Kim są duchy z kreteńskiego zamku Frangokastello?

Przed wschodem słońca, kiedy rosa pokrywa jeszcze okolicę zamku Frangokastello na Krecie, pojawiają się cienie dawnych wojowników. Nazywają je Cieniami Rosy. 

Pojawiają się o świcie. Kiedy niebo przestaje być czarne, a słońce jeszcze nie wzeszło, kiedy ziemia ciągle błyszczy łzami rosy. Dumni, silni, nieugięci. Gniewni, uzbrojeni i zawsze gotowi do walki. 338 męskich postaci: żołnierzy, wojowników, bohaterów. Zamordowanych pewnej majowej nocy. Nigdy niepochowanych, pozostawionych na plaży morskim falom. W złocistej poświacie brzasku schodzą prosto do gładkiego jak powierzchnia sztyletu morza. Zanurzają się w ciemnej toni i znikają w pierwszych promieniach wschodzącego słońca... 

Otchłań ziemi 

Grecka wyspa Kreta. Góry Białe, przez miejscowych nazywane Madares, czyli Góry Nagie, Obnażone. Wysokie, mierzące ponad dwa tysiące metrów, niedostępne i niemal zupełnie pozbawione roślinności skalne szczyty. Tu znajduje się najbardziej autentyczny, najmniej zaludniony i najsłabiej opanowany przez turystów rejon Krety – Chora Sfakion. Nazwa prowincji pochodzi od słowa „sfax" – otchłań ziemi.

To ziemia górskich, trudnych do przejścia wąwozów i niedostępnych jaskiń. Kraina o dzikim pięknie, surowym krajobrazie i własnej historii. Jedyny region Krety, który nigdy nie poddał się Turkom. Mieszkańcy Chora Sfakion są jak skaliste góry, z których pochodzą: twardzi, silni, wytrwali, hardzi, przywiązani do tradycji. Honor to dla nich rzecz święta. Gotowi są go bronić za wszelką cenę. Wendeta, czyli krwawa zemsta, jeszcze do niedawna była tu na porządku dziennym. Przede wszystkim jednak to ludzie wolni, ceniący niezależność, ciągle walczący o niepodległość. Z niemieckim okupantem, weneckim arystokratą czy tureckim najeźdźcą. 

Symbolem siły oraz nieustępliwości w walce z Turkami do dziś są noszone przez tutejszych mężczyzn długie wąsy, czarne koszule i czarne, jedwabne, plecione chustki. To właśnie te chustki były gwarancją zachowania godności, nawet za cenę śmierci. Misternie splecione, pozornie delikatne, jedwabne nici były na tyle mocne, by utrzymać ciało dorosłego mężczyzny. W obliczu utraty wolności i honoru prawdziwy bohater wolał wybrać śmierć i powiesić się na swojej chuście. 

Niemym świadkiem najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii Chora Sfakion jest Frangokastello. 

Fale zabierają bohaterów 

Frangokastello to zamek na plaży. Warowna twierdza nad brzegiem Morza Libijskiego. Wzniesiony w 1371 roku przez okupujących Kretę Wenecjan, do obrony przed piratami, buntami Sfakiotów, a w końcu przed najazdami Turków. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w fortecy w maju 1828 roku, podczas rebelii Kreteńczyków o wyzwolenie wyspy spod tureckiego panowania. 

Powstańcy pod wodzą Hadjimichalisa Dalianisa zajęli Frangokastello. Turecki dowódca Mustafa Pasza wysłał przeciwko nim ośmiotysięczną armię. Siedem dni oblężenia i zaciekłej obrony, ponad tysiąc ofiar, litry krwi spływającej do morza. 

reklama


17 maja Turkom udało się otoczyć i odciąć jedną z wież zamkowych. Zaczęła się rzeź jej obrońców. Zabito 338 żołnierzy. W bohaterskiej obronie zginął też sam Hadjimichalis Dalianis. W decydującym momencie złamał się jego miecz, koń został zabity. Turcy zmasakrowali ciało przywódcy powstańców, a jego odciętą głowę jako trofeum przyniesiono Mustafie Paszy. 

Mimo straty przywódcy zamek bronił się jeszcze przez kolejne dni. 24 maja 1828 roku Turcy odstąpili od oblężenia. Ciała większości obrońców zabrały fale. Pozostałe szczątki pochowano na miejscowym cmentarzu. 

Czarne cienie Drosoulites 

Dzisiaj Frangokastello wciąż wznosi się u podnóża Gór Białych, nad cichą, pozbawioną turystów plażą. Mury, ustawione na planie kwadratu, z czterema wieżami w narożnikach, z zewnątrz wyglądają tak samo, niezmiennie od stuleci. Nad bramą lew św. Marka przypomina, że zamek wznieśli Wenecjanie. 

Jednak dla Kreteńczyków jedynymi panami twierdzy są Drosoulites – Ludzie Rosy. Pojawiają się zawsze w maju w rocznicę tragicznej bitwy. Czarne cienie przypominające uzbrojonych mężczyzn oraz jeźdźców na koniach. Według miejscowych Sfakiotów są to duchy pomordowanych obrońców zamku. Wstają z grobów, nadchodzą od strony kościoła Agios Nikitas, maszerują do zamku i wchodzą do morza, by dołączyć do towarzyszy. 

Cienie widoczne są z odległości nawet tysiąca metrów. Nigdy nikomu nie zrobiły krzywdy. Miejscowi przychodzą oglądać je bez strachu. Zawsze w drugiej połowie maja, zawsze przed wschodem słońca, kiedy wiosenna rosa pokrywa okolicę zamku. Dlatego nazwano je Drosoulites – Cienie Rosy, od greckiego słowa „drosia", czyli rosa. 

Jedyne w swoim rodzaju zjawisko przez blisko dwieście lat było wielokrotnie opisane. Według przekazów już w 1890 roku przechodzące w pobliżu wojska tureckie natknęły się o świcie na cienie wyglądające jak wyłaniający się z mroku ludzie i uciekły w popłochu. Dużo później, podczas II wojny światowej, kiedy Niemcy zdobyli Kretę, jeden z patroli na widok uzbrojonych mężczyzn otworzył ogień.

Wiele osób przyjeżdża do Frangokastello, żeby obserwować ten fenomen. Jednak nie występuje on co roku. Czasem Ludzie Rosy nie pojawiają się przez kilka lat, ale w końcu wracają w kolejną rocznicę bitwy... 

Duchy czy sztuczka natury?  

Nie istnieją żadne zdjęcia ani filmy, które mogłyby pomóc wyjaśnić to niezwykłe widowisko. Mimo to Drosoulites zainteresowali się naukowcy. Tłumaczyli je parowaniem porannej rosy, w której załamują się fale świetlne. Jednak cienie pojawiają się, zanim jeszcze wzejdzie słońce. Z tego też powodu upadło wyjaśnienie cieni rosy jako mirażu z wybrzeży Afryki Północnej – fatamorgana także nie pojawi się bez promieni słonecznych.

Naukowcy zgodni są jedynie co do kilku faktów. Drosoulites pojawiają się wyłącznie w ciągu dziesięciu dni maja. I można je zaobserwować tylko wtedy, gdy morze jest spokojne, tafla wody idealnie gładka, a powietrze wilgotne. Niezwykły spektakl trwa około dziesięciu minut. Zaczyna się, gdy słońce znajduje się tuż pod linią horyzontu, i kończy wraz ze wschodem, gdy pojawiają się pierwsze promienie. 

Dalej zdania są podzielone. Część uczonych szuka wyjaśnienia w teorii odbicia światła. Zjawisko to ma zachodzić, gdy promienie padają na granicę dwóch materii, z których przynajmniej jedna jest przezroczysta. W tym przypadku to woda morska i góry. Inni tłumaczą je załamaniem promieni świetlnych padających na granicę dwóch materii o różnej gęstości, na przykład wody i skały. Jeszcze inni, że zachodzą oba te zjawiska równocześnie. Promienie słoneczne padają na granicę wody i skały, ulegając lustrzanemu odbiciu, przy czym część wiązki świetlnej ulega dodatkowo załamaniu. 

Drosoulites okrzyknięto fenomenem meteorologicznym. Być może 17 maja, w kolejną rocznicę swej bohaterskiej śmierci, Ludzie Rosy znów pojawią się na zamku Frangokastello i zejdą plażą, aby znaleźć ukojenie w morskich falach. Warto już teraz zaplanować wyjazd na Kretę, by obejrzeć ten niezwykły spektakl. Być może uda się w końcu odkryć tajemnicę zjaw? Ale na tej magicznej wyspie sekretów nawet wtedy nie zabraknie...  

Edyta Szott 
fot. SHUTTERSTOCK, getty images 

Warowny zamek Frangokastello od XIV wieku stoi na straży wybrzeża Krety.   

Źródło: Wróżka, nr 1/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019