Nasze czworonożne dzieci

Czy nasza miłość do psów nie idzie aby za daleko? – pytają Brytyjczycy. Tak się porobiło, że czworonożni pupile coraz częściej zastępują im dzieci.

 

Kiedyś tylko ekscentrycy nazywali psy „synkami” lub „córciami”. Wśród młodego pokolenia Brytyjczyków to norma. Łatwo to sprawdzić w pierwszym z brzegu portalu społecznościowym. W dodatku coraz więcej singli i par rezygnuje z dziecka, bo wolą… psa. Bo kocha zawsze i bezwarunkowo. Nie ma złych humorów czy pretensji i odwdzięczy się za okazane mu zainteresowanie. Nigdy też nas nie porzuci. Psy to dziś „nowe dzieci”, piszą brytyjskie tabloidy. To nimi właśnie przechwalają się coraz częściej nałogowcy portali społecznościowych. Rasowe lub nie, wystrojone i otoczone luksusem, są pokazywane jako dowód na życiowe szczęście. W 2018 r. Brytyjczycy wydali na swoje pupile 1,7 miliarda funtów, z czego większość na psy. Jak się szacuje, w ciągu najbliższych czterech lat będzie to o 25 proc. więcej.

Do wzięcia szczeniaka jego przyszli „rodzice” przygotowują się jak do narodzin dziecka. Kupują koszyczki, łóżeczka z materacami, mnóstwo kolorowych ubranek, kosmetyki. I oczywiście zabawki, które przypominają przytulanki dla „tradycyjnych” dzieci. Dojrzałe osobniki też nie mogą narzekać. Obroże, znaczki identyfikacyjne czy smycze wyglądają dziś jak modna biżuteria. Nowe kolekcje co roku prezentowane są na psich wybiegach. A jeśli chcemy, żeby nasz pupil chodził, czy raczej prezentował się, na Instagramie w takich samych ciuszkach jak my? Kopie ubrań znanych projektantów dla czworonogów można uszyć na zamówienie. Co roku zmieniają się też trendy w strzyżeniu, kształcie, długości i… kolorze pazurków. Najnowszą modę można śledzić na corocznym London Dog Week. Z wystrojonym pupilem warto zrobić sobie sesje zdjęciową w salonie fotograficznym – na sztucznym tle czy w oryginalnych sceneriach – i od razu zamieścić na portalu społecznościowym. Dziś w Anglii prawie połowa nowo nabywanych psów ma zakładane konto na Instagramie. Profile najpopularniejszych odwiedzają miliony fanów i można tu nieźle zarobić na reklamach. Z dziećmi to się raczej nie uda. 

Pojawiły się specjalne kosze prezentowe dla czworonożnych ulubieńców, w cenie 300 funtów (czyli prawie 1500 zł) i restauracje z ich smakołykami. Od razu prostujemy. Nie przypominają naszych sklepów z karmą w 10-kilogramowych worach, porozstawianych na podłodze. Można do nich przyjść ze swoim pupilem i wybrać coś – po degustacji na miejscu – z misternie dekorowanych małych ciasteczek w niezliczonych smakach, kształtach i kolorach. Najedzony pies może popracować nad formą na bieżniach w psim salonie fitness albo pobiegać z osobistym trenerem.

wszędzie z psem

 

„Nowe dzieci” są rozpieszczane bardziej niż te tradycyjne. Nie tylko śpią z właścicielami w jednym łóżku i jedzą przy ich stole, także nie rozstają się z nimi w pracy. Wiele firm nawet do tego zachęca. Bo choć trudno sobie wyobrazić dzieci kręcące się pomiędzy biurkami, widok psa w tym miejscu nikogo nie dziwi. A po pracy? Strony internetowe zamieszczają adresy – nie wyłączając tradycyjnych angielskich pubów – gdzie chętnie przyjmuje się każdego, kto nie wyobraża sobie rozstania ze swoim ulubieńcem, nawet na chwilę. Dla czworonożnych klientów oferują specjalne menu. Nie będą się też nudzić w kawiarniach. Kiedy ich właściciel sączy kawę, one jedzą „psie ciasto”. A co z miejscami, gdzie krzywo się patrzy na zwierzaka na smyczy. Ostatnim krzykiem mody są nosidełka czy specjalne torby. Wtedy nikt się już nie przyczepi.

Kolejny modny trend to zamawianie psich portretów. Po tym, jak brytyjski piosenkarz Matt Goss pokazał portret swego buldoga Alfiego z kuflem piwa, pomysł przejęły angielskie puby. W oknach wielu z nich można dziś zobaczyć zdjęcia psiaków pochylonych nad kuflem ociekającym piwną pianą. To znak, że tu wpuszczą takiego klienta do środka. Podczas gdy jego pan będzie sączył prawdziwe piwo, pies również dostanie drinka – wodę albo piwo bezalkoholowe. Tak jak kiedyś nowo narodzone dziecko odwiedzali rodzina i najbliżsi, dziś odwiedza się nowego psa znajomych, oczywiście z prezentem. Po serii takich wizyt jego właściciel jest już zwykle wyposażony we wszystko, czego tylko może zapragnąć dla swego pupila. Zupełnie specjalnym wydarzeniem towarzyskim jest „dzień zabawy” – całodniowe spotkania właścicieli psów, gdzie będą się mogły wspólnie pobawić i zintegrować. Do dobrego tonu należy wychwalanie psów innych gości… Ale wiadomo, nasz musi być zawsze najpiękniejszy i zrobimy wszystko, by zaprezentował się tak, by wzbudzić powszechną zazdrość.

list do najwierniejszego przyjaciela

 

Gdy kilka miesięcy temu amerykańska wokalistka Ariana Grande zaadoptowała Myrona, psa swego zmarłego ekschłopaka, rapera Maca Millera, od razu wrzuciła filmik z ulubieńcem na Instagram. Plotka- rska prasa przedstawiła natychmiast wszystkie psy Ariany Grande, a ma ich w domu aż siedem. Aktor Tom Hardy, który dzięki swym rolom uważany jest za typowego twardziela, ociepla wizerunek zdjęciami psów, które zamieszcza w sieci. Okazuje im niezwykłą wręcz czułość. Po śmierci jednego z nich, ukochanego Woody’ego, opublikował nawet post z listem. Podziękował w nim Woody’emu „za czas, jaki mógł z nim spędzić”. Kylie Jenner, najmłodsza z rodziny Kardashianów, wywołała bu- rzę, po tym jak wrzuciła na swój Snapchat filmik, na którym bawi się z dwoma bardzo chudymi psami. Atak obrońców praw zwierząt, którzy podejrzewali, że Kylie swoje psy głodzi, musieli tonować kynolodzy. U charcików włoskich szczupły wygląd jest zupełnie normalny.

łączą, ale i dzielą

 

Jeśli do profilu osoby na portalu randkowym dołączone jest zdjęcie z psem, ma ona od razu więcej zaproszeń – aż o 69 proc. w przypadku kobiet i o 38 proc. w przypadku mężczyzn. A co, kiedy pary postanawiają się rozstać? Z kim ma zostać wspólny dotąd pies? Publiczne batalie o to toczą celebryci. Gdy rozwodził się prezenter telewizyjny Ant McPartlin, brytyjska prasa poświęcała uwagę nie tyle jego małżeńskim perypetiom, ile walce o to, z kim zostanie labrador Hurley. Inaczej rozwiązało sprawę małżeństwo znanych youtuberów. Tanya Burr i Jim Chapman po rozwodzie zdecydowali, że będą się zajmowali psem na zmianę. Żeby ich jamniczka Martha nie straciła kontaktu z żadnym z nich. Bo najważniejsze jest dobro… psa. Brzmi znajomo. Brytyjskie tabloidy policzyły, że w jednej czwartej rozwodów w ciągu ostatniego roku doszło do prawdziwej wojny o psy. Niektórzy małżonkowie coraz chętniej używają wspólnego dotąd zwierzaka jako środek zemsty na swoim eks. Wiele par kwestię przyznania im psa stawia wyżej niż przyszłą opiekę nad dziećmi czy dobra materialne. Stąd coraz częściej przed ślubem podpisują „zwierzęcą intercyzę”. Zgodnie z brytyjskim prawem zwierzę jest własnością, zatem sąd traktuje je tak samo jak inne posiadane przez małżonków dobra materialne.

nie tylko Anglicy

 

Być może na Wyspach „uczłowieczanie” psów i przelewanie na nie „macierzyńskich” uczuć przekroczyło granicę zdrowego rozsądku, ale w końcu Anglicy to najwięksi psiarze na świecie. Czy jednak nie jest to trend przyszłości? Młodzi Japończycy coraz częściej deklarują, że wybierają bycie „rodzicem” swego zwierzaka i rezygnują z własnych dzieci. Elisabetta Canalis, ekspartnerka George’a Clooneya, ostatnio oświadczyła, że nie czuje potrzeby posiadania dzieci, bo w zupełności wystarczają jej psy.

W krajach wysokorozwiniętych spada przyrost naturalny, ale rośnie liczba zwierząt domowych. Społeczeństwa te stawiają na rozwój zawodowy i karierę, antykoncepcja jest powszechnie dostępna, więc decyzję o posiadaniu dziecka odkłada się w nieskończoność. Zwłaszcza że jego brak można kompensować psem czy kotem. Coraz więcej jest też singli, czasem mimowolnych, dla których opieka nad zwierzakiem to forma radzenia sobie z samotnością, szansa na obdarzenie jakiejś istoty uczuciem. Która w dodatku odda je w dwójnasób. Robią tak zwłaszcza samotne kobiety. Ale tak samo zachowują się pary; mają już życiową stabilizację, rozwijają karierę, ale nie palą się do rodzicielstwa. A taki czworonożny towarzysz może być nawet lepszy od prawdziwego dziecka. Da się kształtować, jest zawsze posłuszny i nigdy ich nie zostawi. Są też pary, które psa traktują jako swoisty „test rodzicielstwa” – czy w przyszłości podołają opiece nad wspólnym potomkiem. I to w nich cała nadzieja naszego gatunku. O przyszłość psów możemy być spokojni.

 

tekst: Ewelina Dera

fot.: SHUTTERSTOCK

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020