Woda jak krew

kobieta0782 copyPodał choremu, który umierał na dur brzuszny, dożylnie wodę morską. Wieczorem pacjent René Quintona, fizjologa amatora, siedział na łóżku i domagał się jedzenia. Czy wynalezioną 100 lat temu metodę leczenia znów zaczną stosować lekarze?

 

Coś takiego mogło przyjść do głowy tylko genialnemu samoukowi. Najbardziej życiodajna dla ludzkiego organizmu tkanka, czyli krew, może zostać zastąpiona... wodą morską. Żaden szanujący się naukowiec nigdy nie ośmieliłby się tak pomyśleć. Ale też René Quinton, francuski fizjolog amator, naukowcem nie był. Przynajmniej do czasu.

W 1885 roku, po przeprowadzeniu setek doświadczeń dowiódł, że skład surowicy ludzkiej krwi oraz mineralny skład morskiej wody, choć różnią się stopniem zasolenia, są do siebie bardzo podobne. A płyny owodniowe są wierną kopią wody morskiej.

Po opublikowaniu wyników swoich badań wraz z opisem przypadków wyleczonych przez siebie ludzi, którym aplikował zastrzykami wodę morską, okrzyknięto go nową gwiazdą francuskiej medycyny. Jego odkrycia zachowały wartość naukową do dziś. Ale metoda leczenia, która przed I wojną światową stosowana była w kilkudziesięciu ośrodkach w Europie, została niemal całkowicie zarzucona. Gdyby przetrwała, zamiast cudzej krwi moglibyśmy dostawać specjalnie spreparowaną wodę z morskich głębin.

Według René Quintona dużo bezpieczniejszą niż najlepiej nawet przebadana krew od obcego dawcy. Aż dziw, że człowiek, który wodnymi zastrzykami wyleczył tysiące ludzi, tak długo nie znalazł naśladowców. Dziś naukowcy znowu kierują wzrok ku morskim głębinom. Tyle że zaczynają od nowa, wyważając drzwi otwarte już ponad sto lat temu.

Co wynika z ogrzania zmarzniętej żmii?
Wszystko zaczęło się od pewnej żmii. Któregoś jesiennego dnia do domu w Burgundii, gdzie René Quinton spędzał wakacje, przyniesiono żmiję. Wyglądała na martwą, lecz była tylko mocno wychłodzona. Kiedy ogrzała się, odzyskała wigor. Niespełna 30-letni wówczas Quinton zaczął się zastanawiać, czy istnieje idealna temperatura dla różnych organizmów. Stworzył nawet teorię stałocieplności, którą jednak świat naukowy nie był zainteresowany.

Wyjątkiem był znany w tamtym czasie lekarz i fizjolog Étienne-Jules Marey. Sam też zajmował się badaniem procesów życiowych, więc zaintrygowały go pomysły nieznanego nikomu pasjonata nauki, który twierdził, że odkrył mechanizm termiczny ewolucji gatunków. Doskonałe uzupełnienie teorii Darwina. Postanowił więc dać mu szansę i zaprosił do własnego laboratorium. Zapewnił także dostęp do potrzebnych do badań zwierząt. Nie miał pojęcia, że jego protegowany przyćmi kiedyś sławą jego samego.

reklama


Quintonowi podczas pracy w laboratorium przyszła do głowy nowa hipoteza. Próbując udowodnić, że organizmy żywe zawsze dążą do utrzymania temperatury z początków istnienia swojego gatunku, doszedł do wniosku, że z kolei środowisko wewnętrzne każdego organizmu potrzebuje takich samych warunków chemicznych jak te, które panowały w momencie powstawania jego gatunku.

A ponieważ życie zaczęło się w morzach i oceanach, skład chemiczny wody morskiej powinien być idealny dla ludzkiego organizmu. Jest to bowiem jedyny płyn w przyrodzie, który łączy w sobie wszystkie fizyczne i chemiczne warunki niezbędne do pojawienia się i podtrzymania życia. Stąd był już tylko krok do jeszcze bardziej szokującej teorii: woda morska może zastąpić krew.

Pies z wodą w żyłach
Badacz sprawdził swoją hipotezę na psie. Zwierzęciu upuszczono z tętnicy pół litra krwi, którą zastąpiono taką samą ilością tzw. osocza Quintona – mieszanki wody morskiej i filtrowanej źródlanej. Przez pierwsze trzy dni po „operacji" pies był bardzo słaby. Ale potem wrócił do zdrowia i był znacznie żwawszy niż wcześniej. Podobny efekt Quinton obserwował po przetoczeniu wody morskiej innym zwierzętom. Wytłumaczył to dopływem większej ilości minerałów i pierwiastków korzystnych dla organizmu.

Po eksperymentach na żabach, jaszczurkach, królikach i psach przyszła pora na ludzi. Quinton chciał sprawdzić, czy białe krwinki są w stanie przeżyć w krwi rozcieńczonej wodą morską. Okazało się, że tak. Przy okazji jako pierwszy naukowiec dogłębnie przebadał wodę morską – znalazł w niej takie pierwiastki i mikroelementy, o których obecności wcześniej nie wiedziano.

Źródło: Wróżka, nr 10/2016
Tagi:

Zobacz także

Pij wodę, nie lej wody!

Pij wodę, nie lej wody!

Wszyscy wiemy, że w codziennej diecie woda jest podstawą. Ale mało kto wypija 1,5 l wody dziennie! »

Wampirze SPA na przebarwienia i zmarszczki

Wampirze SPA na przebarwienia i zmarszczki

Żeby odmłodnieć, potrzeba świeżej krwi. To nie przykazanie Nosferatu, lecz zasada wyznawana przez specjalistów od urody. I nie chodzi o krew wyssaną z cudzej szyi, lecz o własną. »

Jedz wodę łyżkami!

Jedz wodę łyżkami!

Picie nie wystarczy. Jeśli chcesz porządnie się nawodnić, jedz dużo surowych warzyw i owoców! »

Już w kioskach: Październik 2017


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2018