Życie z psychopatą

Prowadzi zwyczajne życie i niczym nie różni się od innych facetów, ale związek z nim jest jak jazda kolejką górską. W jednej chwili rozkosznie cudowny, w następnej potwór. Czemu kobiety to znoszą?

 

Był uroczy, miał w sobie słodycz zagubionego chłopca. Tak bardzo kochał muzykę. Dobierał słowa jak malarz wybiera odcienie farb, kiedy tłumaczył zawiłości kompozycji, niuanse jazzu, sens harmonii. Miał kogoś, ale czy gdyby był szczęśliwy, poświęcałby mi tyle uwagi? Nie przejmowałam się, że ją oszukuje. Rozmawialiśmy o moich marzeniach niespełnionych w dzieciństwie. On marzył o instrumencie, który da mu szansę pokazania wszystkich umiejętności. Miałam trochę oszczędności. Spełniłam jego sen. Bardzo się wzbraniał, zmusiłam go do przyjęcia pożyczki. Oddawał mi, ucząc mnie gry na fortepianie. I miłości – strasznej. Takiej, w której coraz bardziej nienawidziłam siebie. Nie umiałam sobie zasłużyć na jego względy, choćbym oddała cały mój czas, czułość, siłę. To, kim byłam, okazało się największą winą. Bo byłam zwykłą, dobrą kobietą, po długim, zakończonym małżeństwie. Wykreował mnie na nowo, żeby ostatecznie odrzucić. Stworzył obraz kipiącej seksem mamuśki, na którą czyha każdy robotnik drogowy, kolega z pracy, jego ojciec. Lubił zazdrość, wprowadzała go w stan furii i mógł pozwolić sobie wtedy na wszystko. Upokarzać. Katować. Zawsze prowokował tak, żeby pierwszy cios wyszedł ode mnie. Do dziś, choć minęły dwa lata, nocami przewijam obrazy z tego związku. Może rzeczywiście to on był ofiarą? Nie, nie dało się nie reagować. Ale może byłam za mało wyrozumiała. Nie umiałam go uspokoić? Czasem cierpię tak, że chciałabym już tylko przestać istnieć. Bo wciąż tęsknię.

Spotkać psychopatę nie jest trudno. Jak wynika z szacunków, aż jedna osoba na sto ma zaburzenie osobowości charakteryzujące się lekceważeniem norm, instrumentalnym traktowaniem ludzi i brakiem hamulców w zachowaniu. Taką definicję psychopaty podaje Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Psychologowie różnie opisują to zaburzenie, ale zgodni są w kilku punktach: taki ktoś nie liczy się z uczuciami innych, w sytuacjach stresowych jest agresywny, nie ma poczucia winy i nie uczy się na błędach. A za wszelkie niepowodzenia obwinia innych. Nigdy siebie!!!

Trzymał mnie za gardło i pluł. Musiałam zamknąć oczy, żeby ślina trafiła gdzie indziej. Wepchnął mnie w kąt korytarza, wybijając moim barkiem drzwi z zawiasów. Jesteś k… – wrzeszczał. A jeszcze piętnaście minut wcześniej leżeliśmy obok siebie na kanapie i wybieraliśmy film na tamten wieczór.

Co poszło nie tak? Cofnijmy klatki. Uderzam go w twarz. Cofamy dalej – ubliża mi, coraz głośniej. Proszę, żeby się uspokoił, że sąsiedzi słyszą. Cofam. Zwracam mu uwagę, że jest pijany i nie chcę z nim oglądać żadnego filmu. Znów kliknięcie w tył. Trzyma w ręku wino, przewijamy kolejne filmy. Jego zdaniem wybieram tylko te, gdzie grają „ciacha”. Albo o facetach, którzy lubią się bawić. Albo o takich, co mają kasę. Wróćmy do sceny kulminacyjnej. W końcu mnie puszcza i zaczyna zakładać kurtkę, choć jest druga w nocy. Płaczę, błagam, żeby nie wychodził. Przecież go kocham. Co mam robić? Każe mi przepraszać. Na kolanach. Klękam…

Adrian Raine, profesor kryminologii na University of Pennsylvania, przeprowadził badanie, które świetnie tłumaczy, czym w życiu kierują się tacy osobnicy. Podzielił ochotników na dwie grupy – do pierwszej trafili ci o osobowości psychopatycznej, a do drugiej pozbawieni takich cech. Wszyscy wykonywali zadania matematyczne, a gdy popełnili błąd, byli delikatnie rażeni prądem. Wyniki w obu grupach były takie same. Zmiana zaszła dopiero w drugiej części badania, kiedy uczestnicy dowiedzieli się, że ci, którzy popełnią najmniej błędów, dostaną nagrodę. Wtedy ochotnicy psychopatyczni zmobilizowali się i zaczęli z większym niż dotąd skupieniem rozwiązywać zadania. Popełniali mniej błędów. Zdaniem dr. Raine’a to typowe zachowanie psychopaty – gdy tylko zobaczy jakąś korzyść dla siebie, zrobi wszystko, by na nią zasłużyć. Bez liczenia się z niczym ani nikim. Ktoś taki może mieć jednak wiele zalet. Urzeka, bo zwraca uwagę na szczegóły. Dostrzeże zatem nowy makijaż lub kolczyki, choć większość mężczyzn takich drobiazgów nie zauważa. „Jest oczytany, kreatywny i potrafi prowadzić ciekawą rozmowę” – pisze na łamach portalu naukowego „The Conversation” Calli Tzani Pepelasi, psycholog z brytyjskiego University of Huddersfield.

Moje poczucie winy po kłótniach było nie do zniesienia. Wystarczyło, żebym zadbała o jakiś drobiazg – opadnięte ramiączko bluzki, przejście na drugą stronę ulicy, kiedy mijał nas tamten pan. Wystarczyło, żebym np. nie umyła wło- sów przed zebraniem w szkole. Albo zamiast iść do pracy wykonała w tej sprawie telefon. Wtedy bym go nie rozdrażniła. Wtedy by mnie tulił, grał dla mnie… Zamiast dbać o swoje sukcesy, mogłam być mu nagrodą i doceniać. Przecież na to zasłużył. Czy powinnam się dziwić, że odszedł do tej ślicznej singielki z portalu randkowego?

Ktoś taki ma też doskonałą umiejętność wczuwania się w emocje innych i bez skrupułów wykorzystuje ich słabości. Łatwo nawiązuje kontakty i potrafi być naprawdę czarujący. A gdy manipuluje emocjami innych, trudno przyłapać go na kłamstwie, bo kłamie inteligentnie. I to właśnie wprowadzanie w błąd powinno szczególnie wzbudzić twoją czujność. Gdy jesteś oszukiwana, nie miej złudzeń – takie sytuacje będą się zdarzać coraz częściej, bo on musi osiągnąć swój cel. Omamiona i urzeczona jego urokiem, przestaniesz cokolwiek podejrzewać i nie dostrzeżesz zagrożenia.

Psychopata jest egoistą. Tylko on się liczy i jest przekonany, że tylko on doszedł do czegoś w życiu. Nieważne, kim ty jesteś ani ile sukcesów masz na koncie, nie zyskasz w jego oczach. On zrobi wszystko, by umniejszyć twoje zasługi i z czasem przekonać cię, że jesteś całkiem bez wartości. Tak osłabiona, będziesz bardziej od niego zależna i jeszcze łatwiej mu przyjdzie tobą manipulować. Gdy po pewnym czasie zaczniesz próbować wyrwać się z tego toksycznego związku, wpędzi cię w poczucie winy. Zacznie zachowywać się jak małe dziecko, które płaczem i tupaniem próbuje osiągnąć cel. Psychopata łatwo wpada w złość i staje się wtedy agresywny. Wystarczy drobiazg, aby zwykłą rozmowę przekształcił w karczemną awanturę. Gdy jest w złym nastroju, potrafi zepsuć przyjęcie, być nieuprzejmym dla kolegów z pracy. Kevin Dutton, psycholog z University of Oxford, autor wydanej w Polsce książki „Mądrość psychopatów”, uważa, że psychopata i noworodek mają ze sobą wiele wspólnego – obaj robią z bliskimi, co chcą, by natychmiast dostać to, czego potrzebują. Nie uznają kompromisów ani głosów sprzeciwu. Mają też niezwykłą zdolność perswazji. Stosują tylko różne metody do osiągnięcia celu. Noworodek został przez naturę wyposażony w donośny głos, zniewalające oczy oraz płacz, którego nie sposób zignorować. Psychopata też może mieć pełne uroku oczy, ale manipuluje bliskimi świadomie, wykorzystując ich słabe strony. Doskonale odbiera emocje innych i wiedzę tę wykorzystuje, aby zdobyć nad nimi przewagę. Jeśli mu ulegniesz i dasz za wygraną, wyjdzie z tego wzmocniony i przekonany, że znowu jest zwycięzcą. Nie licz, że w pogrążaniu cię w poczuciu beznadziei będzie miał skrupuły.

– Tamten wyjazd nad morze był jak bajka. Na plaży pił wino, a ja tańczyłam pod gwiazdami. W wynajętym domku mieliśmy duże okna wychodzące na ogród. Kochaliśmy się długo, a kiedy opadł na pościel, zwinęłam się za nim w łyżeczkę, naga i rozgrzana szczęściem. Dziesięć minut później trzęsłam się z przerażenia i pilnowałam, żeby się nie posiusiać. Musiałam się wytłumaczyć, bo jak nie, ten wyjazd się skończy, a on mnie rzuci już na zawsze. Tak, wypięłam nagą pupę do okna, nie spojrzawszy, że roleta była odsunięta od dołu. Nie, nie chciałam, żeby mnie ktoś zobaczył. Awantura trwała godzinę, dwie. Wiedziałam, że dotąd, aż przyjmę jego punkt widzenia. Więc – tak, jestem bezwstydna. Tak, liczyłam, że pod oknem przejdzie jakiś letnik i wymienimy spojrzenia. Kiedyś walczyłam. O prawdę. O godność. Tłukłam szyby, zrzucałam obrazy ze ścian. Żeby udowodnić swoją niewinność, wybiegałam na ruchliwą jezdnię. Przysięgałam na życie moich dzieci. W końcu jednak musiałam dać za wygraną, bo inaczej mnie porzucał. I przyznawałam się do każdej wymyślonej przez niego bredni. Tak bardzo się bałam, że go stracę. A jeżeli miał rację? Szanowany w swojej pracy i doceniany, to może wiedział lepiej ode mnie, że jestem zła i zepsuta. Coraz mocniej nienawidziłam siebie samej… Musiałam się zmienić. W brzydulę. Wtedy miał mnie uszanować. I zmienić te awantury w piękne wspólne życie…

Nie ma złudzeń, że on się zmieni, przekonują psychologowie, a dowodów na potwierdzenie tej tezy dostarczyli niedawno neurobiolodzy z University of Wisconsin-Madison. Zajrzeli do mózgu psychopatów skazanych za przestępstwa i zaobserwowali, że mają oni zmniejszoną liczbę połączeń pomiędzy brzuszno-przyśrodkową korą przedczołową, która odpowiada za empatię i poczucie winy, a ciałem migdałowatym, które reguluje odczuwanie strachu i lęku. Z tego powodu te dwa obszary nie działają prawidłowo. To dlatego psychopaci nie mają wyrzutów sumienia ani poczucia winy, kiedy kogoś krzywdzą i oszukują.

Inne badanie, również przeprowadzone przez tych naukowców, wykazało, że osoby psychopatyczne mają – większą niż zdrowe - objętość kory przedczołowej, odpowiedzialnej za planowanie, podejmowanie decyzji oraz panowanie nad emocjami i dostosowanie zachowania do warunków otoczenia. Świetnie wyczuwają zatem emocje innych, ale się nimi nie przejmują. Dysponują bowiem czymś, co Christian Keysers z Uniwersytetu w Groningen w Holandii nazwał wyłącznikiem empatii, który w cudowny sposób tłumi głosy sumienia. Uczony zbadał funkcjonalnym rezonansem magnetycznym 18 psychopatycznych przestępców i 26 zdrowych mężczyzn. Wszystkim dał do oglądania krótkie filmy z dłońmi w rolach głównych. W jednym ktoś czule kogoś dotykał, w drugim – zadawał ból, a w innym odtrącał zbliżającą się rękę. Żaden z tych filmików nie zrobił na więźniach wrażenia. Dopiero, gdy uczeni poprosili, by wczuli się w sytuację bohatera filmu, rejony mózgu związane z odczuwaniem bólu uaktywniły się. Bez konkretnej wskazówki ich mózg nie reagował na emocje innych ludzi. To oznacza, że psychopaci przejawiają empatię, ale tylko w określonych sytuacjach.

Psychologowie podkreślają jednak, że tylko garstka psychopatów schodzi na drogę przestępstwa – stają się seryjnymi mordercami lub gwałcicielami. Zdecydowana większość żyje obok nas, a niektórzy osiągają spektakularne sukcesy. Bo zdaniem Kevina Duttona odrobina psychopatii przydaje się w życiu. Takie cechy, jak odporność psychiczna, urok, charyzma, wyrafinowanie i wizjonerstwo, które przypisuje się takiej osobowości, pozwalają dokonywać rzeczy wyjątkowych. A umiejętność panowania nad emocjami i koncentrowania się całkowicie na celu sprawia, że psychopatów nie zjada stres. Dlatego to oni zostają cenionymi adwokatami i najlepszymi sportowcami, chirurgami lub szefami wielkich korporacji. W książce „Mądrości psychopatów” Kevin Dutton opisuje badanie, w którym biografowie prezydentów Stanów Zjednoczonych wypełniali w imieniu polityków kwestionariusze osobowości. Okazało się, że prawie wszyscy przywódcy USA mieli cechy psychopatyczne, a szczególnie wyróżniali się pod tym względem John F. Kennedy i Bill Clinton. Niektórzy psychopaci przekraczają jednak cienką linię i zamiast zostać zwycięzcami, którzy, na przykład, wyciągną firmę z kłopotów finansowych lub kraj z kryzysu, stają się potworami i tyranami, którzy bez skrupułów wyrzucą na bruk pracowników lub zaczną wsadzać do więzienia opozycję. Bez względu jednak na to, co psychopata osiąga w życiu zawodowym, związek z nim jest niezwykle trudny. A mimo to wiele kobiet decyduje się, by być z nim. Jedne mają nadzieję, że zmienią partnera, inne boją się samotności. Zdaniem psychologów nie ma jednak co liczyć na cudowną przemianę. Nawet jeśli po próbie zerwania będzie żałował i obiecywał poprawę. Psychopata chce brać, a nie dawać.

 

tekst: Dorota reinisch, Karolina Duszczyk

fot.: SHUTTERSTOCK,

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020