Nie chcę być babcią!

Może nią zostać już kobieta 30 plus. Ale dziś nawet dużo starsze wcale się nie palą, żeby być babcią. I mówią wprost: niańczenie wnuków to nie dla nas.

 

Wiele z nas było wychowywane przez babcie. Ale nie umiemy tak samo. Czy mamy do tego prawo? Nie da się ukryć, że słowo „babcia” to zapowiedź czającej się za rogiem starości. Przywołuje siwowłose staruszki, które uwielbiają robić na drutach, piec ciasta i mają niewyczerpane zasoby czasu i cierpliwości dla swoich wnuków. Cher podczas niedawnego wieczornego koncertu w Londynie, przebierając się w coraz więcej odsłaniające kostiumy, krzyczała ze sceny do 20-tysięcznego tłumu: Mam 73 lata. A co dziś wieczorem robi twoja babcia? Już 23 lata temu oświadczyła, że ukończenie 50. roku życia jest do bani, ale jest zdeterminowana, by żyć swoim życiem z rozmachem, aż do ostatniego tchu. O byciu „babcią dla wnuków” w tym planie nie ma ani słowa. Kobiety mają całą gamę powodów, dla których krzywią się na słowo „babcia”…

bo zaprzepaści to, na co pracowałam

 

Dla Luizy to… dobro jej dorosłego syna. Luiza jest tak piękna, że nawet z prawnukami na rękach byłaby atrakcyjna dla mężczyzn. Nie śpieszy się jednak do tulenia wnucząt, bo oboje z synem zajęci są rozwijaniem swoich karier. Kobieta, obowiązki małżeńskie i dzieci oderwą Tymona od fortepianu. A przecież te trzy godziny ćwiczeń dziennie to i tak minimum, żeby utrzymać poziom… Ojciec Tymona jest muzykiem, od zawsze w trasie. Luiza z synem mieszka sama. Rano ćwiczy ona. On odsypia wieczorne lekcje w szkole muzycznej albo koncerty i występy do późnej nocy. Potem on rozgrywa swoje nokturny i wariacje, a ona jedzie do pracy z najmłodszymi pianistami. Nie ma tu miejsca na to, żeby Tymon robił zakupy, pomagał w sprzątaniu czy przewijał niemowlaki. Sam jeszcze był dzieckiem, kiedy zaczął pracować na swój sukces. Kolejne szkoły, konwersatorium, w końcu podyplomowo prestiżowa uczelnia we Włoszech. Dziś Tymon jest cenionym artystą. Płaczące dzieci, chaos walających się wszędzie zabawek i proza małżeństwa uniemożliwiłyby mu, zdaniem matki, pracę i dalszy rozwój. Nie, Luiza zdecydowanie nie chce być babcią.

bo chcę mieć wreszcie czas dla siebie

 

Natalia zawsze sama, zawsze dzielna, pracująca ponad siły, żeby starczyło na hiszpański, na judo, na wakacje i najdroższą karmę dla ukochanego psa swoich dzieci. Dopiero teraz, kiedy są coraz starsze, znajduje czas na swoje sprawy. W tajemnicy zrobiła sobie nawet skandalicznie drogi zabieg na twarz w klinice chirurgii plastycznej. Wygląda przepięknie, jakby odmłodniała o dziesięć lat. Córka życzy mamie, żeby ta poznała fajnego faceta. Natalia potajemnie też o tym marzy. Ale wie, że jeśli Nadia wyjdzie za mąż i urodzi dziecko, będzie potrzebowała pomocy. I ona nie odmówi. – Wychowywałam dzieci bez pomocy mojej matki. Wnuki nigdy jej nie obchodziły, wystarczyło jej, że dawała im po stówie na każde urodziny, święta, Dzień Dziecka i jakie tam jeszcze pojawiały się okazje. Pamiętam, jak moja córka, siedmioletnia wówczas Nadka, pomyliła się i powiedziała do niej: „proszę pani, to znaczy ciociu, oj... babciu”. Mojej matce nawet nie zrobiło się wstyd. Zaczęła się śmiać, że dziecko „ma przyzwyczajenia z przedszkola”. Nie! Ono po prostu widziało babcię pięć razy do roku. I to dość krótko. Bo ta zawsze na pierwszym miejscu stawiała siebie. I pojawienie się wnuków tego nie zmieniło. Nigdy nie chciałabym być taką babcią. Wiem, że gdy urodzą mi się wnuki, pokocham je bez pamięci. Chciałabym spędzać z nimi każdą chwilę, pewnie prawie mieszkałabym u córki. Ale na razie tego nie chcę. Czy jestem przez to pusta i głupia? – wzdycha Natalia. Ostatnio zarejestrowała się na portalu randkowym. Poznała chłopaka, spotykają się. – Jest sporo ode mnie młodszy – mówi. – Co by było, gdyby moja córka zaszła w ciążę? Jak on by na mnie patrzył? Zupełnie inaczej, kiedy facet mówi: jestem z fajną „mamuśką”. Ale „gorąca babcia”?! Nie chcę stracić tego związku i żeby narastało w facecie przekonanie, że jest z „babcią”. Teraz więc nie chcę być babcią.

bo jestem coraz starsza

 

Współczesną babcię wyobrażamy sobie jako kobietę pracującą, która udziela się towarzysko, a kiedy przechodzi na emeryturę, uczy się na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Wnuki, nawet uwielbiane, nie są centrum jej świata. To model. Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej skomplikowana. Kobiety nie tylko lubią i chcą zarabiać, ale w ogromnej większości po prostu muszą pracować w pełnym wymiarze godzin. Nie zawsze też są w dobrych relacjach z dziećmi, nie zawsze stać je – finansowo i emocjonalnie – na spełnienie się w roli babci. Nie mają też często siły na kolejne obowiązki. Choć pamiętają, jak ich babcie z entuzjazmem uczyły je gotowania, robienia na drutach i gry w brydża. Dziadkom wcale nie jest łatwiej.

– Pokolenie temu nasze matki zakładały rodziny przed trzydziestką, więc i nasi dziadkowie byli młodsi – mówi Rafał. – Kiedy w 1978 roku urodził się mój syn Maciek, ja miałem 25, a moi rodzice po 44 lata. Pomagali, praktycznie u nich mieszkałem. Ale Maciek bardzo długo był kawalerem, spokojnie można powiedzieć, że nawet starym kawalerem. – Zostałem dziadkiem dopiero dwa lata temu, mając 64 lata. Dwadzieścia lat to duża różnica w poziomach energii w porównaniu z moimi rodzicami i z moimi dziadkami. Nie mam tyle siły co oni, żeby pomagać przy wnuczce – tłumaczy Rafał.

bo boję się, że wnuki urodzą się chore

 

Barbara zdradziła mi swoje obawy w jednej z miłych rozmów, jakie zdarzają nam się teraz, kiedy jej syn mnie rzucił. Zawsze to fajnie mieć z kim obgadać kolejną synową, prawda? Z kim lepiej, jak z poprzednią? Leszek znalazł sobie śliczną, filigranową dziewczynę. Ale Barbara boi się, że ich dziecko mogłoby być po prostu chore. Wzrost i wygląd Klaudii wskazują na chorobę genetyczną. – Nie wiem, czy nie ma genu karłowatości. Może to FAS? Jej rodzice pili, może to jakiś rodzaj alkoholowego syndromu płodowego – zastanawia się Barbara. A jednocześnie wie, że Klaudia jest dla Leszka wymarzoną partnerką. Sprząta, gotuje wykwintne posiłki. Marzenie teściowej i idealna kandydatka na żonę. Wychowana tak, żeby usługiwać mężczyźnie. Barbara nawet chciałaby, żeby jej 45-latek się ożenił. Ale wnuki? – Jakie ona mu dzieci urodzi? Córka, to jeszcze ujdzie. Ale syn – taki niski i chudy? Nie, nie chcę, żeby miał z nią dzieci. Strach przed tym, że geny matki zaszkodzą rodzinie, przewija się w wielu wpisach na forach internetowych. W obawach przodują niedoszłe lub faktyczne teściowe, które uważają, że jakaś „głupia dziewczyna złapała na dziecko” ich naiwnego syna. – Na myśl o byciu babcią czułam radochę i wzruszenie. Ale nie z nią!

bo syn unieszczęśliwi swoje dzieci

 

– Nie żeń się. Unieszczęśliwisz nie tylko tę kobietę, ale i swoje przyszłe dzieci! – wykrzyczałam w furii do syna. Adam tak bardzo przypomina swego ojca, z którym próbowałam wytrzymać przez lata, aż w końcu odeszłam. Z małymi dziećmi i bagażem podręcznym, donikąd. Byle dalej od krętactwa, manipulacji, obracania wszystkiego w głupi żart, braku szacunku i knucia za plecami. Choć kocham syna, to nie potrafię zrozumieć, gdy wychodzi z niego bezinteresowna podłość, kiedy kłamie po nic i dyskredytuje mnie albo siostry. Walczę z tym i będę walczyć, dopóki nie opuści domu. Na razie jednak, po kilku latach wychowywania go na przemian z mieszkającym niedaleko byłym mężem, mam wątpliwości, czy uda mi się zrobić z niego materiał na dobrego partnera i ojca. Ma za dużo kontaktów z tatą, a przecież nie mogę go od niego odciąć. Nie da się zmienić mojego syna i nie da się go zaakceptować. Musiałabym udawać, że nie wyczuwam kpin, nie widzę, jak unika obowiązków i wyłącza myślenie. Więc będę się wstydziła za niego przed każdą dziewczyną, która go pokocha. Dlatego nie chcę, żeby się żenił i miał dzieci. Żeby geny jego ojca przechodziły z pokolenia na pokolenie i unieszczęśliwiały następne kobiety. Nie chcę być babcią wnuków, których rodzina już na wstępie jest skazana na rozwód.

bo nie mam serca do dzieci i już

 

Anna odetchnęła, kiedy jej córka i zięć zdecydowali, że nie będą mieli dzieci. – Wiem, że dziecko byłoby cały czas u mnie. A ja tego nie chcę – mówi profesor chemii, której życiem zawodowym, a zarazem pasją, jest praca badawczo-naukowa. – Moja córka jest uroczą, wesołą, mądrą kobietą, ale ma bardzo trudny charakter. Wszystko jest dobrze, dopóki coś nie wyprowadzi jej z równowagi… A wzburzyć potrafi ją byle co. Wtedy robi się kłótliwa i rani słowami. Ma fajnego faceta. Pracują, podróżują, niczego nie muszą sobie odmawiać. Oczywiście, gdybym została babcią, pomogłabym jej. Ale wolałabym opłacać nianię, niż sama siedzieć z dzieckiem – przyznaje. – Wnuk… nie. Nie mam serca do dzieci. Są też takie osoby jak ja. Anna prawie sama wychowywała córkę. Mąż, pułkownik wojska, stale w rozjazdach. Anna zatrudniała nianie, jedna z nich biła dziecko. Koniec końców małą wzięła na pół roku pod skrzydła babcia na drugim końcu Polski. Anna wysoko ceni tę pomoc matki. Dobrze wspomina też swoją babcię, choć – co ciekawe – to w jej słowach dopatruje się źródeł swojej niechęci do „uroczych maleństw”. – Babcia bardzo wierzyła w sny. Że kiedy śni się niemowlę, zwiastuje zmartwienie. Ja mam tak samo. Kiedy przyśni mi się niemowlę, budzę się zlana potem ze strachu. Może to powoduje, że nie tęsknię za przytulaniem wnuków?

zawiedzione oczekiwania

 

– Dorosłe dzieci oczekują, że ich rodzice będą klaskać uszami na wieść o nadchodzących narodzinach kolejnego potomka. Wyprowadzam z błędu: Nie klaszczą i nie przebierają nogami, żeby odbierać wnuki z przedszkola – mówi Mieczysław. Chce osiąść na Mazurach, jego żona już zaczęła spisywać wspomnienia na internetowym blogu. – Owszem, moi rodzice spędzali weekendy i popołudnia z moimi dziećmi. Marzyłem, że kiedy je wychowam, wreszcie osiądę na Mazurach. Udało się. Kochamy nasze wnuki i wierzę, że budując tu dom, zostawiamy im dziedzictwo. A codzienną opiekę rodzice mogą im zapewnić ze swoich pensji. Ich córka Angelika oczekiwała, że rodzice zajmą się wnukami. Zastanawia się: – Czy oni nie rozumieją, że dzieci szybko dorastają i stają się ponurymi nastolatkami? I że chwile spędzane z wnukami mogą być cenne również dla dziadków. To powiew świeżości. Czy moja mama nie będzie żałowała, kiedy już nie będzie mogła cofnąć czasu?

 

Karolina Duszczyk fot.: SHUTTERSTOCK

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020