Zielone dziecko

shutterstock 400051969Czy dzieci, które „jedzą trawę", są niedożywione? Gorzej rozwinięte umysłowo, chorowite? Czy może raczej szczupłe, bystre, pełne energii i bardziej odporne? Warto rozważyć, czym żywić dziecko, by było silne, mądre i zdrowe.

 

Mali wegetarianie potrafią namieszać. Widziałam, jak 5-latek, poczęstowany ciasteczkiem przez hostessę w galerii handlowej, spytał surowo: – A czy ono jest wegańskie, pełnoziarniste i bezglutenowe? W Polsce wegetarianie i weganie stanowią 3,2 proc. społeczeństwa. Niby niewiele, ale to oznacza, że mięsa nie je już ponad milion Polaków! I ta liczba rośnie.

Najczęściej sposób odżywiania zmieniają kobiety, przeważnie młode. Co dziesiąta Polka w wieku 15-24 lat nie jada mięsa. Większość z nich, nawet jeśli wyjdzie za mąż za wegetarian, rodzina będzie namawiać, aby skończyły z dietą roślinną. Chociaż na czas ciąży. Dla zdrowia potomka. „Chcesz się zagłodzić i umrzeć? Urodzić niedorozwinięte dziecko?!".

Kult zwierzęcego białka
Powód tych lęków to potencjalny niedobór białka – jest ono przecież głównym budulcem komórek, zapewnia rozwój organizmu i jego regenerację: gojenie się ran, pokonywanie chorób i zmęczenia. Człowiek musi jeść białko! A jego podstawowym źródłem są mięso, ryby, sery, jaja i produkty mleczne. Tradycjonaliści żywieniowi zapominają, że istnieje zielone białko: w roślinach strączkowych, kaszach, nasionach słonecznika, pestkach dyni, orzechach.

Dieta wegetariańska dopuszcza też jedzenie niektórych produktów zwierzęcych, jak jajka, masło, ser, miód. Nie tylko zapewnia dziecku wszystkie niezbędne składniki odżywcze, ale też jest zdrowsza od mięsnej diety. Chroni przed otyłością i chorobami cywilizacyjnymi: cukrzycą, astmą czy alergią. W 2013 r. Ministerstwo Zdrowia wydało oficjalne oświadczenie – w odpowiedzi na petycję portalu Wegemaluch.pl, by rodzicom wolno było wybierać dla dziecka dietę wegetariańską lub wegańską w publicznych placówkach oświatowych – że według współczesnych badań wegedzieci nie ustępują rówieśnikom pod względem rozwoju. Są zwykle szczuplejsze, za to umysłowo wręcz nieco lepiej rozwinięte.

reklama


Ministerstwo, w porozumieniu z Centrum Zdrowia Dziecka i Instytutem Żywności i Żywienia, zmieniło tym samym wytyczne z 2008 r. zalecające, aby 60 proc. białka w diecie przedszkolaka i ucznia pochodziło z mięsa. Dziś ważna jest różnorodność produktów i ich wartości odżywcze.

Zdrową dietę wymusza... zła
– Nie znam osoby, która na poważnie zmieniłaby sposób żywienia, dopóki nie została do tego zmuszona – mówi Dominika Adamczyk, filolog klasyczny i socjolog, która już od 9 lat prowadzi akademię Taozdrowia.pl, organizuje wykłady i warsztaty gotowania, żeby promować zdrowy styl życia. Dla niej przełomem była choroba syna. Urodził się z poważnym schorzeniem układu moczowego, jako noworodek przeszedł kilka operacji i kuracji antybiotykowych.

Dominika zainteresowała się wtedy chińską medycyną i zdrowym odżywianiem. Dzisiaj jej syn Antek to świetnie rozwijający się chłopiec, uczeń szkoły podstawowej i szkoły muzycznej. – Zdrowa dieta czyni cuda, ale jest też jedną z najtrudniejszych terapii – uważa Dominika. – Wymaga żelaznej konsekwencji. Chińczycy przyjmują prosty przelicznik: jeśli ktoś przez 30 lat szkodził sobie niezdrowym jedzeniem, naprawa szkód zajmie nie mniej niż 30 miesięcy.

Na moje zajęcia zgłaszają się przeważnie kobiety. Albo same są chore, albo chorują ich bliscy. Proponuję im różne warianty diet: wegetariańską, wegańską, bezglutenową, beznabiałową, ale też mięsną. Wszystkie są zdrowe, bo nasze mięso pochodzi z ekologicznych hodowli. Ograniczamy ilość soli, wykluczamy biały cukier i chemiczne słodziki. Nie jemy gotowych płatków ani krowiego mleka. Robimy płatki orkiszowe z melasą i mlekiem ryżowym, gotujemy kaszę jaglaną i polentę. Pijemy zielone koktajle z trawą jęczmienną i chlorellą, bo wspaniale podnoszą odporność.

Źródło: Wróżka nr 8/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020