka 2018 rok z 221 zużytymi kosmetykami na koncie. Choć przeciętnemu Polakowi daleko do wyników blogerek, branża kosmetyczna rośnie w siłę. Z wyliczeń firmy doradczej Deloitte wynika, że wartość rynku kosmetycznego w 2018 roku wyniosła 19 mld zł, a do 2021 ma wzrosnąć do 20 mld zł. Te statystyki mogą brzmieć optymistycznie. Zaczęliśmy o siebie dbać. Chcemy mieć gładką cerę, lśniące włosy i nie wonieć kwaśnym potem. Nie tylko czyścimy i pielęgnujemy swoje ciało, lecz także najbliższe otoczenie. Wypowiedzieliśmy wojnę zarazkom, a branża środków czystości dała nam oręż: płyny, mleczka, proszki, spreje. Ideałem jest sterylne wnętrze. Ale czy na pewno „sterylny” znaczy „zdrowy”? Withlock, Hong i inni, którzy zarzucili mydło, powiedzieliby, że nie. Bo sterylność jest wrogiem mikrobiomu ludzkiej skóry. O co chodzi?

sekretne życie skóry

 

Człowiek jest ciekawą formą życia. Nasze ciała to nie tylko biont (istota żywa), lecz także holobiont – symbiotyczna sieć złożona z gospodarza i bilionów mikroorganizmów: bakterii, grzybów, wirusów, roztoczy. Ciało dorosłego mężczyzny o wadze 70 kg posiada 3 biliony komórek, na które przypada 3,9 biliona bakterii. Ogółem od 2 do 2,5 kg masy ciała to mikroby. Zasiedlają one także różne zakamarki powierzchni skóry – na 1 centymetrze kwadratowym może żyć aż milion drobnoustrojów. Liczba gatunków bakterii zasiedlających skórę waha się od 500 do 1000. Najwięcej różnych bakterii, średnio 44 gatunki, występuje na przedramieniu, najmniej, ok. 15 gatunków – za uszami. Głównie są to bakterie glebowe, w większości korzystne dla organizmu, z którego gościnności korzystają. Ale organizm korzysta też z nich.

zarazek – twój przyjaciel

 

„Bez wątpienia mikrobiom skóry ma znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, warunkuje prawidłowe działanie limfocytów T obecnych w skórze, określanych mianem strażników skóry” – podkreśla prof. nauk biologicznych Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego w artykule „Mikrobiom ludzkiej skóry”. Z licznych badań wynika, że im mniejsze zróżnicowanie mikrobioty, tym większa skłonność do atopowego zapalenia skóry (AZS). Ponadto skład gatunkowy mikroorganizmów u osób chorych na AZS jest inny niż u zdrowych. Na razie badacze wyjaśniają, w jaki sposób nieodpowiedni skład mikroorganizmów wpływa na rozwój choroby. W większości są jednak zgodni, że nadużywanie środków chemicznych i obsesyjne czyszczenie skóry raczej niszczy mikrobiom, niż mu pomaga. Prof. Skubała zwraca uwagę na paradoks. Mało kto próbuje zwalczać mikrobiotę jelitową, a wręcz większość stara się ją wspomagać – probiotykami i jogurtami. Te same osoby nie szczędzą środków antybakteryjnych, by wysprzątać dom na błysk, ani kosmetyków do ciała. Ono też ma być sterylne. „Kiedy używamy antybakteryjnych mydeł, jest bardziej prawdopodobne, że zachorujemy, niż gdybyśmy w ogóle ich nie użyli” – pisze Rob Dunn, biolog z North Carolina State University, w książce „The Wildlife of Our Bodies”.

Badacz nawołuje, by zerwać z zarazkofobią. Nie oznacza to jednak, że od razu należy iść w ślady Jackie Hong i Davida Withlocka i zrezygnować z kąpieli. Albo naśladować Zygmunta Kałużyńskiego, który był znany nie tylko z zamiłowania do sztuki filmowej, lecz także i braku higieny. W artykule opublikowanym na łamach „Polityki” pisał beztrosko: „(…) nie odczuwam wstydu, że mydło w moim być może zbyt długim życiu odegrało rolę tylko umiarkowaną”. Ważne, żeby mydło nie było najważniejsze. Wtedy pożyteczny mikrobiom będzie trwać niezagrożony, a my wraz z nim. W końcu z bakteriami tworzymy relację symbiotyczną, a to zobowiązuje.

 

Ewa Pluta

fot.: SHUTTERSTOCK

 

 

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020